Opinie

O handel zagraniczny możemy być spokojni

Roman Przasnyski

Roman Przasnyski

główny analityk Gerda Broker

  • Opublikowano: 13 lipca 2016, 15:06

    Aktualizacja: 13 lipca 2016, 15:34

  • 0
  • Powiększ tekst

Najnowsze dane GUS dotyczące handlu zagranicznego za pierwszych pięć miesięcy wskazują, że nie musimy na razie specjalnie obawiać się zapowiadanego pogorszenia się globalnej koniunktury, Brexitu, czy spowolnienia w Chinach. Nasz eksport zwiększył się o 4 proc., a import wzrósł o 3 proc. Nadwyżka handlowa korzystnie wpływa na dynamikę wzrostu polskiej gospodarki.

W ciągu pierwszych pięciu miesięcy wysłaliśmy za granicę towary o wartości 319 mld zł, czyli o 4,7 proc. wyższej niż rok wcześniej. Import wyniósł w tym czasie 306 mld zł, co oznacza wzrost o 3,5 proc. Dynamika obu wielkości była znacznie skromniejsza, licząc w euro (eksport zwiększył się o 1,2 proc., a import nie wzrósł) i dolarach (spadek odpowiednio o 0,3 i 2,5 proc.), ale nie powinno to martwić, gdyż wynika z osłabienia złotego, a więc zjawiska zdecydowanie sprzyjającego polskim eksporterom, a jednocześnie nie tak bardzo dotkliwego dla importerów. Z punktu widzenia naszej gospodarki istotne znaczenia ma sięgająca niemal 13 mld zł nadwyżka w handlu zagranicznym, korzystnie wpływająca na dynamikę PKB. Zwiększyła się ona w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy 2016 r. o 4,6 mld zł.

Informacja GUS o handlu zagranicznym czytaj tutaj:

Nadwyżka Polski w handlu zagranicznym o połowę większa niż przed rokiem

Nie uległa większym zmianom struktura geograficzna naszego handlu zagranicznego. Niecałe 80 proc. eksportu trafia do krajów Unii Europejskiej, a 61 proc. towarów sprowadzamy z tego obszaru. Do Niemiec wysłaliśmy 27,2 proc. całego naszego eksportu, a import z tego kraju stanowił 23,2 proc. W obu przypadkach udział ten nieznacznie się zwiększył w porównaniu do pięciu pierwszych miesięcy ubiegłego roku. Wielka Brytania, która interesuje nas najbardziej w kontekście wyjścia z Unii Europejskiej, zajmowała trzecie, po Czechach, miejsce wśród największych odbiorców Polski, z udziałem sięgającym jedynie 6,4 proc. W naszym imporcie zajmuje dopiero dziesiątą pozycję, z udziałem w wysokości 2,6 proc.

Biorąc pod uwagę fakt, że konsekwencje Brexitu mogą się zmaterializować za co najmniej dwa lata i z pewnością nie spowodują zaniku handlu, z ewentualnymi niewielkimi trudnościami bez trudu powinniśmy sobie poradzić, szczególnie mając w pamięci szybką i skuteczną reakcję naszych firm na sankcje wobec Rosji i embargo wprowadzone przez nią na nasze towary.

Powiązane tematy

Komentarze