Informacje

Gaz / autor: Pixabay
Gaz / autor: Pixabay

PGNiG szykuje się na odwet Rosji

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 18 listopada 2019
  • 22:09
  • 1
  • Tagi: biznes energetyka gaz PGNiG Polska Rosja transfer gazu
  • Powiększ tekst

Spodziewamy się retorsji ze strony Rosji m.in. w związku z wolą zakończenia kontraktu jamalskiego z końcem 2022 roku - ocenił w poniedziałek prezes PGNiG Piotr Woźniak. Dodał, że trudnym momentem będzie np. początek 2020 r. kiedy wygaśnie umowa tranzytowa między Rosją a Ukrainą

W ubiegłym tygodniu PGNiG poinformowało, że przekazało Gazpromowi oświadczenie woli zakończenia obowiązywania kontraktu jamalskiego z dniem 31 grudnia 2022 roku. Gazprom potwierdził, że taką informację od polskiej spółki otrzymał. Zgodnie z kontraktem, na trzy lata przed przewidzianym jego zakończeniem, tj. do 31 grudnia 2019 roku, strony są zobowiązane do złożenia deklaracji dotyczącej współpracy po 2022 roku.

Szef PGNiG uspokajał w trakcie programu Gość Wiadomości, że Polska ma zgromadzone zapasy gazu ziemnego, ponieważ „spodziewamy się retorsji rosyjskich i na poważnie się ich spodziewamy”.

Pierwszego stycznia ma wygasnąć umowa tranzytowa miedzy Rosją a Ukrainą, co oznacza, że przez Ukrainę już nie będzie można gazu odbierać, choćby rosyjskiego. Następnie w maju przyszłego roku wygasa umowa tranzytowa przez Polskę, to z kolei innym szlakiem tranzytowym, przez gazociąg jamalski. Tu się będzie mnóstwo działo - powiedział.

Woźniak dodał, że „spodziewa się retorsji, natomiast kryzysu nie powinniśmy odczuwać”. Zapewnił, że spółka dobrze się na niego w tym roku przygotowała, m.in. przez zgromadzenie 3 mld m sześc. gazu w podziemnych magazynach.

Zapewnił, że firma przygotowała się również na okoliczność, jaka zaistniała w 2016 roku, kiedy to - jak poinformował Woźniak - Rosjanie wpuścili wodę do gazu, który przesyłają przez nasze terytorium. Wyjaśnił, że tej wody było na tyle dużo, że nie można było używać tego gazu w sieci.

Prezes PGNiG zaznaczył, że spółka przygotowała się i na taki scenariusz, ponieważ w połowie grudnia br. ma zostać zakończona inwestycja, która będzie suszyć gaz na wypadek, gdyby był nadmiernie zawodniony i nie nadawał się do użytku.

Woźniak zapewnił, że na pierwszy kwartał, na pierwsze półrocze 2020 roku „mamy mnóstwo zamówień gazu LNG”, który ma ewentualnie uzupełnić niedobór rosyjskiego gazu, jeżeli przestanie on płynąć przez Ukrainę. Szef polskiej spółki dodał, że przez najbliższe trzy lata, kiedy będziemy jeszcze odbierać gaz od Gazpromu, czeka nas mnóstwo pracy. Wskazał, że chodzi m.in. o rozbudowę krajowej infrastruktury przesyłającej błękitne paliwo, czy terminalu w Świnoujściu pozwalającego pozyskiwać dodatkowe 2,5 mld m sześc. gazu rocznie. Dodał, że trzecią kwestią jest umocnienie się na szelfie norweskim, z którego gazociągiem Baltic Pipe, jesienią 2022 roku, ma popłynąć gaz do Polski.

PAP, mw

Komentarze