Informacje

fot. Facebook
fot. Facebook

Premier Beata Szydło spotka się z szefami MSZ i MON. Będzie rozmawiała także z prezydentem

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 7 kwietnia 2017
  • 09:23
  • 0
  • Tagi: Beata Szydło gospodarka MON MSZ polityka USA
  • Powiększ tekst

Premier Beata Szydło w związku z działaniami USA w Syrii spotka się w piątek z szefami MSZ Witoldem Waszczykowskim i MON Antonim Macierewiczem; będzie rozmawiała także z prezydentem Andrzejem Dudą - zapowiedział dziś rzecznik rządu Rafał Bochenek.

USA dokonały w piątek nad ranem ataku na bazę lotnictwa syryjskiego z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk. Była to odpowiedź na atak bronią chemiczną na opanowane przez rebeliantów miasto, o który Waszyngton oskarżył prezydenta Syrii Baszara el-Asada

CZYTAJ O REAKCJI RYNKÓW NA OFENSYWĘ USA: Uderzenie na Syrię zaskoczyło.

"W związku z działaniami, które podjęła Ameryka przeciwko Syrii pani premier Beata Szydło spotka się dziś z panem ministrem Waszczykowskim i ministrem Antonim Macierewiczem. Będą te sprawy na pewno omawiać" - powiedział w TVP Info rzecznik rządu.

Poinformował, że premier Szydło będzie także rozmawiała z prezydentem.

"Chcemy być na bieżąco z tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. To sytuacja oczywiście niecodzienna, nadzwyczajna i chcemy mieć nad tym kontrolę" - dodał Bochenek.

Prezydent USA Donald Trump wezwał w czwartek "cywilizowane kraje" do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych i położenia kresu rozlewowi krwi w Syrii. Pytany o to, czy Polska dołączy do tych krajów, Bochenek podkreślił, że Polska uczestniczy w koalicji przeciwko ISIS i włącza się w działania na Bliskim Wschodzie mającym ustabilizować sytuację.

Dodał, że polski rząd popiera działania, które zmierzają do zakończenia kryzysu humanitarnego i wojny na Bliskim Wschodzie. "W ostatnim czasie pan Baszar el-Asad przekroczył pewną granicę, użył broni chemicznej w stosunku do ludności cywilnej" - powiedział rzecznik rządu.

Bochenek podkreślił, że atak na ludność cywilną i liczne ofiary pokazały, że nie obędzie się bez reakcji społeczności międzynarodowej, innych państw. "Mamy nadzieję, że działania, które podejmują Stany Zjednoczone będą zmierzały do tego, aby ustabilizować tę sytuację, aby zaprowadzić pokój i porządek. Nie może być tak, że ten konflikt będzie toczył się w nieskończoność" - powiedział rzecznik rządu.

Jak mówił - trzeba przeciąć błędne koło - nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i w Europie. "Pokłosiem konfliktu jest dzisiaj kryzys migracyjny, z którym Unia Europejska nie potrafi sobie od wielu lat (poradzić)" - zaznaczył.

Celem ataku przeprowadzonego z dwóch amerykańskich niszczycieli USS Porter i USS Ross, znajdujących się we wschodnim rejonie Morza Śródziemnego, była baza lotnictwa syryjskiego al-Shajrat, w prowincji Homs.

Według amerykańskiego wywiadu z bazy tej wystartował samolot syryjskiego lotnictwa wojskowego, który we wtorek zrzucił bombę ze śmiercionośnym gazem bojowym sarinem na miejscowość Chan Szajchun.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że w ataku na Chan Szajchun, w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii, zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci.

PAP/ as/

Komentarze