Informacje

W tygodniku „Sieci”: Jak Rafał Trzaskowski i jego ludzie niszczyli Marsz Niepodległości / autor: Fratria
W tygodniku „Sieci”: Jak Rafał Trzaskowski i jego ludzie niszczyli Marsz Niepodległości / autor: Fratria

W tygodniku „Sieci”: Jak Rafał Trzaskowski i jego ludzie niszczyli Marsz Niepodległości

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 5 lipca 2020, 19:51

  • 2
  • Powiększ tekst

Najnowszy numer „Sieci” przed II turą wyborów prezydenckich podsumowuje szanse na reelekcję Andrzeja Dudy. Demaskuje także cyniczne zabiegi Rafała Trzaskowskiego o poparcie wyborców Krzysztofa Bosaka.

Umizgiwanie się Rafała Trzaskowskiego do wyborców Krzysztofa Bosaka to pokaz cynizmu, o jaki trudno nawet w pełnym zwykle brudnych gierek świecie polityki. Bo to właśnie Platforma Obywatelska przez lata brutalnie zwalczała środowisko narodowców. Nasyłała na nich policję, nazywała faszystami, próbowała zakazywać manifestacji. Dotarliśmy też do pisma, w którym Sławomir Nitras, jeden z najważniejszych ludzi w sztabie Trzaskowskiego, domaga się zdelegalizowania Stowarzyszenia Marsz Niepodległości– piszą Marek Pyza i Marcin Wikło w artykule „Narodowy neofita”.

Dziennikarze przytaczają fragmenty pism, których celem było uzasadnienie delegalizacji Marszu Niepodległości: Posłowie PO Sławomir Nitras i Monika Wielichowska piszą do Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Żądają złożenia wniosku o delegalizację Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. […] „Działalność Stowarzyszenia MN stoi w oczywistej sprzeczności z art. 13 Konstytucji RP, który stanowi – »zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa«”.

Marek Pyza i Marcin Wikło zauważają, że Rafał Trzaskowski ma słabe szanse, by zmobilizować elektorat narodowy do głosowania na niego. Nie da się jednak wymazać pogardy i nienawiści, jakie Platforma hodowała wobec środowisk narodowych. A jej dzisiejszy kandydat na prezydenta był jednym z zawiadujących tą hodowlą.

Jacek Karnowski rozmawia z prof. dr. hab. Waldemarem Paruchem („Andrzej Duda ma 70 proc. szans na wygraną”) na temat ostatecznego wyniku wyborów prezydenckich w Polsce. Według naukowca zdecydowanym faworytem jest obecny prezydent. Zwraca także uwagę, co będzie decydujące na ostatniej prostej kampanii. Zawsze między pierwszą a drugą turą decydującą rolę odgrywają nie własne atuty, lecz ewentualne wpadki, które może wykorzystać druga stronę. Zdaniem Waldemara Parucha…, jeśli Andrzej Duda wygra, to nie tylko zapewni obozowi rządzącemu ponad trzy lata spokoju, ale także pokona głównego, najsilniejszego z możliwych kandydata PO. Kandydata, który jest esencją tej partii. To będzie miało bardzo poważne konsekwencje. To będzie zwycięstwo o potężnym znaczeniu symbolicznym, ale także realnym. Można powiedzieć, że odwody Platformy ulegną wyczerpaniu. Dostrzega także pewną stabilizację na naszej scenie politycznej. − Jednak co ważne, aż 70 proc. wyborów powiedziało, że nie chce powrotu Platformy do władzy. Zarówno Hołownia jak i Biedroń przed tym także przestrzegali. Nawet Kosiniak-Kamysz „zapomniał” o rządzie, w którym był ministrem – dodaje.

Profesor odnosi się również do faktu, że Rafał Trzaskowski dostał mniej głosów, niż dostali w pierwszej turze Tusk czy Komorowski. − To prawda, choć pamiętajmy, że Tusk i Komorowski walczyli przy niższej frekwencji. Ale nie zmienia to tego, że Trzaskowski musi znaleźć 3 mln głosów. To jest zadanie bardzo trudne. Bo z jakichś powodów te 13 proc. zagłosowało na Hołownię, a nie na kandydata KO. Co więcej, gdyby zsumować cały elektorat lewicowy i liberalny, to nadal nie daje on większości – czytamy.

W artykule „Agata kontra Małgorzata” Dorota Łosiewicz porównuje żony kandydatów na prezydenta – Agatę Kornhauser-Dudę i Małgorzatę Trzaskowską. Autorka przypomina: Agata Kornhauser-Duda przez całą kadencję urzędowania męża podkreślała, że to nie ona, a jej mąż jest politykiem, i to nie ona bierze udział w politycznej rywalizacji. Dlatego przez pięć lat konsekwentnie unikała politycznych sporów i trzymała się strategii, którą nakreśliła na początku kadencji męża, czyli „niech za mnie mówią moje czyny, a nie moje słowa”. Pierwsza dama założyła też, że będzie godnie reprezentować Polskę i dzielnie stać u boku męża. I tego obranego kursu się trzyma, choć próby zaangażowania jej w spór polityczny są ponawiane. Na potwierdzenie Łosiewicz przytacza przykłady działań (w tym charytatywnych) podejmowanych przez Agatę Dudę.

