Informacje

Prezydent RP Andrzej Duda / autor: PAP/Wojtek Jargiło
Prezydent RP Andrzej Duda / autor: PAP/Wojtek Jargiło

Prezydent: próbują nazywać atak 17 września ochroną, ale to nieprawda

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 17 września 2020, 15:58

  • 1
  • Powiększ tekst

Dzisiaj propaganda rosyjska, tak jak wcześniej sowiecka, próbuje nazywać atak 17 września 1939 r. ochroną dla mieszkańców Białorusi i Ukrainy, ale to nieprawda - podkreślił w Wytycznie (Lubelskie) prezydent Andrzej Duda podczas obchodów w 81. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę

Uroczystości odbyły się w czwartek przed pomnikiem ku chwale żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) w Wytycznie, gdzie żołnierze KOP stoczyli z agresorem radzieckim jedną z ostatnich bitew wojny obronnej 1939 r. W obchodach wzięła udział także pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda.

81 lat temu zniszczona została wolna i niepodległa Polska, 81 lat temu najeźdźcy niemieccy i sowieccy zniszczyli byt państwa polskiego - wyśnionego i wywalczonego przez pokolenie powstańców styczniowych, a później ich dzieci, wnuków, którzy tę niepodległą Polskę, brocząc własną krwią zdołali odzyskać - mówił prezydent.

Podkreślił, że Polska nie miała szans obronić się wobec agresji dwóch największych wówczas potęg militarnych - nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji.

Dzisiaj rosyjska, a wcześniej sowiecka propaganda, próbuje nazywać tamten brutalny atak sowieckiej agresji ochroną dla mieszkańców Białorusi, Ukrainy. Wszyscy doskonale wiemy, że to nieprawda, a to miejsce jest najlepszym tego dowodem - powiedział Duda.

Zwrócił także uwagę na rolę Korpusu Ochrony Pogranicza w walkach we wrześniu 1939 r., którego żołnierze - jak stwierdził - dali wówczas dowód męstwa, broniąc Polski i mieszkańców.

Prezydent przypomniał, że w Wytycznie są upamiętnieni żołnierze, którzy polegli walce z Sowietami w 1939 r., ale także tych, którzy później w Katyniu, Charkowie, Miednoje i wielu innych miejscach zostali przez Sowietów zamordowani „zdradziecko, z nienawiści, z pogardy i zemsty”.

Przede wszystkim z zemsty za to, co było 100 lat temu, za to, że wielu spośród tych żołnierzy, w szczególności oficerów, doskonale pamiętało, jak pędzili Sowietów na wschód, po wielkiej zwycięskiej Bitwie Warszawskiej, która miała miejsce w sierpniu 1920 roku. Stalin nigdy tego nie zapomniał. Nie zapomniał tamtego wstydu, nie zapomniał tamtej przegranej - mówił Duda.

Prezydent podkreślił, że ta zemsta była okrutna i nieludzka. „Była ludobójcza dlatego, że była nie tylko zemstą, ale była dążeniem do wymordowania polskiej inteligencji, a przez to unicestwienia polskiego narodu w przyszłości” - powiedział dodając, że ten plan się nie udał, bo w polskim narodzie głęboko tkwi etos walki o niepodległą Polskę, etos „oparty na wartościach, w których jako naród wzrastamy od ponad 1050 lat”.

To są wartości, które z pokolenia na pokolenie są przekazywane, a naszym obowiązkiem jest bronić i trwać przy nich, bo dopóki bronimy i trwamy, dopóty trwamy jako naród w tej części Europy i świata. Wierzę, że także dzięki ich męstwu, dzięki tej krwi tutaj i w innych miejscach przelanej, będziemy trwali wiecznie – powiedział prezydent.

Podziękował władzom i mieszkańcom Wytyczna za dbanie o tutejszy cmentarz żołnierzy KOP i pomnik im poświęcony. Dziękował też Straży Granicznej, „która przyjęła swój rodowód w KOP”, za to, że pamięta o tamtych żołnierzach i ich męstwie.

Podczas uroczystości na żołnierskich mogiłach w Wytycznie złożono wieńce i kwiaty. Odczytano apel pamięci. Żołnierze oddali salwę honorową.

W okolicach Wytyczna 1 października 1939 r. oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza pod dowództwem gen. Wilhelma Orlik-Rückemanna, stoczyły jedną z ostatnich bitew z sowieckim najeźdźcą. Wycofujące się na zachód zgrupowanie KOP po przeprawieniu się przez Bug zostało zaatakowane przez czołgi 253 pułku Armii Czerwonej. Żołnierze polscy podjęli obronę, jednak wobec przewagi wroga wspieranego przez artylerię i lotnictwo gen. Orlik-Rückemann podjął decyzję o zakończeniu walki.

Oddziały KOP pozbawione amunicji, obciążone rannymi zdołały oderwać się od nieprzyjaciela. W lesie na południe od Parczewa ugrupowanie zostało rozwiązane. Żołnierze przedarli się małymi grupami ku północy na tereny operacyjne SGO „Polesie” i walczyli jeszcze przez pięć dni pod rozkazami gen. Franciszka Kleeberga.

Korpus Ochrony Pogranicza powołany został w 1924 roku jako stała ochrona granicy wschodniej. Spadkobiercą tradycji tej formacji jest powołana w 1991 roku Straż Graniczna.

Czytaj też: Sowiecka agresja 17 września: Tragiczne skutki, obojętność świata

PAP/KG

Powiązane tematy

Komentarze