Informacje

Cyklon / autor: Pixabay
Cyklon / autor: Pixabay

Po fali epidemii Indie pustoszy niszczycielski cyklon

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 3 czerwca 2020, 17:10

  • 0
  • Tagi: cyklon epidemia ewakuacja ludności Indie katastrofa koronawirus pandemia wirus
  • Powiększ tekst

Cyklon Nisarga, który powstał nad zachodnią częścią Oceanu Indyjskiego, dotarł do wybrzeża Indii, 75 km na południe od Bombaju. Zdaniem synoptyków cyklon przesunie się na północny wschód, omijając tę drugą po Delhi najludniejszą aglomerację.

Wcześniej z wybrzeża ewakuowano ponad 100 tys. ludzi.

Dziennik „Hindustan Times”, cytując indyjskie służby meteorologiczne, podał, że wiatr w oku cyklonu osiągnął prędkości 120-140 km/h nad lądem. Nad morzem wiał nieco słabiej z prędkością 110-120 km/h. W dystrykcie Raigad, gdzie uderzył po południu czasu lokalnego, wyrywał drzewa i przewracał słupy sieci elektrycznej.

Indyjski sztab kryzysowy obawiał się dużych szkód i powodzi w Bombaju; w czasie monsunu dochodzi tam do częstych podtopień, w wyniku czego giną ludzie. Cyklon przesuwa się jednak na północny wschód i prawdopodobnie ominie finansową stolicę Indii, liczącą ponad 12 mln ludzi (cała aglomeracja liczy ponad 20 mln mieszkańców).

Władze stanu Maharasztra, którego Bombaj jest stolicą, wcześniej ewakuowały 60 tys. osób, w tym 10 tys. mieszkańców nisko położonych dzielnic miasta. Kolejne 50 tys. ludzi ewakuowano w stanie Gudźarat, który graniczy z Maharasztrą od północy. Oba stany są w czołówce zachorowań na koronawirusa w kraju.

Dziennik „The Hindu” informuje, że władze wstrzymały ruch na bombajskim lotnisku do godz. 19 czasu lokalnego (godz. 15.30 w Polsce), gdy samolot transportowy przy lądowaniu w trudnych warunkach pogodowych zjechał z pasa startowego.

Cyklon Nisarga pojawiał się w Indiach niespełna dwa tygodnie po cyklonie Amphan, który zdewastował wschodnie wybrzeże Indii i południe Bangladeszu.

Czytaj też: Rosja: Stan wyjątkowy po wycieku paliwa z elektrowni

PAP/kp

Komentarze