
Gazeta Finansowa: Budownictwo mieszkaniowe w marazmie. Ratunkiem może być emisja obligacji przez deweloperów
Od czasu pęknięcia bańki na amerykańskim rynku nieruchomości i kredytów hipotecznych, branża deweloperska należy do najgorzej zachowujących się giełdowych sektorów. Subindeks WIG Deweloperzy od 2007 r. zniżkował o ponad 90 proc. Co gorsza, nie widać końca tej negatywnej tendencji.
Na rynku głównym warszawskiej giełdy notowane są akcje 27
firm deweloperskich. Odczuwają one, trochę niezasłużenie, skutki globalnego kryzysu na rynku nieruchomości oraz zaostrzania kryteriów udzielania kredytów hipotecznych. Ta ostatnia tendencja, trwająca od 2007 – 2008 r., zaczyna się powoli zmieniać, co daje szansę ożywienia koniunktury w branży. Zderzenie niekorzystnych tendencji W naszych warunkach nastąpiło zderzenie niekorzystnych tendencji globalnych z odmiennymi warunkami lokalnymi, czyli wciąż dużym, względnym niedoborem mieszkań w porównaniu z potencjalnymi potrzebami. W tej sytuacji firmy deweloperskie, dostrzegając potencjalny popyt, a jednocześnie natrafiając na poważne kłopoty z uzyskaniem finansowania projektów, chętnie korzystały i korzystają z możliwości rynku kapitałowego. W przypadku emisji akcji, sytuacja od kilku lat jest jednak trudna. Koniunktura na giełdzie nie należy do najlepszych, wyceny papierów spółek są niskie, nie ma zbyt wielu inwestorów, gotowych angażować kapitał w spółki realizujące przedsięwzięcia obarczone ryzykiem.
Rynek w marazmie
W 2010 r. kapitał z giełdy udało się pozyskać czterem przedstawicielom branży deweloperskiej (Rank Progress, ED Invest, Robyg i Celtic). Jednak w 2011 r. zadebiutowała już tylko jedna spółka z tej branży. Podobnie było w 2012 r. giełdowe debiuty nie przyniosły inwestorom zysków. Kursy akcji spółek debiutujących w 2010 i 2011 r. były zbliżone do ceny, po jakich sprzedawano je na rynku pierwotnym. Tegoroczny debiutant, spółka Vantage przyniosła inwestorom stratę sięgającą pierwszego dnia notowań nawet 60 proc. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że rynek pierwotny jako całość od dwóch lat pogrążony jest w marazmie. W tych warunkach firmy deweloperskie korzystają z rozwijającego się coraz bardziej dynamicznie rynku papierów
dłużnych.
Korzyści dla każdej ze stron
Emisja obligacji, jako forma pozyskiwania i lokowania kapitału, znajduje coraz większą liczbę zwolenników, zarówno po stronie emitentów, jak i inwestorów. Obie grupy odnoszą z tego tytułu korzyści. Emitujące obligacje spółki nie oddają kontroli nowym akcjonariuszom i nie są zmuszone do emisji akcji w warunkach niekorzystnych z punktu widzenia uzyskiwanej ceny. Inwestorzy z reguły nabywają papiery zapewniające większe bezpieczeństwo, niż inwestycje w akcje. Niestety, jednak i na tym rynku mieliśmy ostatnio do czynienia z przypadkami opóźnień w realizacji zobowiązań emitentów obligacji wobec inwestorów oraz przypadkami niewypłacalności firm. To powoduje spadek zainteresowania papierami dłużnymi spółek deweloperskich ze strony inwestorów oraz konieczność oferowania przez emitentów wyższego oprocentowania obligacji, co powoduje wzrost kosztów finansowania przedsięwzięć.
Światełko w tunelu
Na poprawę sytuacji można będzie liczyć dopiero wówczas, gdy koniunktura w gospodarce wyraźnie się poprawi. Do tego czasu inwestycje zarówno w akcje, jak i obligacje deweloperów nie będą się cieszyły zbyt dużym powodzeniem wśród inwestorów, a pozyskanie przez tych ostatnich środków z rynku finansowego będzie utrudnione.
Roman Przasnyski, analityk Open Finance