Informacje

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński / autor: fot. Fratria
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński / autor: fot. Fratria

INWAZJA NA UKRAINĘ

Zełeński ustąpi roszczeniom Rosji? "To tylko terytorium"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 28 marca 2022, 06:08

    Aktualizacja: 5 maja 2022, 10:37

  • 4
  • Powiększ tekst

W wywiadzie dla „Economist”, który ukazał się w internetowym wydaniu tygodnika w niedzielę, prezydent Wołodymyr Zełenski mówi, że wierzy w zwycięstwo Ukrainy w wojnie z Rosją, ale zwycięstwo oznacza dla niego uratowanie tak wielu ludzi, jak to możliwe.

Zwycięstwo to możliwość uratowania tak wielu ludzkich istnień, jak to możliwe (…), ponieważ bez tego nic nie ma sensu. Nasza ziemia jest ważna, tak, ale to tylko terytorium” - ocenia prezydent w wywiadzie, który przeprowadziło w Kijowie troje dziennikarzy „Economista”, w tym jego redaktor naczelna Zanny Minton Beddoes.

Zełenski jest sfrustrowany „reaktywną naturą sankcji, które są tak skonstruowane, że mają raczej ukarać Rosję za to, co zrobiła, niż zapobiec temu, by poszła dalej” - relacjonuje tygodnik.

Zachód „nie może mówić +pomożemy wam w najbliższych tygodniach+. (…) To nie pozwoli nam na odblokowanie okupowanych przez Rosjan miast, na dostarczenie żywności ich mieszkańcom, na przejęcie inicjatywy w działaniach wojskowych” - mówi Zełenski i przypomina, że jakkolwiek dzielni są Ukraińcy, to Rosja dysponuje jednak większym potencjałem militarnym.

Prezydent zwraca uwagę, że sankcje polegające na odcięciu instytucji finansowych Rosji od systemu SWIFT ominęły Sbierbank, największy rosyjski bank, ponieważ przechodzą przez niego płatności zachodnich państw za rosyjski gaz.

Embargo na rosyjskie surowce energetyczne było omawiane, ale nie zostało nałożone. „Słyszymy, że decyzja (w tej sprawie) zależy od tego, czy Rosja wykorzysta przeciw nam broń chemiczną. To nie jest właściwe podejście. Nie jesteśmy królikami doświadczalnymi” - podkreśla Zełenski.

Prezydent Ukrainy „nie wie jak, ani kiedy to się skończy, ale wie, że skończy się to tym, że będziemy wciąż tu stać i bronić życia na Ukrainie” - konkluduje „Economist”.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Komentarze