Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Polemika z panem Redaktorem Maciejem Goniszewskim

Rafał Zaza

Dziennikarz i publicysta ekonomiczny

  • Opublikowano: 12 września 2013, 11:22

    Aktualizacja: 12 września 2013, 11:26

  • Powiększ tekst

Przeczytałem Twój wczorajszy, ciekawie poprowadzony  felieton -"Wyższe płace w Polsce są niezbędne, ale nie osiągniemy ich przy użyciu dekretu". Tak jak zgadzam się w większości z diagnozą choroby polskiej gospodarki, której jednym z dotkliwszych objawów są niskie płace nie nadążające za wzrostem cen i tak jak podobnie jak Ty uważam, że wynagrodzeń nie można dekretować, tak jestem przekonany, że „leczenie” jakie byś chciał zaaplikować w tej sytuacji,  nie sprawdzi się.

Teraz kilka słów Maćku, dlaczego tak sądzę, po kolei, piszesz:

Ad. 1 Jednym ze sposobów może być np. inne podejście do rozstrzygania przetargów publicznych. Obecnie głównym kryterium, którym kierują się urzędnicy jest cena. Powoduje to, że firmy wygrywające konkurs na budowę drogi, budynku samorządowego, sieci wodnokanalizacyjnej itp. tną do minimum fundusz płac…”

To nie tak. Weźmy słynny przykład afer z budową autostrad A1 i A2. Te firmy nie tyle cięły fundusz płac, ile z góry wiedziały, że po wykonanej pracy ludziom nie zapłacą lub będą zwlekać z zapłatą do upadłego. Upadek następował na ogół w wyniku zgłoszenia roszczeń przez podwykonawców, którzy mogli wejść na drogę sądową i zainicjować postępowanie upadłościowe. Zresztą mówimy tu o stosunkowo ograniczonej liczbie firm, które zamówienia zdobywają w trybie przetargów publicznych. Zamiast proponowanego przez Ciebie powyżej zabiegu raczej rozliczyłbym inwestorów zagranicznych z zobowiązań, które podejmowali w kontraktach prywatyzacyjnych. Mogłoby się okazać, że wiele zapisów nie zostało wykonanych i tkwią tam pokaźne rezerwy finansowe, które mogłyby by być przeznaczone w jakiejś formie na wsparcie polskiego sektora MSP. Znacząco ograniczyłbym także możliwość transferów zysków korporacji za granicę, obligując ich do reinwestowania pieniędzy w Polsce w produkcyjny majątek trwały.

Ad.2 „Innym dostępnym rządowi narzędziem jest obniżenie podatku VAT. Podatek ten w największym stopniu dotyka najbiedniejszych, którzy całość dochodów wydają na konsumpcję”

To jest obecnie niemożliwe, znajdujemy się w trendzie spadkowym dynamiki PKB. Na słuszną w okresie kryzysu obniżkę podatków trzeba jednak mieć pieniądze, żeby dopiąć budżet, który jak wiemy i tak już się nie dopina. Skąd jej jednak wziąć? Dobre pytanie. Teraz mnie pewnie zlinczujesz lub zlinczują mnie czytelnicy, po tym, co napisze. Ryzykując tzw. stabilność polskiego złotego, którego siła i tak zależy nie od naszego banku centralnego i jego ew. mizernych interwencji, wzięlibyśmy dużą i  atrakcyjnie oprocentowana pożyczkę na międzynarodowych rynkach, pod zastaw rezerw dewizowych w NBP. Tę pożyczkę wykorzystałbym na odbudowę i wsparcie polskiego przemysłu i przedsiębiorczości, przede wszystkim na sfinansowanie RADYKALNEJ obniżki obciążeń podatkowych i para podatkowych MSP. Pozwoliłoby to na znaczne zwiększenie wydatków konsumpcyjnych do PKB, wzmocnienie złotego, stworzenie nowych miejsc pracy, przyciągnięcie nowych inwestorów zagranicznych skuszonych niskimi kosztami pracy, a w efekcie na wejście na ścieżkę rokrocznego  7-8 proc. wzrostu PKB, a takiego nam potrzeba (a nie marne prognozowane na 2014 r. 2,5 proc.). Koszty obsługi pożyczki byłyby z pewnością niższe od dochodów państwa w wyniku rozkwitającej gospodarki.

Ad. 3 „Polskie Inwestycje Rozwojowe – w przedsięwzięcia innowacyjne, które wymagają wykształcenia i zatrudnienia specjalistów. Ich wynagrodzenia siłą rzeczy są zdecydowanie wyższe, niż osoby specjalizującej się w prostych pracach budowlanych”.

Wybacz, ale jakoś nie wierzę w ten projekt. Taki ze mnie niedowiarek. W pojęciu-wytrych „innowacyjność” kryje się wiele, a często nic. Całość pachnie za to pokusą korupcji i układów, niezależnie od tego, kto byłby akurat u władzy i zarządzał tym majątkiem. „Resztówki” prywatyzacyjne, którymi skapitalizowane są PIR, mogłyby natomiast posłużyć na stworzenie silnie nadzorowanego, przy zachowaniu zdrowych zasad corporate gouvernence polskiego banku, który wspierałby, uzyskując gwarancje rządowe, kluczowe inwestycje służące wzmacnianiu polskiej gospodarki (także eksportowe na nowe rynki, np. azjatyckie), podkreślam polskiej. Ewentualnie taki bank mógłby powstać na bazie Banku Gospodarstwa Krajowego.

Pozdrawiam, czytelników i gość Twojego portalu.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych