Informacje
Urzędnicy umywają ręce  / autor: Fratria
Urzędnicy umywają ręce / autor: Fratria

Urzędnicy pozostaną bezkarni po aferze na A6? Fotoradary zawyżały prędkość

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 23 maja 2026, 13:59

  • Powiększ tekst

Czy urzędnicy nie poniosą odpowiedzialności za błędnie działający odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6? Wiele na to wskazuje. Według byłego szefa Inspekcji Transportu Drogowego Alvina Gajadhura, minister infrastruktury przyjął tłumaczenia szefów CANRD, a ci zrzucili winę na wykonawcę.

Około 2 tys. kierowców mogło otrzymać nieprawdziwą informację o wykroczeniu wskutek błędnie działającego odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 opodal Szczecina. W tej sprawie alarm podniósł – bodaj jako jeden z pierwszych - doradca Prezydenta RP i były szef Inspekcji Transportu Drogowego Alvin Gajadhur.

Fotoradary zawyżały prędkość

Chodzi o domniemane wykroczenia zarejestrowane przez odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 „Szczecin - Rzęśnica”, który od 29 kwietnia 2026 do 4 maja 2026 roku zawyżał prędkość pojazdów.

CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) to jednostka Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD/ITD) odpowiedzialna za nadzór nad drogami. System obejmuje fotoradary, rejestratory przejazdu na czerwonym świetle oraz odcinkowe pomiary prędkości (OPP). Te ostatnie mierzą średnią prędkość pojazdu na danym odcinku drogi – nie chwilową, a właśnie uśrednioną na podstawie czasu przejazdu między punktami. Dane trafiają do centralnego przetwarzania, a kierowcy otrzymują mandaty automatycznie. 

I kto zawinił?

I to właśnie urządzenie należące do tego systemu przez kilka dni działało wadliwie. - Został popełniony błąd przez pracownika firmy wykonawcy, który nieprawidłowo skonfigurował urządzenie, wprowadził błędne dane. Stąd były nieprawidłowości przy liczeniu średniej prędkości – tłumaczył zastępca szefa CANARD Marek Konkolewski. Chodzi o firmę Sprint S.A., która odpowiada za modernizację i rozbudowę o 43 nowe odcinkowe pomiary prędkości instalowane na autostradach i drogach ekspresowych.

Czy CANARD jest potrzebny?

Te tłumaczenie nie zadowalają  Alvina Gajadhura, który śledzi całą sprawę od początku. „Pan Marek zapomniał, że to GITD oficjalnie odebrał system” – zwrócił uwagę na platformie X. Ironizował, że w takim ujęciu sprawy CANARD jest niepotrzebny, bo za błędy odpowiada wykonawca.

Potem zwrócił się do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka: „Podobno uwierzył Pan w wyjaśnienia Marka Konkolewskiego. Idąc tym tokiem rozumowania, to nie kierowcy powinni płacić mandaty za przekroczenie prędkości, tylko producenci samochodów” – podkreślił.

Dobra informacja dla kierowców jest tylko taka, że nie zapłacą mandatów. - Do wszystkich osób, do których trafiły wezwania, że mogły popełnić wykroczenie, wysłaliśmy informacje z przeprosinami i informacją, że ta sprawa jest już zamknięta w naszym systemie” - powiedział Konkolewski.

za wPolsce24, bz

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Za Tuska już 1,27 mld zł długu dziennie więcej!

Rynek elektryków pod dyktando Chin

Droga energia wpędziła niemiecki przemysł w kryzys

»»Bitwa o rachunki za energię – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych