Informacje

Premier Mateusz Morawiecki / autor: PAP/EPA/JOHANNA GERON / POOL
Premier Mateusz Morawiecki / autor: PAP/EPA/JOHANNA GERON / POOL

Morawiecki: próba otrucia Nawalnego powinna być sygnałem

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 1 października 2020, 16:14

    Aktualizacja: 1 października 2020, 16:39

  • 6
  • Powiększ tekst

Próba otrucia jednego z liderów rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego powinna być wśród kluczowych sygnałów ostrzegawczych dla niektórych liderów świata zachodniego - powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki, wchodząc do budynku Rady Europejskiej

Warto też bardzo głęboko zastanowić się, czy to nie jest taki zasadniczy moment, gdy wszyscy powinniśmy powiedzieć, że z Rosją w związku z tym nie ma co prowadzić takiego projektu jak Nord Stream 2. My o tym głośno mówimy od wielu lat. Dzisiaj mam nadzieję, że wiele innych krajów również potwierdzi, że otrucie Nawalnego i Nord Stream 2 to nie są dwa rozłączne tematy - powiedział.

Dodał, że ważną częścią szczytu będzie też omówienie sytuacji na Białorusi.

Będziemy prezentować również nasze propozycje gospodarcze, pozytywny plan dla Białorusi, ale także oczywiście (odbędzie się) dyskusja na temat sankcji i całej sytuacji na Białorusi. Mamy już uzgodniony mniej więcej zapis w konkluzjach Rady Europejskiej, ale oczywiście jeszcze będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób podejść do tej trudnej sytuacji u naszego wschodniego sąsiada - powiedział.

W tym kontekście trzeba popatrzeć, jak na wydarzenia na Białorusi reaguje Rosja. Wskazujemy tu na działanie wobec A. Nawalnego jako coś absolutnie skandalicznego. Użycie broni chemicznej, wbrew regułom prawa międzynarodowego, próba otrucia jednego z głównych działaczy opozycji powinna być jednym z kluczowych sygnałów ostrzegawczych i otrzeźwienia dla różnych liderów świata zachodniego. Warto zastanowić się, czy to nie jest zasadniczy moment, kiedy wszyscy powinniśmy powiedzieć, że z Rosją nie ma co prowadzić dalej takiego projektu jak gazociąg północny Nord Stream 2. My mówimy o tym głośno od wielu lat - podkreślił Morawiecki.

Morawiecki mówił też, że UE powinna poszerzać obszary wolności na jednolitym rynku, zwłaszcza swobody świadczenia usług. Jak zaznaczył, Polska jest przeciwko ograniczeniom konkurencji w UE.

Dyskusja na temat jednolitego rynku ma być tematem drugiego dnia posiedzenia nadzwyczajnej Rady Europejskiej, które rozpoczęło się w czwartek.

Szef polskiego rządu zaznaczył, że rynek wewnętrzny to największa wartość gospodarcza, która doprowadziła do utworzenia najpierw Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, a później UE.

I w końcu temat, co do którego teoretycznie się zgadzamy, ale w praktyce występuje tu wiele rozbieżności i różnych działań - czyli rynek wewnętrzny UE. Tu wszyscy zgadzają się w teorii, by poszerzać obszary wolności, a w praktyce - w szczególności z Brukseli - płyną sygnały ograniczające konkurencję w sektorze usług. Nie zgadzamy się z tym. To nie tylko dyskryminacja krajów Europy Środkowej, ale też obniżenie konkurencyjności całej UE. - mówił.

Wszyscy zgadzają się w teorii, że należy poszerzać obszary uwspólnotowienia, poszerzać obszary wolności, zwłaszcza swobody świadczenia usług, tymczasem później, bardzo często (ze strony) bogatych krajów Zachodu, w szczególności z Brukseli, płyną sygnały ograniczające konkurencję w sektorze usług - dodał Morawiecki.

Jak zaznaczył, Polska nie tylko się z tym nie zgadza, ale uważa, że jest to dyskryminacja krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz obniżenie konkurencyjności całej UE. Zapowiedział, że będzie na to zdecydowanie zwracał uwagę podczas rozmów na szczycie.

Morawiecki zaznaczył, że dyskusja będzie dotyczyła też sporu grecko-tureckiego i cypryjsko-tureckiego, jak i relacji UE z Chinami.

Szefowie państw i rządów mają - według zapowiedzi dyplomatów - z zadowoleniem przyjąć wznowienie rozmów Turcji i Grecji. Oba kraje zgodziły się na to po tygodniach napięć, których kulminacją było zderzenie greckiego okrętu wojennego z tureckim. Ateny i Ankara ustaliły, że przeprowadzą rozmowy na temat spornych roszczeń obu krajów, rozgraniczenia stref morskich, wyłącznej strefy ekonomicznej i szelfu kontynentalnego.

Sytuacja za wschodnią granicą Polski ma być krótko omawiana przez szefów państw i rządów. Formalnej decyzji o sankcjach wobec przedstawicieli białoruskiego reżimu na pewno nie będzie, bo te podejmują unijni ministrowie. Unijni przywódcy mogliby jednak usunąć polityczne przeszkody, stojące im na drodze.

Czytaj też: Dania wydała zgodę na przesył gazu przez NS2

PAP/KG

Powiązane tematy

Komentarze