Informacje

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Głowacki: "Jesteśmy w światowej czołówce"

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 16 lipca 2018, 21:32

    Aktualizacja: 16 lipca 2018, 21:33

  • 1
  • Powiększ tekst

Polska już jest postrzegana na świecie jako ceniony deweloper gier niezależnych i to na rozmaitych platformach!” - mówi w wywiadzie dla wGospodarce.pl Jacek Głowacki z iFun4All, specjalista od rynku gier.

Nintendo Switch okazał się rewolucją dla gamingu nie tylko jako konsola, ale też bardzo otwarty system. Korzystają z tego polscy programiści tworzący gry niezależne. Jak Pan ocenia - czy po sukcesie w segmencie AAA jaki odnieśliśmy z Wiedźminami jest szansa by Polska zasłynęła też jako ceniony producent gier Indie?

Jacek Głowacki: Moim zdaniem Polska już jest postrzegana na świecie jako ceniony deweloper gier niezależnych i to na rozmaitych platformach! Produkcje 11bit – seria Anomaly, This War of Mine czy Frostpunk, ale również gry wydawane przez warszawską firmę (wystarczy choćby wspomnieć Moonlightera), obie części Shadow Warriora Flying Wild Hog, The Vanishing of Ethan Carter studia The Astronauts, na czele którego stoi Adrian Chmielarz, Digital Melody i Cherrypick Games w segmencie gier mobilnych, SUPERHOT, 60 Seconds poznańskiego Robot Gentleman, całe portfolio Artifex Mundi z Katowic (mowa również o produkcjach z czasów zabrsko-krakowskich), dwie części Oh Sir! ekipy Vile Monarch, Bulb Boy krakowskiego Bulbware… Mógłbym tak wymieniać bardzo długo… Wszystkie te tytuły i wiele więcej nie tylko dowodzą kunsztu technicznego polskich deweloperów gier, ale również wybitnego poziomu kreatywności i operatywności, bardzo wysokich standardów zarządzania pracą – tego wszystkiego zazdroszczą nam inni i wielu, jak choćby utalentowani Chilijczycy, przyjeżdżają do nas po naukę.

Gra „Serial Cleaner” niedawno ukazała się już na platformie Switch. Jakie były największe wyzwania przy okazji przenoszenia tytułu na tę konsolę?

Serial Cleaner” faktycznie trafił na Nintendo Switch już w zeszłym roku, niedawno z sukcesem zadebiutował na Nintendo Switch w Japonii. Nasza gra szybko trafiła na listę TOP 30 najlepiej sprzedających się nowych tytułów w Kraju Kwitnącej Wiśni. Już wcześniej, w lutym tego roku, Serial Cleaner dostał się do TOP 40 w Ameryce Północnej (śmiech). Przenoszenie gry zbudowanej w silniku Unity nie jest wielkim wyzwaniem. Problemem są ograniczenia pamięci konsoli oraz fakt, że Switch nie obsługuje wielu pluginów, których używaliśmy w procesie produkcji. Pokonanie tych barier było wyzwaniem, ale ostatecznie dość szybko sobie z nimi poradziliśmy.

Programiści gier niezależnych chyba nigdzie na świecie nie mają łatwo - jak to wygląda w Polsce? Jakie są największe problemy na jakie trafiają twórcy gier Indie w naszym kraju?

O problemach twórców gier niezależnych na świecie napisano niejedną książkę, więc w kilku zdaniach trudno je precyzyjnie opisać, tym bardziej, że są one bardzo indywidualne, tak jak zróżnicowane są studia i specyfika ich działania w różnych regionach Ziemi. W Polsce przez lata głównym problemem był brak pieniędzy. Brakowało grantów lokalnych i krajowych, brakowało też kompetencji (lub środków na współpracę z osobami kompetentnymi) w zakresie składania wniosków unijnych, ich rozliczania, nadzoru w tym zakresie. Krytykowany przez wielu deweloperów program GameInn NCBiR stał się jednym z kluczowych elementów, poprawiających sytuację. Znacznie wzrosła też liczba firm, które pozyskują kapitał z rynku, stając się spółkami akcyjnymi notowanymi na New Connect, a ostatnio śmiało wkraczających na rynek główny. Rosnąca popularność polskich gier, coraz wyższe przychody studiów sprawiły, że coraz więcej inwestorów jest gotowych podjąć ryzyko wejścia w naszą branżę. Sytuacja w tym obszarze poprawiła się więc, a studia z większą niż wcześniej chęcią rozglądają się za osobami wnoszącymi wiedzę z zakresu rozwoju biznesu, finansów, marketingu i prawa – tego jeszcze kilka lat temu w polskich studiach niezależnych praktycznie nie było. Polska branża gier znajduje się w fazie dynamicznego wzrostu, nasz rynek osiągnął już przychody na poziomie 546 milionów dolarów, a wzrost w naszym regionie rok do roku jest bardzo wysoki, bo na poziomie 9,1% - z innymi business developerami zakładamy, że ten wskaźnik procentowy będzie nadal rósł. Obecnie najwięcej problemem jest więc brak wykwalifikowanych pracowników, również ze względu na konkurencję w postaci wielkich firm z branży IT, które zawsze zapłacą więcej i oferują znacznie wyższy poziom bezpieczeństwa. Programiści są w cenie, gamedev w Polsce znajduje się w fazie tzw. „rynku pracownika”, więc „koderzy” mają w czym wybierać. Niestety, dedykowane kierunki studiów na wyższych uczelniach nie przynoszą pożądanych efektów – absolwenci programowania gier komputerowych czy designerzy świeżo po studiach w większości nie dysponują wiedzą praktyczną na takim poziomie, który umożliwiłby szybko rozwijającym się studiom zatrudnienie ich od razu na pozycje regular, o seniorach nie wspominając. Chcielibyśmy jako iFun4all S.A. przyczynić się do poprawy tego stanu rzeczy, dlatego podpisaliśmy umowę z WSB-NLU w Nowym Sączu. Szkoła tak od października 2018 rozpocznie nowy kierunek studiów na Informatyce – właśnie programowanie gier. Listę przedmiotów ułożył nasz główny programista, kierunek zaoferuje bardzo wiele godzin praktyk i staży, oczywiście obowiązkowych, a nasi pracownicy znajdą się w gronie wykładowców, aby już od pierwszego roku pracować na prawdziwych case’ach i realizować realnie występujące w studiach zadania. Póki co jednak, ci, których na to stać, muszą posiłkować się pracownikami z zagranicy. Bardzo pomagają też doskonale wykształceni, szczególnie w zakresie przedmiotów ścisłych, pracownicy z Ukrainy.

Wróćmy jeszcze do platformy Switch. W pewnym sensie Nintendo idzie przetartym szlakiem, pamiętamy wszak jakim wsparciem cieszyły się gry niezależne na platformie X-Box Live Arcade. Teraz jednak, można odnieść wrażenie, wielkie konsole Microsoftu i Sony odwróciły się od segmentu Indie i w obszar ten weszło Nintendo. Dlaczego?

Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że „wielkie konsole Microsoftu i Sony odwróciły się od segmentu Indie”. W przypadku Sony rzeczywiście ten dystans jest większy, Microsoft jest pod tym względem odważniejszy, natomiast pamiętajmy, że firmy działają w taki sposób, w jaki najbardziej im się opłaca. Jeżeli dla Sony priorytetem jest sprzedaż konsol, szczególnie PlayStation 4 Pro oraz wzrost przychodów ze sprzedaży zestawów PlayStation VR i gier dedykowanych tej platformie, i Japończycy widzą, że najbardziej do wzrostu sprzedaży tych urządzeń przyczyniają się gry AAA, to nic dziwnego, że to właśnie na tym obszarze Sony najbardziej koncentruje swoje wysiłki. Promocja wysokobudżetowych gier first i third party to podstawa filozofii Sony, ale w PlayStation Store nie brakuje też wielu wybitnych i oryginalnych „indyków”. Microsoft ma program ID@XBOX i sami przekonaliśmy się, jak bardzo firmie zależy na udziale w tym programie utalentowanych deweloperów z całego świata. Serial Cleaner jest w programie ID@XBOX i fakt znalezienia globalnego wydawcy dla naszej gry w żadnym razie tej współpracy nie zakończył. Nintendo ma ogromne ambicje w zakresie dostarczania graczom najlepszych gier indie na Switchu. Susumu Tanaka oficjalnie poinformował, że Nintendo chciałoby, aby na NS debiutowało 20-30 „indyków” tygodniowo! Ta strategia wpisuje się doskonale w politykę wizerunkową Nintendo, a jednocześnie stanowi gwarancję dobrego przychodu z marży od każdej transakcji, ponieważ fani poszczególnych gier niezależnych, którzy mają już daną grę, na przykład na Steamie, nie wahają się kupić jej po raz kolejny, tym razem właśnie na Switchu, aby móc swobodnie cieszyć się rozgrywką wysokiej jakości w podróży. Dlatego też Nintendo jest tak aktywne w tym obszarze. Globalny rynek software’u Switcha jeszcze się nie nasycił i nie podzielił na klasyczne segmenty budżetowe, choć zbliżamy się do tego momentu. Kiedy to nastąpi Nintendo z pewnością będzie wprowadzać korekty w swojej polityce rozwoju konsoli.

Jak będzie wyglądała branża Indie w przyszłości? Jest szansa na to, by, jak chcą niektórzy, przejęła ona rynek AAA po tym jak gracze zmęczą się otrzymywaniem od wielkich koncernów tytułów niedopracowanych i często wtórnych?

Dziś szaleje Indiepokalipsa i to jest bezsporny fakt. Steam, mekka niezależnych twórców, coraz bardziej przypomina wysypisko śmieci, bez żadnej kontroli jakości, szeroko otwierające swoje podwoje wszystkim, którzy tylko zapłacą te 100 dolarów haraczu za miejsce na tymże wysypisku. Przychody ze sprzedaży indyków na Steamie są złe, pozbawieni wysokich budżetów marketingowych twórcy walczą o klienta ceną, nie jakością, stąd średnia cena „indyka” na Steamie w 2017 roku wyniosła 2,99 $ / €. Około 50% przychodów ze sprzedaży zgarnęło 100 najbardziej dochodowych tytułów, a przecież rocznie na Steamie debiutuje już prawie osiem tysięcy gier! Jeśli nie zdarzy się cud w postaci udanej kampanii na Kickstarterze, albo zwyczajny łut szczęścia, twórcy gier indie nie są w stanie wyżyć ze sprzedaży gier na Steamie, dlatego przyszłość indie na Steamie widzę w czarnych barwach. Coraz więcej twórców stara się sprzedawać swoje tytuły za pośrednictwem własnych stron internetowych, i w ten sposób unikać pobierania marży przez Valve. Nie sposób jednak, jeśli mamy choć trochę oleju w głowie, rezygnować z platformy, która ma ponad 200 milionów użytkowników. Oczywiście są też inne sklepy, bardzo prężnie rozwija się polski GOG, chiński supergigant wagi najcięższej w naszej branży, Tencent, już zapowiedział globalną ekspansję swojego odpowiednika Steama – WeGame. Bardzo interesująco i perspektywicznie wyglądają nowe gałęzie rozwoju branży – platformy streamingowe umożliwiające implementację wielu interaktywnych funkcji, AR, Alexa firmy Amazon, i to tam spodziewałbym się dynamicznego rozkwitu kolejnej fali indie, choć tradycyjne platformy oczywiście nie zostaną całkowicie porzucone. Niebawem możemy się spodziewać wysypu kolejnej generacji konsol, w tym zapewne kilku zupełnie nowych – od Google czy Facebooka. Rozwój Web 3.0 od nowa zdefiniuje strategie marketingowe, a giganci pokroju Nintendo z pewnością mają w zanadrzu jeszcze niejeden gadżet, którego premiera otworzy kolejne rynki i kierunki rozwoju branży. Na znaczeniu stale zyskuje esport, co najlepiej pokazują wybuchające co i rusz globalne mody – ostatnio na Battle Royale. Na mapie świata wciąż pozostały białe plamy gamedevu i sprzedaży gier: prawie cała Afryka, coraz dynamiczniej się rozwijający Bliski Wschód z lokalnym liderem – Iranem, ogromne obszary Azji południowo-wschodniej… Polska branża z całą pewnością może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Już jesteśmy w światowej czołówce i ta silna pozycja będzie się jeszcze umacniać. Polscy twórcy z całą pewnością poradzą sobie z każdym wyzwaniem i, jak zawsze, trudności przekują w okazje.

Rozmawiał Arkady Saulski.

Powiązane tematy

Komentarze