Informacje

www.sxc.hu / autor: www.sxc.hu
www.sxc.hu / autor: www.sxc.hu

Grozi nam kryzys całej UE!

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 23 kwietnia 2021, 10:00

  • 1
  • Powiększ tekst

Nie możemy sobie pozwolić, żeby nie ratyfikować ustawy o zasobach własnych, bo to oznacza kryzys całej Unii Europejskiej - powiedział politolog i ekspert ds. marketingu politycznego dr Sergiusz Trzeciak. Dodał, że polska gospodarka bez środków z Funduszu Odbudowy straci konkurencyjność.

Ekspert podkreślił, że od ratyfikacji ustawy o zwiększeniu zasobów własnych UE zależy uruchomienie dla Polski środków z budżetu UE na lata 2021-2027 oraz z Europejskiego Planu Odbudowy. W sumie jest to ok. 750 mld zł.

Trzeciak zaznaczył, że kluczowym elementem niezbędnym do uruchomienia tych pieniędzy jest zatwierdzenie projektu Krajowego Planu Odbudowy przygotowanego przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. „KPO uwzględnia ważne dla polskiej gospodarki cele i przedsięwzięcia inwestycyjne, które są spójne z priorytetami polityki UE, takimi jak np. zmniejszenie energochłonności czy inwestycje w zieloną energię” - powiedział.

Dodał, że obecnie na temat kształtu KPO toczy się zażarta dyskusja w kręgach politycznych, które oczekują modyfikacji Planu i od tego uzależniają ratyfikację ustawy o zasobach własnych. „To taka gra polityczna, po to, by mieć jak największy wpływ na wydatkowanie funduszy. Ale prawda jest taka, my nie możemy sobie pozwolić, żeby nie ratyfikować tej umowy, bo to oznacza kryzys całej Unii” - wyjaśnił. Zaznaczył, że większość krajów członkowskich dała już „zielone światło” i jeśli Polska to zablokuje, to będzie odpowiedzialna za kryzys nie tylko u nas, ale i w całej Wspólnocie.

Rozumiem działania opozycji, która chce np. większej partycypacji dużych miast w środkach z KPO, czy większej niezależności samorządów w ich dzieleniu, ale niezależnie od tego, jakie rozwiązanie będzie przyjęte, to przy takich dużych środkach wszystkie ugrupowania i ich elektoraty na tym skorzystają” - powiedział. Politolog uważa, że opozycji chodzi nie o KPO, tylko o to, by doprowadzić do przedterminowych wyborów.

Trzeciak podkreślił, że fundusze unijne mają wielkie znaczenie dla odbudowy polskiej gospodarki po kryzysie wywołanym COVID-19, ważne jest uruchomienie ich jak najwcześniej, najlepiej jeszcze w tym roku. Według niego bez tych pieniędzy nie będziemy w stanie przeprowadzić transformacji energetycznej, a jeśli tego nie zrobimy to - jak zaznaczył - „nasza gospodarka stanie się mniej konkurencyjna, choćby ze względu na koszty energii, które będą rosły z powodu coraz większych kosztów emisji CO2”.

Rozmówca PAP dodał, że jeśli wykorzystamy szansę, jaką dają środki unijne np. na rozwój alternatywnych źródeł energii, a zwłaszcza na morską energetykę wiatrową, to mamy szansę na znaczące przyspieszenie rozwoju polskich firm i całej gospodarki.

Pytany, na ile możliwy jest tzw. czarny scenariusz, powiedział, że ma nadzieję, iż w ostatnim momencie politycy zdecydują się na kompromis. „Myślę, że do ostatniej chwili będzie element niepewności wokół ratyfikacji i przeciąganie liny, ale możliwy jest kompromis” - powiedział.

W grudniu ub.r. przywódcy państw UE porozumieli się w sprawie wieloletniego budżetu Unii na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy gospodarek państw członkowskich po epidemii COVID-19. W ramach unijnego Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji ponad 58 mld euro. Podstawą do sięgnięcia po te środki będzie Krajowy Plan Odbudowy (KPO), który musi przygotować każde państwo członkowskie i przedstawić Komisji Europejskiej do końca kwietnia.

KPO to dokument będący podstawą do gospodarowania środkami z Funduszu Odbudowy; nie będzie on procedowany jako projekt ustawy. Jednak aby Fundusz Odbudowy został uruchomiony, państwa członkowskie, w tym parlamenty narodowe, muszą zatwierdzić decyzję unijnych liderów o zwiększeniu zasobów własnych UE.

Rząd miał zająć się projektem ustawy o ratyfikacji zwiększenia zasobów własnych UE w połowie kwietnia, został on jednak zdjęty z porządku obrad rządu. W Zjednoczonej Prawicy nie ma zgody co do projektu - sprzeciwia mu się Solidarna Polska. Politycy SP, w tym minister sprawiedliwości i lider SP Zbigniew Ziobro, publicznie zgłaszali wątpliwości dotyczące ratyfikacji decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. Według nich, ratyfikacja będzie oznaczać zgodę na zaciąganie przez Unię Europejską pożyczek, które Polska będzie musiała „żyrować na poczet innych państw” oraz spowoduje przesunięcie „gigantycznej części decyzyjności z Warszawy do Brukseli”.

Oficjalnej decyzji w sprawie głosowania nad ratyfikowaniem decyzji o zwiększeniu zasobów własnych nie podjęły kluby KO i Lewicy, a PSL uzależnia poparcie od przyjęcia warunków ugrupowania.

PAP/ as/

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze