Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Koniec z karierą kasjera?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 3 lutego 2020
  • 07:30
  • 2
  • Tagi: bank banki Biznes gospodarka handel kasa sklep
  • Powiększ tekst

Ponad połowa badanych Polaków uważa, że samoobsługowe sklepy to przyszłość handlu - wynika z raportu „Polaków portfel własny - kochamy okazje”. Prawie 69 proc. badanych ma nadzieję na niższe ceny produktów w związku z pełną automatyzacją i brakiem obsługi.

Jak pokazują najnowsze badania Santander Consumer Banku do raportu „Polaków portfel własny - kochamy okazje”, entuzjaści sklepów autonomicznych są najbardziej widoczni w dużych miastach. Chęć skorzystania z tego rozwiązania wyraziło ponad 50 proc. respondentów, a 52,8 proc. z nas uważa, że tego typu sklepy to przyszłość handlu. Najmniej przychylni prowadzonemu w ten sposób handlowi są mieszkańcy wsi i seniorzy powyżej 70 roku życia.

Entuzjastyczne podejście do sklepów autonomicznych może wynikać z popularności e-commerce w Polsce. Zakupy w kanałach online robi już ponad połowa Polek w różnym wieku i niemal 40 proc. mężczyzn.

Jak ocenił Adam Piwek w Santander Consumer Banku, Polacy są otwarci na nowoczesne rozwiązania. Z entuzjastycznej reakcji respondentów na koncept sklepów autonomicznych można wnioskować, że jako społeczeństwo nie boimy się nowych technologii. „Dostrzegamy jednak związane z nimi ryzyka. Prawie 70 proc. Polaków uważa, że rozwój rynku sklepów autonomicznych niesie ze sobą zagrożenie w postaci pozbawienia ludzi miejsc pracy” - zaznaczył.

Co ciekawe, na ten aspekt zwróciło uwagę niemalże 90 proc. badanych w wieku od 18 do 29 lat.

Z badania wynika, że najmłodszych cieszy idea nowego modelu sprzedaży, a zwłaszcza perspektywa robienia zakupów bez ingerencji pracowników. Tę odpowiedź wybrało aż 66,5 proc. ankietowanych w wieku od 18 do 29 lat.

Wskazano, że respondenci widzą również w sklepach autonomicznych szansę na rozwiązanie problemu kolejek, które są najczęstszym powodem do narzekań na sklepy stacjonarne. Tę możliwość dostrzegła 1/3 ankietowanych. Poza tym prawie 69 proc. badanych ma nadzieję na niższe ceny produktów w związku z pełną automatyzacją i brakiem obsługi.

Według autorów badania, sklepy autonomiczne potrzebują jeszcze kilku lat by stanąć w szranki z zakupami online i offline. Wzrost popularności zakupów internetowych to niesłabnący trend w Polsce.

CZYTAJ TEŻ: Francuski biznes ma się u nas doskonale. Bez wzajemności

W badaniu wskazano, że dla 44 proc. pytanych zainteresowanie to wynika przede wszystkim z wygody. Poza tym, badani cenią sobie również oszczędność czasu związaną z brakiem konieczności szukania miejsca parkingowego czy stania w kolejce. Dodano, że często wskazywaną zaletą był także bogaty asortyment sklepów online, odpowiedź ta była popularna u niemal 30 proc. klientów, w większości mieszkańców wsi.

Konsumenci zwracali także uwagę na możliwość porównywania cen (23,6 proc.) i dostęp do produktów z całego świata (23,5 proc.) - podano. „Możliwość kupowania produktów za pomocą zagranicznych platform miała szczególne znaczenie dla respondentów z najmłodszych grup wiekowych oraz osób z niższym wykształceniem. Wbrew temu, czego można by się spodziewać, respondenci rzadko zwracali uwagę na możliwość zapoznania się z opinią innych konsumentów. Deklarował to tylko jeden na dziesięciu badanych” - czytamy.

Z badania wynika ponadto, że niezależnie od nowych trendów wciąż widoczna jest w Polsce duża grupa tradycjonalistów, czujących sentyment do handlu stacjonarnego. Wyłącznie w sklepach stacjonarnych kupuje wciąż ok. 40 proc. Polaków. Główną przewagą takiego sposobu kupowania jest możliwość obejrzenia produktu na żywo i wypróbowania go przed nabyciem. Tradycyjny model sprzedaży ceni za ten aspekt ponad 74 proc. respondentów. Co drugi ankietowany wskazał na możliwość zabrania od razu towaru.

Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Santander Consumer Banku, metodą telefonicznych, standaryzowanych rozmów. Wzięła w nim udział reprezentatywna grupa 1 tys. osób.

PAP/ as/

Komentarze