Opinie

Dzieci pracowników handlu nie mają obecnie dostępu do przedszkoli i żłobków   / autor: Pixabay
Dzieci pracowników handlu nie mają obecnie dostępu do przedszkoli i żłobków / autor: Pixabay

TYLKO U NAS

Dlaczego dzieci pracowników handlu nie mogą pójść do przedszkola?

Grażyna Raszkowska

Grażyna Raszkowska

dziennikarka

  • Opublikowano: 30 marca 2021, 16:40

  • 0
  • Powiększ tekst

W odpowiedzi na pytania, które skierowaliśmy m.in. do wicepremiera Jarosława Gowina (odpowiada m.in. za pracę), w sprawie pracowników handlu, którzy nie mogą obecnie liczyć na pomoc, jaką jest opieka w żłobkach i przedszkolach, otrzymaliśmy sugestię, by zwrócić się z tym problem pod inny adres. Pytamy więc dalej. Uważamy bowiem, że problem jest naprawdę bardzo ważny.

Na razie jesteśmy odsyłani do kolejnych ministerstw, ale będziemy dalej szukać odpowiedzi.

Sklepy z towarami codziennego użytku są otwarte i pracuje w nich bardzo wiele osób z małymi dziećmi. Całkowite zamknięcie sklepów jest przecież niemożliwe z wielu powodów, a jednym z nich jest unikanie paniki społecznej. To ogromnie ważne dla całego życia gospodarczego i społecznego.

W opinii publicznej handel jest od samego początku epidemii tym sektorem gospodarki, który działa na pierwszej linii frontu, w takim samym stopniu jak służba zdrowia, policja i inne służby.

Pracownicy handlu nie zostali uwzględnieni w pierwszych etapach programów szczepień, ale np. „pracownicy naukowi” zatrudnieni na uczelniach tak – chociaż przecież pracują obecnie wyłącznie zdalnie. To tematy, o których rozmawia się w polskich domach i pyta – dlaczego właśnie tak?

Wszyscy pamiętają też dobrze o nieuczciwościach i ogromnej awanturze (i słusznie) społecznej, kiedy to w ostatnich dniach ubiegłego roku zaszczepili się poza kolejnością celebryci, ale także przedsiębiorcy z pierwszych miejsc list najbogatszych obywateli w Polsce – udając przy tym niewiniątka. Przejdzie to do historii pandemii w naszym kraju, skoro pisały o tym nawet światowe media i agencje.

Było też po drodze kilka oburzających wypowiedzi, jak ta, którą usłyszeliśmy nie tak dawno od prof. Andrzeja Rycharda o zaszczepieniu naukowców przed kasjerkami. Powiedział w rozmowie z OKO.press, że jest to społecznie akceptowalne i zasadniczo nie ma w tym niczego złego – bo to rodzaj nagrody za społecznie zajmowaną pozycję. Potem się z tej wypowiedzi tłumaczył i w jakimś stopniu ją wycofał.

Na temat szczepień pracowników handlu poprosiliśmy dziś o wypowiedź dla naszego portalu Marka Lewandowskiego, rzecznika NSZZ „Solidarność”. Oto ona:

Kilkukrotnie występowaliśmy o objęcie pracowników handlu szczepieniami. W pierwszej kolejności, tak jak ochrona zdrowia i funkcjonariusze. Wskazywaliśmy, że każdy z kasjerów w ciągu 8 godzinnej zmiany obsługuje kilkuset klientów. Pisaliśmy do ministra zdrowia, do premiera , wszędzie, gdzie uważaliśmy, że możemy znaleźć odpowiedź. Zawsze otrzymywaliśmy informację, że nie ma szczepionek. I na tym się kończyło.

No tak, szczepionek brakuje – to prawda. I dopóki to tak deficytowy i kluczowy produkt ratujący życie i zdrowie – będzie o niego się toczył bój. Ale dostępność do przedszkoli i żłobków to nie to samo. Szczepionek nie ma, ale placówki dla dzieci i młodzieży przecież funkcjonują. I pracują w nich zaszczepieni pracownicy.

Uważam, że pominięcie pracowników handlu w możliwości zostawiania dzieci w żłóbkach i przedszkolach jest dużym niedopatrzeniem i błędem, który należałoby natychmiast naprawić. Pracownice sklepów to często samotne matki lub jedyne żywicielki rodziny. Od kilku dni poważnie się zastanawiają nad tym, jak pogodzić pracę z opieką nad dziećmi – mówi Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom Małgorzata Marczulewska.

I oczywiście ma rację. Bo pracownikom sklepów należy się „szacunek, godna pensja i ułatwienia w codziennym funkcjonowaniu”.

Dla porządku i sprawiedliwości dodajmy, że z powodu zamknięcia żłobków i przedszkoli do 9 kwietnia, rodzice, którzy pozostaną z dziećmi w domach będą mieli prawo skorzystać z dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Rozumiemy, że pracownicy handlu także mogą z tych rozwiązań korzystać.

Zasiłek opiekuńczy będzie przysługiwał tym wszystkim osobom, które będą musiały zostać w domu z dziećmi na dotychczasowych zasadach – mówił premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

Zgodnie z przepisami ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje w przypadku opieki nad dzieckiem za okres na jaki zostały zamknięte żłobki, kluby dziecięce, przedszkola, szkoły, placówki pobytu dziennego oraz inne placówki lub w związku z niemożnością sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych z powodu COVID-19.

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przeznaczony jest zarówno na opiekę nad dziećmi do 8 lat, jak i starszymi dziećmi z odpowiednim orzeczeniem o niepełnosprawności.

Z tym, że miesięczny zasiłek opiekuńczy – zarówno dodatkowy z powodu COVID-19, jak i przyznawany na tzw. zasadach ogólnych – wynosi 80 proc. wynagrodzenia. Wypłaca się go za każdy dzień, w którym sprawowana jest opieka, również za dni ustawowo wolne od pracy.

Dodatkowego zasiłku opiekuńczego nie wlicza się do limitu 60 dni zasiłku opiekuńczego w roku kalendarzowym, przyznawanego na tzw. zasadach ogólnych.

Czytaj także: Pracujący rodzice w oku pandemicznego cyklonu

Czytaj także: Żłobki i przedszkola zamknięte. Będzie zasiłek dla rodziców

Powiązane tematy

Komentarze