Autorka podkreśla, że… plan pozostania w cieniu i pragnienie niebycia politykiem wyraźnie było widać podczas wieczoru wyborczego, gdy żona prezydenta okazała entuzjazm, pogratulowała mężowi zwycięstwa i zeszła ze sceny. Zupełnie inaczej niż Małgorzata Trzaskowska, która towarzyszyła mężowi podczas całego jego wystąpienia. Tuż przed pierwszą turą wyborów pojawiła się na Facebooku, niedługo potem na Instagramie i jasno pokazała, że polityki unikać nie planuje. Ustawiła się w kontrze do aktualnej pierwszej damy, próbując stworzyć kontrast. Łosiewicz wskazuje też: Przez lata Trzaskowska wolała pozostawać w cieniu męża. W 2018 r. w rozmowie z „Vogue Polska” mówiła, że długo nie zabierała głosu publicznie, bo ceni swoją prywatność. Wszystko miało się zmienić po wyborach samorządowych. 

Jesteśmy świadkami wielkiego ataku sił lewackich na Polskę. Tym bardziej trzeba przypomnieć o Polsce, która broni świata wartości tradycyjnych i podstawowych. Stąd nasze wołanie do Polaków: wróćcie do Polski, uratujmy wszystko, co Polskę stanowi – mówi w rozmowie z Arturem Ceyrowskim ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, moderator Ruchu „Europa Christi – Mundus Christi” („Uratujmy wszystko, co Polskę stanowi!”). Podkreśla, jakie znaczenia dla Polski i chrześcijaństwa ma rok 2020. Przywołuje postać Jana Pawła II w związku z setną rocznicą urodzin Papieża Polaka. Zauważa, że cały Kościół Powszechny przygotowywał się do tego wydarzenia.

− To zarówno Ojciec chrześcijaństwa, jak i uosobienie wielkiej świętości, którą Jan Paweł II całą duszą okazywał Bogu. To człowiek wielkiej mistyki, kontemplacji i ktoś, kto wszedł na wyżyny wielkości człowieka, pozostając jednocześnie osobą niezwykle skromną, oddaną Bogu i bliźnim. To właśnie dlatego cały świat był w Niego zapatrzony. On wszak ten cały świat przemierzył osobiście, w 104 pielgrzymkach. […] To był Wielki Papież. Jego setnej rocznicy urodzin oczekiwaliśmy wszyscy. Nie tylko my, ludzie Kościoła, ale wszyscy ci, dla których kultura w ogóle coś znaczy. To oczekiwanie był wielkie zarówno w Polsce, jak i na świecie, bo znaczenie postaci św. Jana Pawła II ma wymiar globalny.

Ksiądz Ireneusz Skubiś nie stronił także od komentarzy na temat aktualnej sytuacji politycznej:

− Obraz telewizyjny ukazujący miliony litrów brudnej wody wrzucanej do Wisły za czasów prezydenta Trzaskowskiego jest doskonałym znakiem tego, co się dzieje w Polsce. Kampania oszczerstw, pomówień i nieuczciwości w mediach. Tak wielkie ścieki fałszu i obłudy. Cynizm widoczny w wypowiedziach marszałka Senatu. Nasza Polska jest świętością. O takiej Polsce myślał Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. O takiej Polsce jako Misjonarz Europy myślał Jan Paweł II. 

Jakub Augustyn Maciejewski w artykule „Nie mamy dla pana profesury i co pan nam zrobisz?” komentuje sprawę nieprzyznania tytułu profesora Andrzejowi Zybertowiczowi. Informację o braku pozytywnej decyzji dla socjologa jako pierwszy przedstawił portal Gazeta.pl. Zdaniem autora przy wyborze tekstów dotyczących pracy Zybertowicza dopuszczono się dość znaczącej selekcji. Co ciekawe, portal Gazeta.pl, chwaląc się, że dotarł do krytycznych opinii superrecenzentów, zacytował ich drugorzędne i niewiele znaczące fragmenty. I tak oto z 13 stronicowej recenzji prof. Rafała Drozdowskiego mainstreamowym mediom wystarczyło 13 słów za dowód, że badania Zybertowicza niewiele znaczą i na profesurę nie zasługuje. Tymczasem, gdy przyjrzeć się całemu procesowi nadawania profesury temu znanemu socjologowi, można mieć wiele wątpliwości co do bezstronności i rzetelności tej procedury - czytamy.

Dalej Maciejewski przytacza opinię innego z naukowców, profesora Andrzeja Nowaka, który ma sporo zastrzeżeń do pracy recenzentów. Przedstawia również ich poglądy polityczne, które znacząco różnią się od tych reprezentowanych przez doradcę obecnego prezydenta.

Historyk przypomniał ponadto, że prof. Wróbel „publikuje ideologiczne manifesty w gdańskim »Przeglądzie Politycznym« (ideowej kuźni PO)”. O drugim recenzencie – prof. Królu – prof. Nowak pisał, że wzywał Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego do rozprawienia się z PiS, nawet „niezgodnie z prawem”. Jako że ludzie, którzy wpływają na decyzję o przyznaniu tytułu profesorskiego, nie powinni być w konflikcie interesu z recenzowanym naukowcem, a Zybertowicz jest przecież aktywnym medialnie doradcą prezydenta Andrzeja Dudy oraz szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, trudno nie zadać sobie pytania, czy aby stanowisko opiniujących nie zostało skażone ich poglądami politycznymi? – zastanawia się dziennikarz.

W tygodniku przeczytać można także komentarze dotyczące bieżących wydarzeń pióra Krzysztofa Feusette’a, Doroty Łosiewicz, Bronisława Wildsteina, Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej, Andrzeja Rafała Potockiego, Aliny Czerniakowskiej, Jana Pospieszalskiego czy Katarzyny i Andrzeja Zybertowiczów.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 6 lipca br., także w formie e-wydania – polecamy tę formę lektury, wystarczy kliknąć: http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl

mk

Powiązane tematy

Komentarze