Informacje

Sławomir Nowak  / autor: Fratria
Sławomir Nowak / autor: Fratria

Nowak nie musi wpłacić poręczenia!

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 24 kwietnia 2021, 17:00

  • Powiększ tekst

Sławomir Nowak nie musi do poniedziałku wpłacić 1 mln zł poręczenia majątkowego. Do wpłaty zobowiązał go 12 kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie, zwalniając b. ministra transportu z aresztu. 21 kwietnia na wniosek obrony postanowienie w tym zakresie zostało wstrzymane do czasu uprawomocnienia się decyzji.

12 kwietnia sędzia Agnieszka Domańska z Sądu Okręgowego w Warszawie nie uwzględniła wniosku prokuratora o przedłużenie stosowanego od lipca ub.r. tymczasowego aresztowania wobec Sławomira Nowaka. Sąd uznał, że na obecnym etapie śledztwa wystarczające będą tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze.

Wobec Nowaka zastosowano zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, dozór policji raz w tygodniu, zakaz kontaktowania się z podejrzanymi i świadkami w jego sprawie, z wyłączeniem osób mu najbliższych i poręczenie majątkowe w kwocie 1 miliona złotych. Na wpłatę tych pieniędzy Nowak miał czas do 26 kwietnia, czyli 14 dni od ogłoszenia postanowienia.

Obrona Sławomira Nowaka nie złożyła zażalenia na postanowienie z 12 kwietnia, do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpłynęło w piątek jedynie zażalenie prokuratury, ale sprawa nie ma jeszcze wyznaczonego terminu.

Jednak, jak ustaliła PAP, obrona podejrzanego złożyła inny wniosek do Sądu Okręgowego w Warszawie. W tym tygodniu sędzia Domańska rozpoznawała wniosek o wstrzymanie wykonania postanowienia z 12 kwietnia w zakresie poręczenia majątkowego.

Postanowieniem z dnia 21 kwietnia 2021 r. sąd wstrzymał wykonanie powyższego postanowienia w zakresie dotyczącym poręczenia majątkowego do czasu rozpoznania zażalenia Prokuratury przez Sąd Apelacyjny w Warszawie — przekazała PAP Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Groźna decyzja sądu?

Prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie mówiła po zwolnieniu Nowaka z aresztu, że taka decyzja sądu „stwarza bardzo duże zagrożenie dla prawidłowego biegu postępowania przede wszystkim poprzez stworzenie podejrzanemu możliwości ucieczki z kraju, a także umożliwienie mu mataczenia”. Rzeczniczka prokuratury podkreśliła, że istnieje „niezwykle duże ryzyko” ucieczki Sławomira Nowaka z kraju „z powodu bardzo wysokiego zagrożenia karą popełnionych przez niego czynów, wynoszącego nawet do 20 lat pozbawienia wolności i jego niewątpliwych kontaktów międzynarodowych, które wynikają z treści ogłoszonych mu zarzutów”.

B. minister transportu w rządzie Donalda Tuska przebywał w areszcie od lipca 2020 r. Został zatrzymany w Trójmieście przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Według źródła PAP, materiał zebrany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie w tej sprawie jest „porażający” i składa się głównie z materiałów niejawnych, w tym podsłuchów rozmów, a także „bardzo obszernych” i „wyjątkowo szczegółowych” wyjaśnień wieloletniego przyjaciela Nowaka i współpodejrzanego w tym śledztwie, Jacka P. Nowak podejrzany jest obecnie o popełnienie kilkunastu czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Z ustaleń PAP wynika, że zarzuty korupcji dotyczą m.in. czasów, gdy Nowak pełnił funkcję szefa gabinetu premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi za pośrednictwem Leszka K. Nowak miał także - według śledczych - przyjąć blisko 200 tys. zł w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem „osoby trzeciej”. PAP dowiedziała się, że „osoba trzecia” miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tys. zł od byłego prezesa Orlenu.

7 stycznia prokurator rozszerzył Nowakowi zarzuty o przyjmowanie kolejnych łapówek i powoływanie się na wpływy. Zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych dotyczą przestępstw popełnionych w czasie, gdy był on szefem Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy (Ukrawtodor).

CBA zatrzymało tego dnia trzy osoby, które miały brać udział w tych przestępstwach. Jedną z nich był Łukasz Z., były doradca Ewy Kopacz, który - według ustaleń prokuratury:

Czterokrotnie wspólnie i w porozumieniu ze Sławomirem N., przyjął pieniądze w łącznej kwocie około 1,3 mln zł w zamian za podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu spraw oraz zapewnienia przychylnego potraktowania spółek w postępowaniach m.in. administracyjnych, arbitrażowych oraz o charakterze międzynarodowym. Przyjęcie korzyści majątkowych poprzedzone było faktem wywołania u osób reprezentujących spółki przekonania o posiadaniu przez Sławomira N., rozległych wpływów na arenie międzynarodowej — podała prokuratura.

Czytaj też: Holandia: Polacy dyskryminowani podczas wynajmowania mieszkań

wPolityce.pl/kp

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych