Informacje

Polski okręt podwodny Orzeł / autor: Wikipedia.org
Polski okręt podwodny Orzeł / autor: Wikipedia.org

Polski okręt podwodny do szkolenia US Navy? Okazja dla MON do zacieśnienia współpracy z sojusznikiem

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 18 czerwca 2020, 14:55

  • 4
  • Powiększ tekst

Jeden z okrętów podwodnych naszych sił morskich może być bardzo przydatny dla amerykańskich sojuszników.

ORP Orzeł to okręt typu Kilo, produkcji rosyjskiej. Takich samych okrętów używają floty potencjalnych przeciwników US Navy – Iranu, Chin i Rosji. Dlatego też Amerykanie w przeszłości rozważali naprawę i wypożyczenie takiego okrętu do szkolenia swoich specjalistów. Dziś tylko Polska mogłaby im to zaoferować jako cenny wkład w polsko-amerykańską współpracę. Polski przemysł przygotował ofertę modernizacji okrętu, tak by mógł służyć do szkolenia sojuszników. Teraz czeka na decyzję MON o podjęciu prac.

ORP Orzeł nie jest dziś zdolny do służby operacyjnej. Lata zaniedbań spowodowały, że nie obejdzie się bez poważniejszych prac, by ten najmłodszy okręt podwodny w Marynarce Wojennej odzyskał wartość bojową. Mając tego świadomość, Polska Grupa Zbrojeniowa przedstawiła resortowi obrony ofertę przywrócenia sprawności i modernizacji tej jednostki, we współpracy z zagranicznym partnerem posiadającym odpowiednie doświadczenie. Obecnie czeka na decyzję resortu pozwalającą na podjęcie prac modernizacyjnych.

Tymczasem sprawny okręt podwodny ORP Orzeł może być bezcennym narzędziem szkoleniowym dla naszego amerykańskiego sojusznika. Amerykańscy eksperci od lat wskazują na zagrożenie, które stwarzają irańskie okręty podwodne Kilo dla żeglugi w rejonie Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz*. Ryzyko ataku na tankowce przez nieprzewidywalny reżim Ajatollahów mogłoby zostać zredukowane, jeśli amerykańscy specjaliści od zwalczania okrętów podwodnych wiedzieliby dokładnie jak przeciwdziałać okrętom typu Kilo. To samo dotyczyć może innych zapalnych rejonów świata: Chin i Tajwanu, wschodniego Morza śródziemnego i Syrii, Morza Czarnego i Ukrainy czy wreszcie Bałtyku. Wszędzie tam operują okręty podwodne typu Kilo należące do państw wrogich Światowi Zachodu – chińskie, rosyjskie, irańskie.

Klucz do rozwiązania tego problemu ma polski resort obrony – i tylko on. Zagrożenie ze strony wrogich okrętów podwodnych Kilo najlepiej zmniejszyć można szkoląc zwalczających je marynarzy przy pomocy jednostki o takich samych parametrach i tzw. polach fizycznych. Prowadzenie ćwiczeń z takim okrętem pozwala nauczyć się jak go wykrywać, np. przy pomocy sonaru, i zwalczać, znając dokładnie jego zdolności do ataku. Amerykanie doskonale o tym wiedzą. Dlatego właśnie już wiele lat temu próbowali dyskretnie reanimować rumuński okręt typu Kilo, zresztą przy pomocy polskich specjalistów. Jednostka ta była jednak w zbyt kiepskim stanie by móc ją odratować.

Dziś takim okrętem podwodnym – typu Kilo – dysponuje wśród państw NATO i sojuszników USA jedynie Polska. MON mógłby więc udostępniać lub wypożyczać nasz okręt – ORP Orzeł – sojuszniczym siłom do szkolenia ze zwalczania okrętów tego samego typu. Prośby w tej sprawie kierowało zresztą w przeszłości wielokrotnie do MON morskie dowództwo sił Sojuszu Północnoatlantyckiego – MARCOM. Takie wypożyczanie okrętów do szkolenia nie jest niczym nowym. Robią tak od lat inne kraje, na przykład Szwecja, która odpłatnie wypożyczyła Amerykanom w latach 2005-2007 swój okręt podwodny Gotland.

Tak samo mógłby postąpić resort ministra Mariusza Błaszczaka. Zamiast pieniędzy może w ten sposób zyskać argumenty w licznych toczonych dziś z Amerykanami rozmowach o zacieśnianiu sojuszniczej współpracy z siłami zbrojnymi Stanów Zjednoczonych. Szkolący sojuszników ORP Orzeł może także stanowić kolejny widoczny znak, że Polska jest dziś, w ramach NATO, „dawcą bezpieczeństwa”, a nie tylko jego biorcą, zabiegającym o amerykańską i sojuszniczą obecność na swoim terytorium z obawy przed agresywną Rosją.

MON mógłby mieć wymierne korzyści z posiadania „posowieckiego” okrętu podwodnego. Mógłby, gdyby ORP Orzeł był sprawny i zdolny do wykonywania zadań. Niestety na dziś nie jest. Można to jednak zmienić – PGZ czeka na decyzję MON, żeby szybko przywrócić okręt do sprawności i zmodernizować tak, by był użyteczny także do obrony polskich interesów na Bałtyku, a nie tylko do szkolenia sojuszników. Przy okazji zlecenie takie wspomogłoby także należące do PGZ stocznie, znajdujące się dziś w trudnej sytuacji, m.in. z powodu kryzysu na rynku i pandemii, o czym informowały ostatnio w listach otwartych do Premiera Rządu RP związki zawodowe PGZ Stoczni Wojennej i Stoczni Nauta.

Nic nie pozwoli na lepsze wyszkolenie amerykańskich marynarzy w zwalczaniu chińskich, irańskich czy rosyjskich okrętów podwodnych niż realistyczny trening z użyciem takiej samej jednostki. MON może im to zapewnić, jeśli przywróci do sprawności ORP Orzeł.

Powiązane tematy

Komentarze