WHO - "Zabijanie dzieci miałoby doprowadzić do szczęścia"
W marcu br. Argentyna w ślad za Stanami Zjednoczonymi wycofała się z WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). W zeszłym roku oświadczyła, że „zalecenia WHO są nieskuteczne, ponieważ nie opierają się na dowodach naukowych, lecz na interesach politycznych”. USA sformalizowały wycofanie się z WHO w styczniu, rok po tym, jak prezydent Donald Trump podpisał dekret o wystąpieniu z tej międzynarodowej organizacji skupiającej ponad 190 państw, ale w ostatnich latach podobnie jak ONZ niewykazującej się skutecznością.
Prawdziwym problemem WHO jest jednak to, że poza deklarowaną troską o zdrowie publiczne działa ona bardziej jak globalistyczna instytucja promująca własne cele polityczne. Według krytyków organizacji konsekwencje upolitycznienia przez nią zdrowia publicznego ujawniły się szczególnie podczas pandemii COVID-19, kiedy WHO wydawała się bardziej zainteresowana tuszowaniem roli Chin w rozprzestrzenianiu się tej choroby niż przejęciem inicjatywy w zakresie ochrony ludzkości przed nią.
Można się spotkać z opiniami, że WHO wykorzystuje troskę o globalne zdrowie publiczne do realizacji swojego projektu inżynierii społecznej od lat 40. XX w., dążąc do przeprojektowania stylu życia i zmiany wartości wpływających na nasze zachowania. Założyciele WHO w latach 40. XX w. byli oddani walce nie tylko z problemami zdrowia fizycznego, lecz także z tym, co określali mianem chorej kultury świata zachodniego. Brock Chisholm, pierwszy dyrektor generalny WHO, był przekonany, że szybki wzrost liczby ludności może prowadzić do niestabilności społecznej, chorób psychicznych i fizycznych oraz konfliktów, w tym wojen. Uważał, że aby temu zapobiec, potrzebne są globalne działania ograniczające wzrost populacji. Zabijanie niechcianych dzieci miałoby doprowadzić do ogólnego wzrostu poczucia szczęścia, a tym samym zmniejszenia liczby „bezużytecznych” członków społeczeństwa.
Pełny artykuł dostępny dla subskrybentów Sieci Przyjaciół: Korzenie inżynierii społecznej. „Zalecenia WHO nie opierają się na dowodach naukowych, lecz na interesach politycznych”
Marta Kaczyńska-Zielińska, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.