Informacje

Chiny  / autor: Pixabay
Chiny / autor: Pixabay

Chiny wtargnęły na terytorium Japonii. Siły zbrojne USA ruszą z pomocą?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 29 lipca 2020, 14:00

  • 0
  • Powiększ tekst

Siły zbrojne USA mogą pomóc władzom Japonii monitorować „bezprecedensowe wtargnięcia” chińskich statków na wody otaczające kontrolowane przez Tokio sporne wyspy – powiedział w środę dowódca amerykańskich wojsk w Japonii generał Kevin Schneider, wywołując krytykę ze strony władz ChRL.

Waszyngton nie zajmuje stanowiska w sporze pomiędzy Tokio a Pekinem o bezludne wyspy na Morzu Wschodniochińskim, które Japończycy nazywają Senkaku, a Chińczycy – Diaoyu. Władze USA zapowiedziały jednak, że pomogłyby sojuszniczej Japonii bronić się przed jakimkolwiek atakiem.

Japońskie ministerstwo obrony zarzuciło niedawno Chinom, że w czasie pandemii Covid-19 forsują swoje roszczenia terytorialne i usiłują m.in. „zmienić status quo na Morzu Wschodniochińskim”. W dorocznej białej księdze resort zwrócił uwagę na „nieustanne wtargnięcia” chińskich statków na wody otaczające sporne wyspy.

Generał Schneider zaoferował Japonii pomoc w nadzorowaniu spornego archipelagu. Według agencji Reutera napięcia mogą się dodatkowo nasilić w przyszłym miesiącu, gdy Pekin zniesie zakaz połowów na tym obszarze.

W reakcji na wypowiedź Schneidera chińskie MSZ oświadczyło, że wyspy Diaoyu należą do ChRL i może ona tam prowadzić działania związane z egzekwowaniem prawa. Chiny mają nadzieję, że wszystkie zainteresowane strony dołożą starań na rzecz utrzymania stabilności w regionie – powiedział rzecznik resortu dyplomacji Wang Wenbin na rutynowym briefingu w Pekinie.

Relacje amerykańsko-chińskie uznawane są obecnie za najgorsze od dziesięcioleci. Waszyngton obarcza Pekin odpowiedzialnością za pandemię, oskarża go o szpiegostwo przemysłowe i nakłada sankcje na chińskich urzędników zaangażowanych w - jak twierdzą władze USA - ograniczanie swobód obywatelskich w Hongkongu, łamanie praw człowieka wśród muzułmanów w Sinciangu czy blokowanie cudzoziemcom dostępu do Tybetu.

Pekin odrzuca amerykańską krytykę, oceniając ją jako próby ingerencji w wewnętrzne sprawy Chin. Zapowiada również retorsje za poszczególne kroki podejmowane przez Waszyngton. Chińskie władze zmusiły niedawno Stany Zjednoczone do zamknięcia konsulatu w mieście Chengdu w Syczuanie w odwecie za zamknięcie przez władze USA chińskiego konsulatu w Houston w Teksasie.

Czytaj też: Johnson ostrzega: W Europie są już oznaki drugiej fali pandemii

PAP/kp

Powiązane tematy

Komentarze