Informacje

autor: fot. Materiały Promocyjne
autor: fot. Materiały Promocyjne

Ze stołu na ekran

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 5 czerwca 2019, 18:26

  • 0
  • Powiększ tekst

Świat Warhammera ma szczęście do liczby growych adaptacji choć nie wszystkie one są wysokiej jakości. Ostatnie lata to wręcz dominacja tytułów średnich z których ponad przeciętność wybijały się tylko warhammerowe Total Wary. Jak w tym wszystkim wygląda „Warhammer: Chaosbane”?

Warhammer: Chaosbane” jest klasycznym hack&slashem czy też action-RPG utrzymanym w mrocznym, brutalnym świecie figurkowego Warhammera, dodajmy, że wciąż jest to tzw. Stary Świat aniżeli zreformowane uniwersum Age of Sigmar. Fakt sam w sobie wymowny. Gracz ma możliwość wcielić się w jedną z czterech postaci - ludzkiego żołnierza, krasnoludzkiego wojownika, łuczniczkę leśnych elfów lub czarodzieja elfów wysokich. Naszą misją jest walka z zastępami Chaosu, które po jednej przegranej przez siebie wojnie najeżdżają kolejne terytoria znanego z figurkowego pierwowzoru Imperium. Każdy epizod daje nam możliwość zmierzenia się z jednym z czterech bogów Chaosu, nie uświadczymy więc przeciwników takich jak Skaveni, nieumarli czy też zwierzoludzie, choć w przypadku tych ostatnich kilku przedstawicieli tej razy walczy u boku wyznawców Chaosu. Twórcy obiecują jednak duże, dodatkowe DLC rozszerzające rozgrywkę o nowe akty, więc szansa na tłuczenie szkieletów czy mutantów wciąż jest.

Mimo to przeciwników nie zabraknie i dla fanów Warhammera jest to największa zaleta tej gry - możliwość bicia maszkar znanych z figurkowej rozgrywki, obserwowanie ich mocy, które wcześniej sobie mogliśmy jedynie wyobrażać jak również ocenianie ich skuteczności względem naszych postaci w porównaniu ze spustoszeniem, które czyniło na stole. Dodajmy jednak, że nasze postacie byłyby w figurkowym Warhammerze raczej jednostkami heroicznymi niż pojedynczymi żołnierzami, tym samym fakt, iż w pojedynkę masakrujemy istne legiony bestii nie powinien budzić sprzeciwu warhammerowych purystów.

W pojedynkę? No nie do końca, bo prawdziwą esencją „Warhammer: Chaosbane” jest tryb współpracy. Po raz pierwszy bodaj od czasów „Diablo 3” pojawiła się gra tego typu, która oferuje nam możliwość zabawy do 4 osób na jednym monitorze, także na konsolach! To właśnie tutaj gra pokazuje swoje największe zalety. O ile grając w pojedynkę mamy flashbacki z innych gier w stylu Diablo, o tyle od 2 osób w górę zabawa dopiero wciąga! Najwyraźniej bowiem twórcy projektowali poszczególnych bohaterów uwzględniając fakt, iż w trybie współpracy ich umiejętności wzajemnie się uzupełniają. I tak o ile miałem problem ze ściganiem zwierzoludzkich łuczników moim żołnierzem, o tyle współpracując już z kolegami grającymi magiem lub łuczniczką nie musiałem zajmować się strzelcami. I na odwrót, bo gdy mag czy elfka mieli problem w pokonaniu twardych przeciwników walczących wręcz moja postać mogła skutecznie wziąć na siebie ciężar tych starć. „Warhammer: Chaosbane” ewidentnie jest tytułem tworzonym właśnie pod tego typu rozgrywkę.

Graficznie rzecz prezentuje się doskonale, nawet na konsolach gra chodzi szybko i nie zwalnia nawet przy wyjątkowo dużych starciach (a proszę pamiętać, iż na raz atakuje nas tu i kilkadziesiąt potworów) choć dodam, iż warto w opcjach wyłączyć wiszące nad głowami paski życia najprostszych przeciwników - bossowie i mikrobossowie i tak mają widoczne zdrowie, zaś latające paski dziesiątek maszkar skutecznie zasłonią nam obszar walk. Podobnie jest z muzyką - mamy tu ścieżkę dźwiękową ciężką, pełną dusznych brzmieć i głębokich partii smyczkowych. Z kolei odgłosy naszych postaci oraz bestii czy walki są odpowiednio głośne i klimatyczne. Wręcz niektóre potwory mają odgłosy aż zbyt obrzydliwe. Z drugiej strony to świat Warhammera i atmosfera potworności ma być tu wyraźna, silna i namacalna.

Czy warto sięgnąć po „Warhammer: Chaosbane”? Tak, jeśli ma się przyjaciół chętnych do gry lub samemu jest się zajadłym fanem Warhammera. Klimat pierwowzoru wylewa się z ekranu, toteż w przerwach w malowaniu figurek warto sięgnąć po tę grę. Niestety nie mamy tu jeszcze aż tyle do zrobienia, bo poza główną fabułą, ekspedycjami i walkami z bossami brakuje dodatkowej treści. Przydałyby się jakieś nowe labirynty, nadzwyczajne wydarzenia czy polowania na rzadki przedmiot lub potwora. Także brak handlu (mamy tylko Gildię Kolekcjonerów) bywa odczuwalny, zdarzają się też błędy takie jak wypadanie złota i przedmiotów poza obszar mapy, są to jednak graficzne drobiazgi do naprawienia w patchu.

Czy polecam „Warhammer: Chaosbane”? Tak, jeśli macie z kim grać lub jesteście fanami uniwersum, lub po prostu szukacie nowego action RPG. Wtedy będziecie bawić się bardzo dobrze.

Warhammer: Chaosbane

producent: EKO Software

wydawca: Bigben Interactive

wydawca PL: CDP

Wymagania sprzętowe:

Minimalne:

Intel Core i3 / AMD Phenom II X3, 6 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 660 / Radeon HD 7850 lub lepsza, 15 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit

Zalecane:

Intel Core i5 / AMD FX-8150 3.6 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 3 GB GeForce GTX 780 / 4 GB Radeon R9 290 lub lepsza, 15 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit

autor: fot. Materiały Promocyjne
autor: fot. Materiały Promocyjne

Powiązane tematy

Komentarze