Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: pixabay.com

Citroën i Peugeot w opałach. Klienci bez aut. Dealerzy na lodzie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 27 września 2021, 13:10

  • 0
  • Powiększ tekst

Kryzys w sieci dealerskiej Stellantis w Polsce. Większość dealerów jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej spowodowanej brakiem sprzedaży wynikającej z braku samochodów. Klienci zmuszeni są iść do konkurencji, a właściciele salonów zastanawiają się nad przyszłością tego biznesu – informuje portal francuskie.pl.

Sytuacja jest bardzo trudna, w jednym momencie skumulowały się bowiem kłopoty z dostępnością nowych samochodów, zmiany na rynku ubezpieczeń oraz wypowiedzenie umów przez importera.

Kłopoty sieci sprzedaży Stellantis w Polsce trwają już bardzo długo. Powodem konfliktów z importerem były stale pogarszające się, zdaniem dealerów, warunki współpracy. Między innymi dlatego jeden z najlepszych salonów Peugeot, wielokrotnie nagradzany Rita Motors z Kielc, wypowiedział umowę PSA i do dzisiaj jest w poważnym sporze z Peugeot Polska. Próba polubownego załatwienia sprawy, mimo początkowych deklaracji, nie powiodła się. Sprawa odbiła się szerokim echem w środowisku i jest uważnie obserwowana przez inne salony. Pokazuje bowiem sposób traktowania nawet najlepszych i najbardziej zasłużonych dealerstw przez importera - pisze Tomasz Nowicki.

Kilka tygodni temu wszyscy dealerzy, którzy do tej pory sprzedawali samochody marki Citroën i Peugeot, otrzymali wypowiedzenia. To element reorganizacji sieci sprzedaży. Jednocześnie Stellantis przypisał każdemu z salonów odpowiednią kategorię A, B lub C, która definiowała, czy dany salon pozostanie w sieci. W przypadku dwóch pierwszych, dealerstwo ma szansę pozostać, ale C oznacza, że współpraca nie zostanie przedłużona.

Wielu dealerów otrzymało najniższą kategorię, co oznacza, że jeśli nie znajdzie się żaden chętny na prowadzenie salonu, a dzisiaj nie jest o to łatwo, w niektórych miastach może zabraknąć salonów danej marki – informuje portal francuskie.pl.

Same wypowiedzenia wprowadziły w sieci ogromne zamieszanie, a dyrektor Stellantis w Polsce, Roberto Matteuci, musiał szybko zrewidować swoje pomysły, bo okazało się, że firma może zostać bez salonów i bez sprzedaży. Matteuci zorganizował serię spotkań z poszczególnymi dealerami i próbuje zatrzeć fatalne wrażenie wywołane jego własnymi decyzjami.

Sprawa wypowiedzeń wszystkich umów i potencjalnej likwidacji blisko 80 proc. salonów odbiła się też szerokim echem w centrali we Francji i według informacji francuskie.pl, polski importer otrzymał wyraźne polecenie uspokojenia sytuacji w sieci oraz poprawy wyników. Przyszedł jednak kryzys związany z brakiem elementów i podzespołów do produkcji samochodów i Polsce, jako mniejszemu rynkowi, auta po prostu zabrano, m.in. do Francji. W ten sposób kryzys w sieci pogłębia się.

W samej Francji Carlos Tavares, (dyrektor generalny koncernu Stellantis - red.) nie ma już, nawet wewnątrz korporacji, dobrej prasy. Kłopoty z produkcją są coraz bardziej widoczne, a próby pokazywania sukcesów poprzez wskaźniki finansowe kwitowane są krótko pytaniami o nowe samochody. W opinii analityków rynku sytuacja jest dość trudna i pojawiły się nawet głosy o zmianie szefa koncernu – pisze Tomasz Nowicki.

Francuskie.pl/RO

CZYTAJ TEŻ: W Polsce montowane są czytniki do dowodów biometrycznych

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze