Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

AFERA FRANKOWA: Frankowicze ofiarami eurolobby

Cezary Mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech, prezes Agencji Ratingu Społecznego, absolwent IESE, były zastępca szefa Kancelarii Sejmu, prezes UNFE, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów

  • Opublikowano: 27 marca 2015, 14:21

  • Powiększ tekst

Jak to moja mama kupiła PepsiColę, ale nie w sklepie tylko na giełdzie w NY

Analizując skargi frankowiczów na banki niechcący zauważyłem że sam mógłbym się do nich przyłączyć. Może nie bezpośrednio ale jednak. Niedawno moja mama pochwaliła się, że bez mojej pomocy w banku jej się lepiej rozmawia i że sama lepiej dba tam o swoje i taty interesy. Zdziwiony spytałem o co chodzi, okazało się że urzędniczka w banku po spytaniu się czy mama jest zadowolona z odsetek które ma ze swoich lokat (przy których zakładaniu ja uczestniczyłem) „wynalazła” znacznie wyższe „oprocentowanie”. Zdziwiony sprawdziłem co to za cuda się dzieją i „wyszło szydło z worka”. A mama była jeszcze bardziej zdziwiona, gdy się dowiedziała że właśnie dokonała inwestycji na giełdzie… w Nowym Jorku. I to nawet nie bezpośrednio w akcje Pepsi, nazwę kojarzyła jedynie z napojem, ale w pochodne z nimi związane. Urzędniczka w banku wypełniła ankietę klienta, z której jasno wynikało, że bank ocenił że mama nie ma „zielonego pojęcia” na temat funkcjonowania rynku kapitałowego, a mimo tego mama pod tym dokumentem się podpisała, że mimo tego taką inwestycję chce dokonać. W rodzinie jest w tym momencie jeden do jednego, po tym jak mój tata został przez mamę „odsunięty” od zarządzania środkami w banku, po tym jak to przedłużając lokatę przesunął ją „niechcący” do funduszu inwestycyjnego.

W efekcie decyzji uwolnienia franka względem dolara, euro i w efekcie złotego, nastąpiło trwałe jego wzmocnienie. Szwajcarski Bank Centralny nie będzie już musiał ponosić kosztów inwestowania w coraz mniej wartościowe obligacje europejskie, a z drugiej strony musi się zmierzyć z przyspieszeniem deflacji, jak i spadkiem konkurencyjności eksportu Szwajcarii zwłaszcza do strefy euro gdzie jest lokowane 70% jego obrotów. Przy tym należy pamiętać, że nie musi to oznaczać końca kłopotów, w sytuacji „przecieków” o korytarzu walutowym względem euro w przedziale 1,05-1,10. Jak i faktu że dysparytet stóp procentowych między CHF a PLN nadal istnieje. Paradoksalnie konsekwencje negatywne tych fluktuacji nadal może ponosić 550 tys. polskich rodziny, które zadłużyły się sumarycznie na kwotę 146 mld zł, a której wielkość będzie wzrastać wraz z ewentualnym wzrostem wartości franka. Według danych KNF już nawet obecnie 35 tys. kredytów frankowych nie jest spłacanych terminowo, a aż 200 tys. musi je spłacać w sytuacji kiedy wartość ich mieszkań jest mniej warta, niż kredyt który zaciągnęli w celu ich zakupu. Powyższa zmiana uderza również w polskie banki które w pogoni za zyskiem udzielały kredytów w obcej walucie, a obecnie będą miały problemy ze ściągnięciem od obywateli należności, a w dobie turbulencji trudności z zabezpieczeniem ekspozycji bilansowych, gdyż polski nadzór bankowy nie wymagał od nich posiadania depozytów w walucie udzielanych kredytów. Straci również ewidentnie gospodarka w sytuacji kiedy polscy konsumenci zbiednieją.

Analizując serię propozycji dotyczących pomocy dla frankowiczów w kółko okazuje się że pieniądze podatnika mają być przeznaczone jako pomoc dla… banków, w operacji przypominającej „pomoc” zafundowaną Grekom. Śledząc reakcję giełdy okazało się że gdy tylko budżet (BGK) miał pomagać nierozważnym kredytobiorcom, aby mogli spłacić długi bankom, akcje Getin Noble Banku wzrosły o 10%, a PKO BP i mBanku o ok. 5%. „Pomoc” ma się dokonać kosztem rozważniejszych i biedniejszych obywateli, gdyż gdy pożyczki od państwa, na równi z tymi udzielonymi Grecji, nie zostaną przez frankowiczów podatnikom spłacone to banki zanotują zyski. W obecnym kryzysie Polacy po raz kolejny są zagłuszani przez populistycznych ekonomistów, którzy namnożyli się na prawicy i wyjaśniają konieczność „pomagania” frankowiczom. Polacy powinni być bardzo ostrożni słuchając różnych pseudopatriotycznych radykalnych rozwiązań, gdyż stracić można sprzedając za bezcen jak i wykupując po zawyżonej cenie, czasami tylko po to aby później znowu sprywatyzować za półdarmo. Poprzednio tłumaczyli jak to dobrze jest zlikwidować OFE i zostawić nas bez środków na emerytury. W sytuacji gdy państwo z właścicielami PTE postanowiło dokonać „skoku” na OFE na skalę 150 mld zł i zgodzić się na inwestycje zagraniczne na 50 mld zł, to uruchomiło pseudoprawicowych ekspertów aby politycznie te działania mogły być możliwe. Nie inaczej jest z hasłem wykupienia banków od zagranicznych inwestorów. Należy pamiętać że kapitały banków tylko w kilku procentach finansują ich aktywa, a w systemie bankowym jest 1366 mld zobowiązań które należy spłacić. Dlatego w obecnym kryzysie istnieje pokusa aby sprzedać te zobowiązania państwu. Tak jak poprzednio gdy PKO BP kupiło za 2,8 mld zł Nordeę wraz kredytami frankowymi w wysokości ok. 16 mld zł. Również wówczas wcześniej nagłośniono „prawicowych oszołomów” aby popierali przejmowanie banków zagranicznych, tylko po to aby władze mogły przeprowadzić transakcję zakupu za miliardy Nordei przez PKO BP, wraz z dziesiątkami miliardów toksycznych kredytów we frankach, w których udzielaniu ten bank się specjalizował.

Diagnozując przyczynę obecnego kryzysu należy pamiętać że napływ kapitałów spekulacyjnych o skali 3 mld zł miesięczne był znany decydentom, na równi z konsekwencjami błędnej polityki pieniężnej. Polityka wysokich stóp procentowych była pod wpływem „eurolobby”, a masowe „obwalutowanie” obywateli potęgowało aprecjację PLN, pozwalając na osiągnięcie zysków z „carry trade’u”. Polityczny alians „lobby stóp procentowych” z politykami dążącymi do jak najszybszego wejścia Polski do strefy euro, zaskutkował dezinformacją co do braku ryzyka walutowego w przypadku kredytów nominowanych w innej walucie. A pomyśleć że oryginalna wersja programu „Rodzina na Swoim”, której nazwę sam wymyśliłem, miała dostarczyć młodemu pokoleniu 3 mln mieszkań, zapobiec spekulacji podbijającej dwukrotnie ich cenę i skredytować rodziny na stały procent, wyłącznie w walucie polskiej, w wysokości zaledwie 3%.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych