Informacje

Gotówka / autor: Pixabay
Gotówka / autor: Pixabay

AKTUALIZACJA

Wyrok sądu w aferze GetBack korzystny dla klienta

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 6 marca 2020, 15:20

    Aktualizacja · 6 marca 2020, 20:08

  • 0
  • Tagi: bank biznes dom maklerski emitent finanse GetBack Idea Bank instrumenty finansowe obligacje pieniądze sąd wyrok
  • Powiększ tekst

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu zapadł w piątek pierwszy wyrok ws. obligacji GetBack. Zdaniem sądu, umowa jaką zawarła poszkodowana kobieta była nieważna. Sąd nadał wyrokowi klauzulę natychmiastowej wykonalności; poszkodowana ma odzyskać pieniądze.

Pozew przeciwko Idea Bank i PNP został złożony w czerwcu ub. roku. Reprezentująca poszkodowaną kobietę radca prawny Beata Strzyżowska tłumaczyła mediom, że proces dotyczył osoby, która w sposób nieważny nabyła obligacje emitenta GetBack za pośrednictwem Idea Banku, oraz dawnego Polskiego Domu Maklerskiego. „Sposób nabycia wskazuje jednak, że do transakcji nie mogło dojść; transakcja była nieważna. I z tego tytułu właśnie powód domagał się stosownego odszkodowania od Idea Banku oraz od Polskiego Domu Maklerskiego, obecnie PNP” - mówiła.

Strzyżowska dodała, że w tym procesie nie ustalano nieważności tej umowy, ale wniesiono o zasądzenie określonych kwot z powodu nieważności. Jak tłumaczyła, umowa ta naruszała określone postanowienia ustaw z rynku papierów wartościowych oraz kodeksu cywilnego. „Oczywiście w procesie również podnosiliśmy zarzuty dotyczące misselingu (oferowanie produktów w sposób wprowadzający w błąd - PAP), jednak jest to jeden z wątków” - wskazała.

Strzyżowska zaznaczyła, że to pierwszy wyrok sądu dotyczący osoby poszkodowanej w aferze GetBack, a jego rozstrzygnięcie będzie miało istotny wpływ na orzecznictwo w podobnych sprawach.

W piątek Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, że zawarta przez poszkodowaną umowa jest nieważna, a za straty kobiety odpowiada zarówno biuro maklerskie sprzedające obligacje, jak i bank, którego pracownik zaoferował dokonanie inwestycji. Poszkodowana kobieta ma odzyskać pełną zainwestowaną w obligacje kwotę, wraz z odsetkami tj. ok. 100 tys. zł. Sąd nadał wyrokowi co do świadczeń należnych powódce klauzulę natychmiastowej wykonalności.

Sędzia Urszula Jabłońska-Maciaszczyk podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że ta sprawa dowodzi, jak bardzo każdy z nas, członków społeczności, potrzebuje ochrony instytucji demokratycznego państwa prawa. „Instytucje powinny sprawnie, rzetelnie i bezstronnie, a także z pokorą ze względu na swój służebny charakter, oraz z szacunkiem udzielać ochrony słabszym uczestnikom obrotu gospodarczego, nie tylko przez tworzenie przepisów, ale również dopilnowanie, aby przepisy te były przestrzegane” - wskazała.

Sąd ustalił, że „klientka pozwanego Idea Banku w czerwcu 2019 roku została poinformowana przez pracownika banku Marcina Sz., nieposiadającego licencji maklera papierów wartościowych, o możliwości nabycia obligacji GetBack S.A. za kwotę co najmniej 50 tys. zł. Oferta została przedstawiona jako bardzo korzystna z przewidywanym zyskiem w postaci regularnych wysokich miesięcznych odsetek. Decyzję należało podjąć szybko z uwagi na limitowany czas dostępu, wielu chętnych i niepowtarzalność okazji”.

Sędzia zaznaczyła, że pracownik banku - o czym nie poinformował powódki - obok umowy o pracę zawarł dodatkową umowę o współpracy, na podstawie której zobowiązał się do: oferowania produktów partnerów baku, z którym bank posiada zawarte umowy dotyczące sprzedaży produktów okołofinansowych.

Pracownik banku stwarza więc wobec powódki pozory, że ofertę nabycia obligacji składa w imieniu Idea Bank S.A. jako zbywcy. Pracownik banku na prośbę powódki wypełnił za nią i nie w jej obecności formularz zgłoszenia woli nabycia obligacji w formie elektronicznej na stronie Polskiego Domu Maklerskiego. Pracownik banku przekazał PDM adres mailowy powódki. Warunki nabycia obligacji zostały przedstawione powódce w wiadomości mailowej. Powódka wypełniła w formie elektronicznej formularz przyjęcia propozycji nabycia obligacji za łączną kwotę 100 tys. zł i dokonała przelewu tej kwoty na konto Polskiego Domu Maklerskiego. Należy tym stwierdzić, że wszystkie wymogi formalne niezbędne do zawarcia umowy nabycia obligacji zostały dochowane” - tłumaczyła sędzia.

Sąd uznał jednak, iż umowa ta nie została skutecznie zawarta, bowiem na podstawie art. 58 kodeksu cywilnego należy stwierdzić, że dotknięta jest ona nieważnością z uwagi na sprzeczność z prawem (…) a także zasadami współżycia społecznego w tym przypadku, dobrymi obyczajami, jakimi winien kierować się przedsiębiorca profesjonalnie zajmujący się sprzedażą instrumentów finansowych w stosunku do konsumentów” - zaznaczyła.

Sędzia wskazała też, że pozwany bank przyjął strategię procesową polegającą na żądaniu oddalenia powództwa w stosunku do jego osoby z uwagi na brak jakichkolwiek stosunków prawnych łączących go z powódką, i - co wielokrotnie podkreślał - nie zawierał jakichkolwiek umów związanych z nabyciem przedmiotowych obligacji GetBack.

Pozwany zapomina, iż zdarzeniem prawnym, które może rodzić dla osoby fizycznej lub prawnej odpowiedzialność materialną, może być nie tylko umowa, ale też i inne okoliczności faktyczne. Powódka jako klientka pozwanego banku, a więc osoba nieprzypadkowa, osoba, która wcześniej obdarzyła bank swoim zaufaniem, powierzając mu własny majątek, oraz udostępniając własne dane osobowe, w tym poufne informacje o możliwościach finansowych, w siedzibie tegoż banku została poinformowana przez pracownika tegoż banku o możliwości nabycia instrumentów finansowych obligacji w celu czerpania zysku” - zaznaczyła sędzia.

Dodała, że powódka została przez pracownika banku wprowadzona w błąd m.in. co do osoby sprzedawcy, oraz co do gwarancji zysku z obligacji korporacyjnych emitowanych przez GetBack, a także co do procedury zawarcia umowy. Ponadto - jak wskazała - zawarcie umowy zostało wymuszone pod presją czasu.

Bank, wykorzystując własną pozycję dominującą, nadużywając zaufania powódki jako jego klientki, zdaniem sądu dopuścił się wobec niej czynu niedozwolonego i z tego tytułu na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego powinien ponosić wobec niej odpowiedzialność za szkodę, jaką poniosła zawierając umowę z Polskim Domem Maklerskim. Pozwany bank popełnił czyn bezprawny, który może być oceniany w kategoriach czynu zawinionego w rozumieniu art. 415 kc” - podkreśliła sędzia.

W nadesłanym redakcji stanowisku Idea Bank napisał:

Bank, co do zasady, nie odnosi się do treści nieprawomocnych rozstrzygnięć sądu. Należy podkreślić, że w przedmiotowej sprawie sąd uwzględnił powództwo w części, a wyrokowi został nadany rygor natychmiastowej wykonalności jedynie w zakresie odnoszącym się do PNP S.A. (dawny PDM SA). W ocenie Banku, sąd pominął wszystkie istotne okoliczności sprawy wpływające na wysokość szkody powódki. Bank nie zgadza się z argumentacją sądu i złoży od wyroku apelację.

Bank dodaje, że: Od momentu ujawnienia problemów finansowych spółki GetBack SA, Idea Bank dąży do jak najszybszego wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych z udziałem banku w procesie oferowania obligacji tej spółki. Od lata 2018 r. prowadzimy dialog z obligatariuszami GetBack, którzy kupili obligacje korzystając ze wsparcia sieci sprzedaży Idea Bank. Do tej pory reklamacje złożyło ok. 52% takich osób. Każda reklamacja jest rozpatrywana indywidualnie, w uzasadnionych przypadkach zapraszamy klientów do polubownego załatwienia sporu. Do 3 marca 2020 r. podpisaliśmy ugody z 72 klientami, a kolejne 82 osoby są w trakcie procesu zawierania ugód. Łącznie do tej pory odkupiliśmy od klientów obligacje GetBack o wartości 9 mln 510 tys. zł.

Jednocześnie podkreślamy, że bieżące postępowania związane ze spółką GetBack S.A. nie mają negatywnego wpływu na bieżącą działalność Idea Banku S.A. - napisano w stanowisku Idea Banku.

W styczniu Najwyższa Izba Kontroli w raporcie wskazała, że ponad 9 tys. nabywców obligacji GetBack S.A. nie odzyskało zainwestowanych środków w wysokości przekraczającej 2,5 mld zł, a intensywne działania nadzorcze i kontrole podjęto dopiero po zaprzestaniu obsługi zobowiązań przez spółkę.

Jak przypomniano w raporcie NIK, GetBack SA (obecnie w restrukturyzacji) została utworzona i zarejestrowana w 2012 r. jako firma windykacyjna. W latach 2012-2018 przedmiotem jej działalności było nabywanie pakietów wierzytelności na własny rachunek lub na rachunek funduszy inwestycyjnych współpracujących ze spółką i dochodzenie tych należności od dłużników. Spółka nabywała je najczęściej za środki finansowe pozyskane z zewnątrz, w tym z emisji obligacji. Działalność GetBack S.A. w ramach współpracy z funduszami inwestycyjnymi podlegała nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Natomiast aktywność spółki na własny rachunek była wyłączona spod tego nadzoru.

Wiceminister finansów Leszek Skiba informował natomiast na początku lutego w Senacie, że szacunkowa wartość szkód wyrządzonych w spółce GetBack wynosi co najmniej 503 mln zł. Wiceminister powiedział, że w toku postępowania prokuratorzy zabezpieczyli mienie, pod kątem m.in. zabezpieczenia roszczeń pokrzywdzonych, o wartości 373 mln zł. Skiba poinformował, że obecnie cały czas trwają czynności mające na celu ustalanie kolejnych składników majątków podejrzanych, które mogłyby podlegać zabezpieczeniu. Dodał, że w charakterze świadka w toku śledztwa przesłuchano ponad 1 tys. 400 osób, a akta tego śledztwa liczą łącznie 28 tomów.

Czytaj też: KNF wszczęła postępowania ws. GetBack

PAP/kp

Komentarze