Informacje

fot. PAP
fot. PAP

Kulczyk za mocny dla "Wprost"? Latkowski: "Nam obiecano dostarczenie tych pozostałych nagrań, czyli Wojtunik - Bieńkowska i Kulczyk - Kwiatkowski"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 20 czerwca 2014, 11:51

  • 0
  • Powiększ tekst

Nie mamy nagrania spotkania Bieńkowska - Wojtunik. Obiecano nam ich dostarczenie - mówi Sylwester Latkowski w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Naczelny „Wprost” zapewnia, że nie dysponuje na razie zapisem rozmów Pawła Wojtunika i Elżbiety Bieńkowskiej, ani Jana Kulczyka z Krzysztofem Kwiatkowskim, których opublikowanie tygodnik zapowiedział w pierwszym artykule.

O innych nagraniach nic nie wiemy i nikt nam nie proponował innych nagrań — zastrzega Latkowski.

Mówi też, że redakcja ma jeszcze nagranie Nowak-Parafianowicz i ten dźwięk zostanie opublikowany w niedzielę. Ma to być cały plik.

Nie będziemy niczego wycinać. Np. to nagranie zaczyna się w 50. minucie. Czyli najpierw jest 50 minut ciszy —zapewnia dziennikarz.

Pytany o ujawnienie kolejnych nagrań tłumaczy:

Nam obiecano dostarczenie tych pozostałych nagrań, czyli Wojtunik - Bieńkowska i Kulczyk - Kwiatkowski. O innych nagraniach nic nie wiemy i nikt nam nie proponował innych nagrań

Latkowski przyznaje, że redakcja dysponuje jedynie kopiami zapisów rozmów, ale zapewnia, że nie były one montowane.

W tle gra muzyka, są hałasy i po tym można poznać, że to nie było montowane. Ja to dałem dźwiękowcom do oceny.—tłumaczy naczelny „Wprost”. Kategorycznie oświadcza też, że nie płacił za dostarczone nagrania. Tłumaczy też, że redakcja cały czas bada jakie intencje przyświecały autorowi nagrań.

Cały czas to sprawdzamy. I sprawdzaliśmy. Są kulisy dostarczenia nam tego, z których wynika, że wcale nie chodziło o wysadzenie tego wszystkiego, elit politycznych w powietrze.

Latkowski mówi też, że cały czas w redakcji trwają prace nad przygotowaniem nagrań w taki sposób, by można je było przekazać prokuraturze, bez ryzyka ujawnienia źródeł.

Nam przysłano plik dźwiękowy, nie mieliśmy tego na nośniku. I ustaliliśmy z prok. Gackiem i mec. Kondrackim, że jeżeli ten plik nie będzie miał loginów czy czegoś innego do identyfikacji źródła, to my to prokuraturze przekażemy w sobotę o godzinie dwunastej — deklaruje.

ansa/ Gazeta Wyborcza/

Powiązane tematy

Komentarze