Opinie

Szwajcarzy odrzucili koncepcję pieniądza suwerennego w referendum / autor: fot. Pixabay
Szwajcarzy odrzucili koncepcję pieniądza suwerennego w referendum / autor: fot. Pixabay

GAZETA BANKOWA: Pieniądz suwerenny

Eugeniusz Gatnar

Eugeniusz Gatnar

profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, członek Rady Polityki Pieniężnej

  • Opublikowano: 9 grudnia 2018, 09:13

    Aktualizacja: 9 grudnia 2018, 09:13

  • Powiększ tekst

Kiedyś wszystko było proste. Pieniądz mógł emitować wyłącznie władca: książę, król lub cesarz. Bił monety ze swoją podobizną ze złota lub srebra, które zebrał z danin, opłat i sprzedaży przywilejów, lub które ukradł podbijając sąsiednie narody.

Potem, ze względów praktycznych, pojawił się pieniądz fiducjarny emitowany już przez bank centralny, czyli monety i papierowe banknoty, które posiadały pełne pokrycie w złocie, i mogły być na to złoto, na każde żądanie, wymienione. System waluty złotej (gold standard) przetrwał do I wojny światowej. Po wojnie Wielka Brytania próbowała do niego wrócić, ale wybuch kryzysu gospodarczego w 1929 r., a potem II wojna światowa, doprowadziły do jego ostatecznego upadku.

Po wojnie, w 1944 ., na konferencji w Bretton Woods ustalono, że kursy walut mają być oparte na parytecie złota. W rzeczywistości, w wyniku dominującej roli dolara w handlu międzynarodowym, zostały one oparte na dolarze, który sam był wymienialny na złoto. W 1971 r. USA zawiesiły jednak wymienialność dolara na złoto, a w 1973 r. go zdewaluowały i wprowadziły kurs płynny. Stało się to głównie ze względu na rosnące koszty wojny prowadzonej w Wietnamie.

W tym czasie zaczęto już stosować system rezerwy cząstkowej (partial reserve system). Zgodnie z nim, banki przechowują w banku centralnym tylko część zebranych depozytów jako obowiązkową rezerwę (3,5 proc. w Polsce i 2 proc. w strefie euro), a resztę przeznaczają na akcję kredytową. To oznacza, że to banki komercyjne, a nie bank centralny, kreują pieniądz. I to z niczego (out of thin air).

A z drugiej strony, oznacza to zerwanie z odwieczną zasadą, że inwestowanie (rozwój), musi być poprzedzone oszczędzaniem. W efekcie, w tym systemie konsumpcja staje się głównym motorem rozwoju gospodarki., a inflacja – nieodzownym elementem jej wzrostu, podobnie jak stały wzrost podaży pieniądza.

Kreacja pieniądza przez banki komercyjne prowadzi do kryzysów, z których ostatni rozpoczął się w 2007 r. w wyniku załamania się rynku kredytów hipotecznych w USA. Niskie stopy procentowe oraz chciwość i nieuczciwość bankierów doprowadziły do sytuacji, w której udzielano kredytów mieszkaniowych osobom, które nie mogły ich spłacić. Zwłaszcza wtedy, gdy w 2004 r. stopy procentowe w USA zaczęły rosnąć. Ten argument jest wykorzystywany obecnie przez zwolenników powrotu do pieniądza suwerennego, nazywanego po niemiecku Vollgeld lub po francusku la monnaie pleine, czyli pieniądz pełny.

W tym roku, 10 czerwca, obywatele Szwajcarii odrzucili w referendum projekt powrotu do sytuacji, w której banki komercyjne mogą udzielać kredytów tylko do wysokości posiadanych depozytów. Inicjatywa Vollgeld zebrała wymagane 100 tys. podpisów, lecz ostatecznie 75 proc. głosujących było przeciw. Przeciw był też bank centralny Szwajcarii (SNB), który w proponowanym projekcie miał być jedyną instytucją odpowiedzialną za kreację pieniądza. Obawiał się on jednak umocnienia własnej waluty oraz innych poważnych perturbacji w systemie finansowym w Europie i na świecie.

To rozwiązanie, z jednej strony ograniczyłoby dostęp gospodarstw domowych i firm do kredytu, a z drugiej – pozbawiło sektor bankowy ogromnych zysków, jakie czerpie on z prowadzenia działalności kredytowej. Dlatego, chociaż zostało poparte przez wielu ekonomistów, nie miało szans powodzenia.

Jednak koncepcja pieniądza suwerennego wraca. Także w Polsce. 24 października, w dzienniku „Rzeczpospolita” ukazał się ciekawy artykuł Jacka Chołoniewskiego i Matusza Siekierskiego „Polska i świat w spirali długów”. Podzielam ich tezę, że taka sytuacja została spowodowana działaniem banków komercyjnych. Martwi mnie to, że obecnie w Polsce kredyty konsumpcyjne rosną dwa razy szybciej niż PKB. A banki do tego zachęcają, łagodząc warunki ich uzyskania, bo są one dla nich najbardziej opłacalnymi produktami.

Nie mam jednak złudzeń: sektor finansowy nigdy nie zgodzi się na powrót do pieniądza suwerennego. W żadnym kraju.

Chociaż ostatnio zwolennicy tego rozwiązania zdobyli sojuszników. W kontekście agresywnej promocji kryptowalut, pojawiają się pomysły wykorzystania używanej przez nie technologii blockchain do kreacji pieniądza przez bank centralny. To jednak rodzi obawy o przejęcie kontroli na procesem kreacji pieniądza. I dlatego elektroniczny pieniądz suwerenny nie powstanie. Przynajmniej na razie.

Prof. Eugeniusz Gatnar

Więcej informacji i komentarzy o światowej i polskiej gospodarce i sektorze finansowym znajdziesz w bieżącym wydaniu „Gazety Bankowej” - do kupienia w kioskach i salonach prasowych

„Gazeta Bankowa” dostępna jest także jako e-wydanie, także na iOS i Android – szczegóły na http://www.gb.pl/e-wydanie-gb.html

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych