Informacje

Siłownia  / autor: Pixabay
Siłownia / autor: Pixabay

TYLKO U NAS

Antywirusowy Poradnik dla Przedsiębiorców. Część 5. Odszkodowanie od Skarbu Państwa. Czy to się może udać?

Krzysztof Oppenheim

Krzysztof Oppenheim

jest ekspertem finansowym w sprawach kredytów hipotecznych, restrukturyzacji i konsolidacji zobowiązań. Związany z bankowością od 1993 r. Specjalizuje się także m.in. w upadłości konsumenckiej oraz pomocy frankowiczom. Od 2016 r. zajmuje się działalnością antywindykacyjną

  • Opublikowano: 13 czerwca 2020, 20:00

  • 0
  • Powiększ tekst

Gdzie krew się leje strumieniami, tam prawnik dotrze pierwszy. Może trochę przesadzam z tym stwierdzeniem, ale takowe wynika z moich obserwacji. Zamrożenie gospodarki, tj. wielu branż, na okres nieco ponad 2-óch miesięcy, w wielu przypadkach dla danego biznesu przyniesie opłakane skutki: nie będzie już co odmrażać…

Na tę chwilę widać, że nie uda się skutecznie uaktywnić sporej części podmiotów z branży turystycznej, dość kiepsko idzie także reaktywacja restauracji i kawiarni. Na siłownie wróciło nie więcej niż 20-30 proc. wcześniejszej klienteli. Nie dziwmy się więc, że na zaistniałej sytuacji prawnicy zwietrzyli niezły interes. Chodzi o ewentualne procesy odszkodowawcze.

Skalę tego typu problemów z pewnością dziś będzie bardzo trudno oszacować. Trudno jednak nie uznać racji przedsiębiorcy, który np. w ubiegłym roku zainwestował w dany biznes setki tysięcy złotych, po czym zamiast konsumować zyski – musiał firmę zamknąć na amen, bowiem obecne obroty nie pokrywają nawet części kosztów bieżących. Pytanie zatem: kto zawinił?

Stan epidemii to nie stan wyjątkowy

Zdaniem pewnej grupy prawników, tzw. lockdown został wprowadzony w Polsce z naruszeniem prawa. Powołam się w tym miejscu na jedną z licznych publikacji, jakie pojawiają się od 2 miesięcy w mediach. Jest to tekst autorstwa radcy prawnego Andrzeja Mikosza pt. „Skutki różnicy między pandemią i epidemią”, który ukazał się na portalu rp.pl.

Oto link: https://www.rp.pl/Opinie/304239988-Andrzej-Mikosz-Skutki-roznicy-miedzy-pandemia-i-epidemia.html

Poniżej argumentacja (fragment cytowanego opracowania), której trudno nie przyznać racji:

„Konstytucja przewiduje sytuację, w której – w imię ochrony wyższego dobra, dobra publicznego – możliwe jest ograniczenie wolności i praw osób i przedsiębiorców z jednoczesnym miarkowaniem odpowiedzialności Skarbu Państwa za ich straty majątkowe. Nie jest taką sytuacją „stan epidemii”, ograniczony do jakiegoś „danego obszaru”, wprowadzany przez wojewodę czy ministra zdrowia.

Suweren, w konstytucji, upoważnił Sejm do wprowadzenia tego rodzaju unormowań tylko w przypadkach stanów nadzwyczajnych: „stanu wojennego”, „stanu wyjątkowego” czy „stanu klęski żywiołowej” (…)

Przepis art. 228 ust. 4 konstytucji uprawnia Sejm i Senat do określenia zakresu i podstaw, a także trybu wyrównywania przez Skarb Państwa strat majątkowych, związanych z ograniczeniami wynikającymi z wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego”

Bohater? Czy Don Kichot?

Dość szybko znalazł się pierwszy śmiałek, który skutkiem działań podjętych przez rząd poniósł bardzo poważne straty w związku z unieruchomieniem jego klubów fitness – i postanowił walczyć o swoje. Tenże przedsiębiorca już w maju złożył do sądu pozew o odszkodowanie od Skarbu Państwa na kwotę prawie pół miliona złotych.

Oto jedna z publikacji na ten temat: https://dorzeczy.pl/kraj/139811/wlasciciel-silowni-pozywa-skarb-panstwa-chce-prawie-pol-miliona-odszkodowania.html

Jak właściciel mini-sieci argumentował swojej stanowisko?

Poniżej cytuję fragment przedstawionego tekstu, który ukazał się 12 maja br. na portalu dorzeczy.pl: „Właściciel sieci siłowni OTF, Radosław Jarmuła, ma na razie dwa kluby w Warszawie. W czerwcu miał ruszyć trzeci. OTF są obliczone na zamożnego klienta. (…) Jednak w związku z koronawirusem przychody jego firmy spadły do zera. Właściciel musi nie tylko wypłacić pensje pracownikom, ale także opłacić utrzymanie trzech lokali. (…) Dlatego właściciele OTF zdecydowali się pozwać Skarb Państwa. Pozew został w poniedziałek wysłany do Sądu Okręgowego w Warszawie. Firma domaga się dwóch kwot. 274 tys. zł odszkodowania – na tyle jej właściciele oszacowali koszty, które ponieśli w marcu 2020 roku w związku z zamknięciem przez rząd wszystkich siłowni w kraju. Z kolei 184 tys. zł, których również żąda OTF, wyliczono na podstawie zysku osiągniętego w analogicznym okresie 2019 roku”

Z punktu widzenia logiki i tzw. sprawiedliwości społecznej, z pewnością można by sympatyzować z przedstawionymi argumentami. Ale życie pozostaje życiem, a sprawiedliwość czy niezgodność z Konstytucją dość często okazują się tylko pustymi sloganami, zwykle mocno nadużywanymi w debacie publicznej (głównie przez polityków).

Frankowicze też kiedyś poszli na barykady …

Upatruję tutaj sytuację podobną do sporów frankowiczów z bankami, które toczyły się w latach 2015 – 2016, czyli w niedługim czasie od „czarnego czwartku”.

Wtedy niemal w 100 proc. przypadków sądy przyznawały rację bankom, co dziś wydaje nam się jawną niesprawiedliwością i to na szkodę słabszej, bardzo pokrzywdzonej strony. Musiało upłynąć niemal 5 lat, aby tendencja ta znacząco się odwróciła: dopiero od niespełna roku frankowicze wychodzą z takowych walk, zazwyczaj, jako zwycięzcy.

Dlatego też, szczególnie jeśli planujemy działania ratunkowe (czy obronne) danego biznesu w najbliższych miesiącach, zdecydowanie odradzam pozywanie państwa polskiego. Liczenie na to, że wypłacone odszkodowanie od Skarbu Państwa pozwoli zniwelować straty, jest moim zdaniem, rozumowaniem nie tyle zbyt optymistycznym, ale wręcz - naiwnym.

A przecież prowadzenie takiego sporu także kosztuje: opłata w sądzie to kwota równa 5 proc. wartości przedmiotu sporu, wynagrodzenie kancelarii prawnej także pewnie nie będzie to „co łaska”.

Spiesz się z pozwem … bardzo powoli

Jaki najważniejszy argument można przytoczyć, aby stwierdzić bardzo mizerne szanse przedsiębiorców w tego typu sporach? Sprawa jest dość oczywista: pozwany (czyli państwo polskie) będzie w takich postępowaniach sędzią we własnej sprawie. Sądy są bowiem częścią systemu prawnego, nad którymi wszelkimi siłami próbuje podporządkować sobie panujący rząd. Wszak „niezawisłość sądów” to nic więcej, jak mocno nadużywany oksymoron. Moim zdaniem, musi naprawdę dużo czasu upłynąć, aby jakikolwiek sędzia odważył się wydać wyrok korzystny dla podmiotu ubiegającego się o odszkodowanie.

Nie jest jednak wykluczone, iż za jakiś czas (na przykład za 3 – 4 lata) sytuacja się zmieni i podobne procesy będą miały sens. Czyli dokładnie tak, jak ma to miejsce obecnie z frankowiczami. Może i w tym wypadku z pomocą poszkodowanym przyjdzie TSUE? Czyli i tę metodę ratowania finansów upadającej firmy odradzam – wedle stanu na dziś.

W następnym odcinku tegoż Poradnika przedstawię dość nietypowe rozwiązanie, które w wielu przypadkach na pewno poprawi sytuację przedsiębiorcy. Nawet jeśli właściciel firmy uznał, iż uratować od bankructwa może go jedynie wygrana w Lotto. Tekst ten znajdą Państwo wkrótce na portalu wGospodarce.pl.


Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy, związany z bankowością od 1993 r. Specjalizuje się m.in. w antywindykacji, upadłości konsumenckiej, a także w pomocy podmiotom gospodarczym, które znalazły się w sytuacji braku płynności finansowej. Członek Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców. Aktywny przedsiębiorca od ponad 25 lat.

Czytaj też: Antywirusowy Poradnik dla Przedsiębiorców. Część 1. Co dalej, przedsiębiorco?

Czytaj też: Antywirusowy Poradnik dla Przedsiębiorców. Część 2. A może wniosek o upadłość?

Czytaj też: Antywirusowy Poradnik dla Przedsiębiorców. Część 3. Nie wchodź w postępowanie restrukturyzacyjne!

Czytaj też: Antywirusowy Poradnik dla Przedsiębiorców. Część 4 Strajk Przedsiębiorców? Boże – Broń!

Powiązane tematy

Komentarze