Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Dania: Socjalizm w odwrocie

Krystyna Szurowska

Krystyna Szurowska

ekonomistka i publicystka

  • Opublikowano: 14 stycznia 2014, 08:27

    Aktualizacja: 16 stycznia 2014, 12:22

  • Powiększ tekst

Cóż, to było do przewidzenia. Wiedzieli o tym wszyscy rozsądni, a i nawet pół i ćwierć rozsądni. Wmawianie ludziom, że państwo równie efektywnie wydaje pieniądze, jak ich prawowici właściciele jest zwykłą ściemą, która ani w teorii nie ma możliwości zadziałać, ani w praktyce nigdy ten plan się nie powiódł.

Na Starym Kontynencie przekonujemy się o tym coraz dotkliwiej. To najwyższy czas, w końcu od lat 50. ubiegłego wieku próbujemy tworzyć społeczeństwa półtotalitarne zarówno pod względem wolności osobistych jak i prowadzenia polityki gospodarczej. Ograniczenie wolności osobistych jeszcze przez jakiś czas dałoby się jako tako obronić – propaganda działa skutecznie, a my znowu tacy samodzielni w myśleniu nie jesteśmy, jednak liczby są nieubłagane.

Dania, jeden z najbardziej socjalistycznych zakątków naszego kontynentu diametralnie zmienia azymut. Od pierwszego stycznia zmieniają się zasady. Rząd mówi o „wstrzymaniu” pewnych benefitów socjalnych (tych przyznawanych za sam fakt istnienia), jednak nie podaje na jaki czas, ani na jakiej podstawie miałyby zostać przywrócone, dlatego ze spokojnym sumieniem możemy uznać je za obcięte. A już tym bardziej po słowach Bjarne Corydon, duńskiego ministra finansów dla brytyjskiego dziennikarza Jake'a Wallis Simon,s „Duńczycy muszą przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości”. I tak, zasiłek dla bezrobotnych nie będzie jak dotychczas przyznawany przez 4 lata, a „tylko” przez dwa. Zredukowane zostały emerytury państwowe (i tak stosunkowo mizerne – Duńczycy by na starość mieć wygodnie muszą korzystać z „neoliberalnych” metod gromadzenia kapitału) i „dodatki” do dzieci. Granty dla studentów są zamrożone, a tym, którzy planowali już do końca życia pozostać na uczelni zagrożono utratą finansowania lub (o zgrozo!) wydaleniem. Nadmienię, że edukacja na każdym poziomie jest dla jej beneficjentów darmowa.

Co ciekawe podatek od osób prawnych został zmniejszony z 25 do 23%, aby „rozkręcić gospodarkę”. Dziwne... jeszcze nie tak dawno temu wszyscy mówili, że państwo musi wszystkim zabrać, żeby lepiej niż oni napędzić gospodarkę. Czyżby ta błyskotliwa teoria okazała się być wulgarną propagandą? Kolejną prawdę objawioną, dogmat współczesnej socjalgospodarki obala minister duńskich finansów Bjarne Corydon mówiąc „Odchodzimy od dawania ludziom pieniędzy na korzyść dawania im możliwości i edukacji... Wymagając efektywności w naszych wydatkach, możemy zapewnić sobie świetlaną przyszłość.” Przecież mówiono nam, że aby być efektywnymi ludzie muszą czuć się bezpieczni, że aby gospodarka rosła należy w nią pompować pieniądze, co się teraz stało? Wygląda to na praktykę: kiedy pieniądze są wmawiamy ludziom, że musimy im zabrać, żeby redystrybuować (głównie do własnej kieszeni), a kiedy ich nie ma wracamy do normalnych teorii ekonomicznych, aby się trochę odkuć.

Obecnie finanse duńskie są w żenującym stanie. Dług publiczny stanowi aż 45,5% PKB, co w obliczu faktu, że 48% owego PKB stanowią dochody z podatków, jest zatrważające. Dla porównania w Polsce tylko 16% owego wskaźnika to dochody z podatków (i dwieście procent długu, ale skoro większość posługuję się statystyką selektywnie, ja też mogę). W Wielkiej Brytanii zadłużono się na 91% tamtejszego PKB, a 35 jego procent to podatki. Podsumowując - wszędzie nie za ciekawie, z tą różnicą, że Dania (późno, bo późno), ale zaczęła reagować, Wielka Brytania w ślad za nią (o czym za chwilę), a Polska? No właśnie...

Wielka Brytania zamierza iść w ślady Danii. Już teraz planują obcięcie welfare benefits o 12 miliardów funtów, a w planach na 2015 rok jest 25 miliardów funtów do kasacji. Nic dziwnego. W królewskim budżecie rokrocznie aż 28% stanowi zabezpieczenie socjalne i jego obsługa. To największy jednostkowy wydatek, druga w kolejności jest służba zdrowia – 18%. Dlatego właśnie przy okazji kwestii duńskiej cała brytyjska prawica zaapelowała do Georga'a min. słowami „George Osborne powinien podążyć szlakiem, który właśnie przeciera Dania” (Andrew Haldenby, think tank Reform). Sam minister finansów w Danii zachęca Zjednoczone Królestwo do „czerpania inspiracji” z ich rozwiązań.

Co napawa optymizmem – zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Danii to młodzi ludzie mają „neoliberalne” poglądy. To oni są motorem napędowym wszystkich tych zmian. Popierają je, rozumieją, apelują o więcej wolności, roztropności, rachunku ekonomicznego w polityce gospodarczej. Jeszcze 10 lat temu nikt na półwyspie Jutlandzkim nie pomyślałby w sposób zdroworozsądkowy, dopiero pokolenie obecnych 20-25. latków, wychowanych w kryzysie 2007 buntuje się przeciwko bzdurom keynesizmu. Doskonale zdają sobie sprawę, że to właśnie ten rodzaj niezdrowej polityki gospodarczej stał się przyczyną do ich kilkuletniej niedoli. Podobnie Wielka Brytania. W czerwcu 2013 pojawił się w The Economist artykuł na temat reaktywacji klasycznego liberalizmu, zarówno ekonomicznego jak i społecznego. Jak podaje autor, podczas gdy aż 70% pokolenia przedwojennego i 61% baby boomers uważa, że welfere state jest jednym z największych wyspiarskich osiągnięć, ich zdanie podziela tylko 30% urodzonych po 79 roku. Jest to zjawisko niespotykane dotąd, bowiem od powojnia każde kolejne pokolenie prezentowało coraz bardziej lewackie poglądy.

W Polsce tradycja klasycznego podejścia do spraw finansowych widoczna jest od dawna. Teraz nie chce się w to wierzyć, ale Platforma Obywatelska po pełnych afer rządach SLD, stając w szranki z PiSem stawiała na obniżenie i uproszczenie podatków. Patrząc „po obietnicach” każdy, któremu portfel miły winien głosować na PO (specjalnie nie wspomnę o Korwinie), jednak nie po obietnicach, a po owocach ich poznacie. Z moich obserwacji (które w kategorii „wiarygodność” raczej blado wypadają przy brytyjskiej statystyce), wynika że to raczej pokolenie starsze 30-40, czy 50-60 latków z uwielbieniem wypowiadają się o liberalizmie, wolności gospodarczej, przedsiębiorczości, od czci i wiary odsądzając urzędników, polityków, jakikolwiek kolektywizm. Ludzie młodzi, w moim odczuciu są raczej zapatrzeni w ideały endeckie, które są tą „trzecią drogą”. Nie ma w tym nic złego – od środka, tylko połowa drogi do prawa.

Noworoczne postanowienia w Danii oraz baczne, brytyjskie im się przyglądanie, zwiastuje odwrót od utopijnego i szkodliwego socjalizmu, które niepodzielnie królował przez 60 lat. Z jednej strony było to do przewidzenia, wszak jak już wspomniałam liczby są nieubłagane, ale z drugiej pozostawia nadzieję, że trend się utrzyma. Z całych sił trzymam za to kciuki, ponieważ posłańcom złej nowiny grozi skrócenie o głowę. A ja ciągle się narażam, chociaż głowy byłoby mi żal…

 

 

 

 

-------------------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------------------

Zachęcamy do kupna unikatowych gadżetów portalu tj: Zestaw dwóch toreb wPolityce.pl .

Zestaw toreb zakupowych wPolityce.pl

oraz

Kubek lemingowy wPolityce.pl

Kubek lemingowy wPolityce.pl

 

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych