Opinie

Gaz / autor: Fratria
Gaz / autor: Fratria

Gaz z Rosji czyli business is business

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 2 grudnia 2022, 11:50

  • Powiększ tekst

Solidarność z Ukrainą to jedno a realia to drugie chciałoby się powiedzieć, patrząc na dane, pokazujące jak chętnie Europa Zachodnia kupuje rosyjski gaz skroplony i jak zapłaciła w tym roku już ponad 12 mld euro.

Wiele wskazuje na to, że wyda jeszcze więcej, nie tylko w tym roku, lecz i w kolejnych. Na czele nabywców jest Francja, co zdaje się tylko po raz kolejny dowodzić, nie tylko tradycyjnie dobrych relacji z Rosjanami, ale też braku chęci do ich zakończenia. Nawet jeśli szef największej francuskiej firmy paliwowo-energetycznej przekonuje, że sprowadza rosyjski gaz w imię szczytnego celu czyli bezpieczeństwa kontynentu. Ma też inny argument, choć dotąd go nie użył – otóż handluje i współpracuje z rosyjskim Novatekiem, która to firma przez wielu uznawana jest za prywatną i bardziej niezależną a mniej powiązaną z Kremlem niż kontrolowany przez państwo Gazprom. Bo to w końcu „ten zły” Gazprom zakręcił kurek gazowy wielu państwom UE. Kontakty Total Energies od początku wojny wzbudzają wiele kontrowersji. I choć koncern ten naraził się na wiele zarzutów, to jednak o rezygnacji ze współpracy z Novatekiem nie ma mowy. Być może Francuzi (tak rząd jak i szefowie koncernu) zakładają, że nawet jeśli wojna na Ukrainie przedłuży się na miesiące i lata, to tym bardziej warto mieć stałego partnera i dostawcę LNG.

Można więc uznać, że Francuzi, Belgowie, Holendrzy i Hiszpanie są po prostu pragmatyczni. Skoro Rosjanie mają LNG, a Europa potrzebuje tego surowca, to dlaczego go nie kupić. Zwłaszcza wobec obaw na kontynencie o to, czy wystarczy tej zimy gazu. Tyle tylko, że formalnie cała Unia Europejska (a nie tylko kraje z naszego regionu) zgodziła jak najszybciej odejść od rosyjskich paliw kopalnych. I to w ramach solidarności z dzielnie broniącą się Ukrainą, by ograniczyć przychody Kremla z eksportu surowców i jego możliwości finansowania machiny wojennej. Jednocześnie Komisja Europejska z jej szefową Ursulą von der Leyen apeluje o uniezależnienie od surowców rosyjskich, wprowadzając m.in. ograniczenia w imporcie ropy już od najbliższego poniedziałku. Poza tym właśnie temu głównemu celowi ma służyć strategia skokowego wzrostu udziału odnawialnych źródeł energii w unijnym bilansie energetycznym, przewidziana w ogłoszonym w maju dokumencie RePower EU. Powstaje więc wrażenie dysonansu. Z jednej strony słyszymy szczytne hasła, z drugiej – mamy twarde biznesowe realia. I to one biorą górę.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych