Opinie

Izraelska polityka prowadzona jest twardo - ale i mądrze! / autor: fot. Pixabay
Izraelska polityka prowadzona jest twardo - ale i mądrze! / autor: fot. Pixabay

Iran VS USA: Uczmy się od Izraela

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano · 8 stycznia 2020, 19:00

  • 9
  • Tagi: Donald Trump gospodarka Iran Izrael Polityka Polska Rosja USA Władimir Putin wojna wojsko Wojsko Polskie
  • Powiększ tekst

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że państwo Izrael prowadzi na Bliskim Wschodzie wyrafinowaną, bezwzględną ale na ten moment dla jego interesów, skuteczną grę. Grę, w której sporą rolę do odegrania ma też… Polska.

Gdy w ubiegłym roku nasz kraj został po raz kolejny przeczołgany przy okazji fałszywych oskarżeń o współudział w Holocauście, wydawać by się mogło, że relacje między naszymi krajami są w najgorszym miejscu od wielu lat, zaś ich naprawa jest praktycznie niemożliwa. Mija rok i po kontrowersyjnych słowach prezydenta Federacji Rosyjskiej narracja Izraela wobec Polski zmienia się diametralnie! Gdy wszyscy się spodziewali, że na nasze głowy spadnie kanonada kolejnych oskarżeń, Żydzi stanęli po stronie prawdy historycznej. Jak to? Dlaczego?

Co bardziej naiwni komentatorzy wskazują, iż to kwestia twardego stawania Polski po stronie prawdy historycznej. „Prawda zwyciężyła” - twierdzą oni - „oskarżanie Polski o współudział w Holocauście nie może być prowadzone bezkarnie, i Izrael to zrozumiał, stając po naszej stronie”.

Wątpię.

Po pierwsze, to nie jest tak, że prezydent Rosji czy premier Izraela nie znają historii. Znają (mam wrażenie, że wnioski z dawnych dziejów potrafią wręcz wysuwać skuteczniej od nas) i historia nie jest dla nich polem do akademickiego sporu, lecz teatrem działań dla formowania twardej, bezwzględnej polityki. Rosja jest dla Izraela coraz istotniejszym graczem, a zaangażowanie naszego wschodniego sąsiada w Syrii sprawiło, iż Federacja Rosyjska po raz pierwszy od czasów ZSRR weszła do gry na Bliskim Wschodzie, w sytuacji gdy, jak się wtedy wydawało, USA się z regionu cofa.

Tymczasem Izrael jako państwo nigdzie wbrew rojeniom różnych antysemickich teoretyków spisku się nie wybiera, wręcz umacnia pozycję w regionie… pozycję mocno kontestowaną przez Iran, który wskutek porozumienia z administracją Obamy i UE stał się ważnym, gospodarczym graczem. Teheran nie potrzebował tym samym głowic jądrowych by grozić Izraelowi - pieniądz czynił to skuteczniej!

Mimo to Izrael przecież nie zmienił wektorów swej polityki - Iran nadal był „wielkim szatanem” regionu, do konfrontacji z którym państwo Benjamina Netanjahu nawoływało wszędzie, od siedziby ONZ po Warszawę. Co takiego się stało, że teraz, gdy konflikt eskaluje po śmierci irańskiego generała ten sam Izrael, że zastosuję amerykańskie powiedzenie - „trzyma rewolwer w kaburze”?

Za chwilę do tego przejdziemy, skupmy się na Polsce. Nasz kraj bardzo blisko związał się z amerykańskim sojusznikiem. Skonfliktowani z UE i po ochłodzeniu stosunków z Chinami jesteśmy zdani nawet nie tyle na łaskę Białego Domu, co na kaprys amerykańskiego wyborcy - ewentualna zmiana na fotelu prezydenckim w Waszyngtonie strąciłaby nasz kraj z powrotem do światowej trzeciej ligi.

To oczywiście błąd naszej dyplomacji i całego sposobu myślenia o stosunkach międzynarodowych, ale, doprawdy, nie czas i miejsce to by się nad tymi sprawami pastwić. Istotne jest co innego - nowa narracja Izraela w kontekście Holocaustu.

Gdy prezydent Putin ostro wypowiada się na tematy historyczne nagle nie tylko nie idzie mu w sukurs premier Izraela ale wręcz przeciwnie - po naszej stronie stoi USA, stoją liczne organizacje żydowskie, zaś decyzja prezydenta Dudy o tym by nie wybrać się na mające się wkrótce odbyć obchody upamiętniające ofiary Holocaustu do Izraela (w sytuacji gdy polskiemu prezydentowi nie udzielono by głosu) jest przez polskie organizacje żydowskie traktowana ze zrozumieniem!

Co takiego się dzieje?

Otóż mam swoją spiskową teorię dziejów.

To nie jest tak, że Izrael nagle zrozumiał kto naprawdę odpowiada za Zagładę, a kto był jej ofiarą - to władze tego kraju wiedzą od zawsze. Chodzi o coś innego - w sytuacji eskalacji konfliktu z Iranem (konfliktu do którego przecież Izrael, jak się zdawało, dąży!) Izrael mając własne problemy wewnętrzne z Palestyńczykami nie chcę aż tak bardzo angażować życia swych żołnierzy. Gdy USA bardziej niż chętnie zaangażuje swe siły (dopiero co do Iraku spakowało się i wyjechało kilka tysięcy nowych żołnierzy), Izrael może spokojnie obserwować przebieg wydarzeń i interweniować tam gdzie to naprawdę konieczne! Co więcej Polska także przecież ma na miejscu swoich żołnierzy, kto wie czy teraz na prośbę amerykańskiego sojusznika nie pośle ich tam więcej? Co pomyślałaby polska opinia publiczna? Nasza armia miałaby działać w interesie Izraela (państwa z którym mamy, delikatnie mówiąc, napięte stosunki) atakując Iran z którym łączy nas nie tylko więź gospodarcza ale i sentyment historyczny?

Trudno, doprawdy, byłoby to wyjaśnić wyborcom. Ale sytuacja się zmienia gdy nagle Izrael obiera odmienny kurs w swej narracji.

Doprawdy pod wrażeniem jestem mądrości władz tego bliskowschodniego kraju. Widać, że Żydzi odrobili wszystkie brutalne i bolesne lekcje jakich udzieliła im historia i wiedzą teraz, że własne wojny najlepiej toczy się cudzymi żołnierzami, szczególnie jeśli takie Stany same garną się do konfliktu. Doprawdy, polscy dyplomaci, decydenci i myśliciele powinni uczyć się od naszych starszych braci w wierze tego jak prowadzić rozważną, ostrożną ale i skuteczną politykę, tak by ocalić jak najwięcej „sił żywych” na polu walki, by nie dopuszczać do kolejnego uszczuplania bezcennej tkanki narodowej. Na obecną chwilę polski rząd zachowuje się nad wyraz racjonalnie, zachęcając do deeskalacji. Warto byśmy nie pchali się do kolejnej awantury (chyba, że będziemy mieli na niej do zyskania coś naprawdę dużego… i konkretnego - obietnice o ewentualnej pomocy w przyszłości konkretną walutą nie są), warto byśmy nie szafowali życiem naszych żołnierzy w konflikcie, który niekoniecznie jest w naszym interesie.

Pamiętajmy o tym, że „Sprawa Polska” winna być pierwszą, najważniejszą… i jedyną, której warto bronić, i o którą warto grać.

Komentarze