Informacje

Paryż/protest "żółtych kamizelek" / autor: PAP/EPA/ETIENNE LAURENT
Paryż/protest "żółtych kamizelek" / autor: PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

Macron w Argentynie, a w Paryżu starcia z policją

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 1 grudnia 2018, 11:37

  • Powiększ tekst

Zgromadzeni na manifestacji w Paryżu członkowie ruchu „żółtych kamizelek” starli się w sobotę z policją, która użyła gazu łzawiącego. Zatrzymano 16 osób. Szef MSW Christophe Castaner apeluje o ustrukturyzowanie tego protestu.

Do pierwszych incydentów na Polach Elizejskich we francuskiej stolicy doszło około godziny 9 rano. Manifestanci usiłowali sforsować kordon policji, na co członkowie sił bezpieczeństwa odpowiedzieli gazem łzawiącej.

Jak poinformował rzecznik paryskiej policji, w mieście dokonano na razie 16 zatrzymań; niektóre mają związek z nielegalnym posiadaniem broni.

Przebywający na placu przy Łuku Triumfalnym manifestanci - niektórzy zamaskowani i z kapturami na głowach - rozproszyli się po okolicznych uliczkach. W niektórych miejscach podpalono kosze na śmieci.

Żółte kamizelki” od dwóch tygodni protestują i blokują drogi w całym kraju, wyrażając swój sprzeciw wobec podwyżek podatków od paliwa. Ta decyzja władz jest częścią polityki na rzecz ochrony środowiska rządu prezydenta Emmanuela Macrona.

Francuski minister spraw wewnętrznych udał się w sobotę na Pola Elizejskie, by podziękować za mobilizację siłom bezpieczeństwa. Podkreślił konieczność „ustrukturyzowania” ruchu „żółtych kamizelek”.

Obecnie w sporze musimy zaakceptować dialog, jakieś reguły - mówił Castaner. - Nie ma porządku publicznego bez reguł ani woli do dialogu”.

Skrytykował tych, którzy „domagają się spotkania z rządem, a potem odmawiają negocjacji”.

Jak podkreślił minister, prezydent Macron i premier Edouard Philippe „właśnie po to zaprosili manifestantów” do rozmowy, głównie do udziału w trzymiesięcznych konsultacjach, by „wysłuchać gniewu” mieszkańców.

Ale nie się ustrukturyzują, zorganizują, abyśmy mogli dać im odpowiedzi - dodał Castaner.

Jak zauważa agencja Reutera, władze obawiają się, że pod spontaniczny protest podłączą się członkowie ruchów skrajnych.

Na podst. PAP

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych