Informacje

Najnowsze wydanie tygodnika "Sieci" / autor: Fratria
Najnowsze wydanie tygodnika "Sieci" / autor: Fratria

W tygodniku „Sieci”: Radosław Sikorski. Kim jest? Komu naprawdę służy?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 2 października 2022, 16:00

  • Powiększ tekst

Najnowszy numer tygodnika „Sieci” stawia pytania o skandaliczne zachowanie Radosława Sikorskiego po jego wpisie na temat uszkodzeń gazociągów Nord Stream: dlaczego tak konsekwentnie działa na korzyść Rosji? Słowa Sikorskiego są wyjątkowo niebezpieczne, gdyż nie tylko napędzają rosyjską propagandę, ale mogą być uzasadnieniem dla ataków na gazociągi użytkowane przez Zachód, w tym Baltic Pipe – komentuje Stanisław Janecki. Polecamy artykuły z bieżącego wydania „Sieci” dostępne na portalu wPolityce.pl dla subskrybentów Sieci Przyjaciół - https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-biezace.

W artykule „Kim pan jest panie Sikorski” Stanisław Janecki komentuje wpis na Twitterze, jakiego dokonał Radosław Sirkorski – „Thank you, USA” – i opatrzył zdjęciem jednego z wycieków gazu na Bałtyku po uszkodzeniu gazociągu Nord Stream. Jak zauważa dziennikarz, były szef MSZ i MON był do tej pory postrzegany na arenie międzynarodowej jako polityk, którego słów się nie lekceważy. Nie dziwi zatem, że tę krótką wypowiedź skomentowali zarówno Amerykanie, jak i… Rosjanie.

W Waszyngtonie i w Moskwie zareagowano na wpis Sikorskiego tak jak w wypadku wypowiedzi ważnego polityka, ministra spraw zagranicznych sporego państwa paktu północnoatlantyckiego. Dlatego Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu, powiedział: „Kim pan jest, panie Sikorski? Dziękując Ameryce, można przykryć to, że się działa na korzyść Rosji. A może na jej zamówienie? Idea, że Stany Zjednoczone są w jakikolwiek sposób zamieszane w ten prawdopodobny sabotaż gazociągów Nord Stream, jest niedorzeczna. To nic więcej niż funkcja rosyjskiej dezinformacji i tak powinna być traktowana”. Departament Stanu USA uznał więc, że ważny polski polityk (także marszałek Sejmu i kandydat na prezydenta RP) realizuje funkcję rosyjskiej dezinformacji, czyli obiektywnie to, co zrobił, służy Rosji. Takie oświadczenie dotyczące polityka z sojuszniczego państwa jest absolutnym ewenementem. Tym bardziej jest wyjątkowe, że rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa stwierdziła: „Polski eurodeputowany i były minister spraw zagranicznych Radek Sikorski podziękował na Twitterze Stanom Zjednoczonym za wypadek na rosyjskich gazociągach. Czy jest to oficjalne oświadczenie, że był to atak terrorystyczny?”. A Dmitrij Poljanskij, pierwszy zastępca stałego przedstawiciela Rosji w ONZ, wprost Sikorskiemu podziękował: „Dziękuję ci, Radosławie Sikorski, za jasne pokazanie, kto jest odpowiedzialny za ten terrorystyczny atak na cywilną infrastrukturę”.

Kontrowersyjną wypowiedź byłego ministra spraw zagranicznych skomentowali także na łamach „Sieci”: Andrzej Nowak w materiale „Dziękujemy ci, Radku!” oraz Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych, poseł do Parlamentu Europejskiego w rozmowie z Mateuszem Majewskim („Znacznie więcej niż reset z Rosją”).

Prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z Markiem Pyzą („Bruksela jak Breżniew”) zauważa, że… od pewnego czasu trwa epoka, w której eurokraci stosują otwarte groźby: Opiera się na usankcjonowanej w Unii Europejskiej zasadzie asymetrii, która łatwo może się przerodzić – i zaczyna powoli przeradzać – w despotyzm. Są tacy, którzy mogą rządzić, i tacy, którym nie wolno. Tę asymetrię widać z jednej strony w dominacji Europy Zachodniej nad Wschodnią […], z drugiej – w tym, że rządzi główny lewicowy nurt. Kto do niego nie należy, ten jest wykluczany, a jeżeli się postawi, to spotka się z ostrą reakcją.

Europoseł dokonuje porównania z czasami Breżniewa: To porównanie jest zasadne, bo […] doktryna Breżniewa dotyczyła ograniczonej suwerenności. W Unii jest podobnie z suwerennością niektórych rządów, którym „duzi” chcą narzucać swoją wolę […]. To wszystko wynika z tego, że ich irytuje ktoś, kto okaże minimum samodzielności […]. Pokazuje to nierozwiązywalny problem Unii. Z jednej strony ma to być organizacja równych podmiotów, ale nią nie jest i być nie może […]. Z drugiej strony mamy przywództwo najsilniejszych państw, które nigdzie nie jest zapisane w traktatach i na które przecież żaden kraj członkowski się nie godził. Profesor Legutko podkreśla, że problemu tego nie da się rozwiązać i dlatego Unia jest skazana na patologię, hipokryzję, dwójmyślenie i wszelkie inne grzechy wynikające z konfliktu między równościową retoryką a realną asymetrią władzy.

Grzegorz Górny w artykule „Polski problem z Węgrami” zauważa, że węgierskie wybory wygrane przez prawicę dzięki zdecydowanemu odcięciu się od wojny na Ukrainie są odzwierciedleniem nastrojów całego społeczeństwa tamtego kraju. Jednocześnie raport renomowanego think tanku Globsec wykazał, że Węgrowie są narodem, który najmniej z całej Europy popiera sojusz z USA. Choć Polakom może to wydawać się oburzające, warto podkreślić, że perspektywa Polski i Węgier różni się na wielu poziomach, choćby z punktu widzenia historycznego. Ze słowem „zaborca” Polacy kojarzą przede wszystkim Rosję, Niemców i Austrię, jednakże dla Madziarów będą to Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Włochy.

To właśnie przywódcy tych krajów zdecydowali podczas konferencji wersalskiej o radykalnym okrojeniu terytorium Węgier, czego rezultatem stał się traktat pokojowy w Trianon, podpisany w czerwcu 1920 r. Główną rolę w tych wydarzeniach odegrała delegacja amerykańska. (…) Do drugiej zdrady Amerykanów, jak mówią Węgrzy, doszło w lutym 1945 r. podczas konferencji w Jałcie, gdzie ówczesny prezydent USA Franklin Delano Roosevelt uległ Stalinowi i zgodził się oddać Europę Środkową w sowiecką strefę wpływów. (…) Po raz trzeci Węgrzy poczuli się zdradzeni przez Amerykanów podczas antykomunistycznego powstania w 1956 r. Radio Wolna Europa zachęcało wówczas powstańców do boju, obiecując im zbrojną pomoc z Zachodu. Apele takie były także nadawane po 4 listopada, gdy na Węgry wkroczyła już armia sowiecka, a w rozgłośni musiano zdawać sobie sprawę, że żadnej interwencji militarnej państw zachodnich nie będzie. (…) To wydarzenie spowodowało radykalny spadek zaufania do USA wśród antykomunistycznie nastawionej części społeczeństwa. Odwołanie do tej historii można dziś często usłyszeć od Węgrów, którzy mówią, że Amerykanie chcą ich wciągnąć do wojny, a potem zostawią samych sobie tak jak w 1956 r. – podsumowuje publicysta tygodnika „Sieci”.

W nowym numerze „Sieci” również warte uwagi artykuły: Marzeny Nykiel „Paszkwilem w arcybiskupa”, Macieja Walaszczyka „Polska się zmienia. Co cieszy, co smuci”, Marka Budzisza „Na horyzoncie armagedon”, Konrada Kołodziejskiego „Moskal pędzony na wojnę”, Aleksandry Rybińskiej „Płonące chusty” czy Jana Rokity „Trudny balans Giorgii Meloni”.

Ponadto także komentarze bieżących wydarzeń pióra Krzysztof Feusette’a, Doroty Łosiewicz, Bronisława Wildsteina, Andrzeja Rafała Potockiego, Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej, Samuela Pereiry, Wojciecha Reszczyńskiego, Aleksandra Nalaskowskiego, Jana Pospieszalskiego, Jerzego Jachowicza, Andrzeja Zybertowicza.

Więcej w nowym wydaniu tygodnika „Sieci”. Artykuły z bieżącego wydania dostępne online od 3 października br. w ramach subskrypcji Sieci Przyjaciół: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-biezace.

Zapraszamy też do oglądania audycji telewizji wPolsce.pl.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych