„Niech każdy radzi sobie sam, skoro tam poleciał”
Wszystko wskazuje na to, że ten rok znów będzie dla polskiej turystyki przełomowy. Tak lubiane przez naszych rodaków kierunki letnich wyjazdów na Bliski Wschód – luksusowe kurorty Dubaju, egipskie resorty, słoneczny Cypr czy nawet sprawdzona Turcja – z dnia na dzień stają się strefami wysokiego ryzyka. Wybieramy więc bezpieczną Polskę. Tak jak w czasie pandemii COVID-19. Te analogie, choć odległe, nie są przypadkowe. Posłowie zaproponowali właśnie podobny jak podczas lockdownu mechanizm pomocy klientom biur podróży, którzy zostali zmuszeni do zmiany wakacyjnych planów.
Choć biura podróży, walcząc o przetrwanie, wciąż przekonują, że większość „destynacji” pozostaje dostępna, a wypoczynek „all inclusive” jest na wyciągnięcie ręki, rzeczywistość serwisów informacyjnych i zdjęcia bombardowanych dronami „bezpiecznych przystani” brutalnie weryfikują te zapewnienia. Polacy masowo wracają do wycieczek po kraju. Bałtyk, Tatry, Mazury i Bieszczady stają przed szansą na turystyczne oblężenie, jakiego nie widzieliśmy od lat. Pierwszym poważnym testem tej zmiany nastrojów były wyjazdy wielkanocne.
Wojna za miedzą
Bezpośrednie działania wojenne obejmujące terytorium Iranu oraz liczne incydenty w regionach uznawanych dotąd za turystyczne raje zmuszają Polaków – i nie tylko nas – do gwałtownej rewizji urlopowych planów. Jeszcze rok temu Dubaj czy Szarm el-Szejk kojarzyły się wyłącznie z luksusem i gwarantowaną pogodą. Dziś zostały wyparte przez doniesienia o rakietach spadających na instalacje gazowe w Katarze czy atakach dronów w samym sercu Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tej nowej, niebezpiecznej rzeczywistości Polacy coraz częściej wybierają bezpieczeństwo nadbałtyckich plaż i przewidywalność tatrzańskich szlaków. Hasło „bezpieczne wakacje” przestało być pustym frazesem z broszury biura podróży, a staje się decydującym kryterium wyboru.
Sytuacja jest dynamiczna i budzi realny niepokój. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże na Bliski Wschód z powodu trwającej wojny. Resort bije na alarm, wskazując, że zagrożenie nie ogranicza się tylko do państw bezpośrednio zaangażowanych w wymianę ognia i zaleca zachowanie szczególnej ostrożności podczas podróży do Turcji, Egiptu, a nawet na Cypr.
Logistyczny koszmar
Oliwy do ognia dolała dramatyczna sytuacja turystów w pierwszych dniach ataku na Iran na przełomie lutego i marca. Problemy z powrotem do kraju z lotnisk w Dubaju czy katarskiej Dohy stały się udziałem tysięcy osób. Z powodu chaosu informacyjnego, braku sprawnej akcji rządu i strategii MSZ polegającej na założeniu: „Niech każdy radzi sobie sam, skoro tam poleciał” Polacy zaczęli analizować wakacyjne wybory, trasy przelotów i miejsca wypoczynku. Nagłe zmiany korytarzy powietrznych i masowe odwoływanie połączeń sprawiają, że powrót z egzotycznej podróży w każdej chwili może się zamienić w logistyczny i finansowy koszmar.
Pełny artykuł dostępny dla subskrybentów Sieci Przyjaciół: Morza szum i ptaków śpiew zamiast alarmów bombowych. „Polacy masowo wracają do wycieczek po kraju. Bałtyk, Tatry, Mazury i Bieszczady”
Maciej Wośko, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.