Informacje

parlament Unii Europejskiej / autor: Pixabay
parlament Unii Europejskiej / autor: Pixabay

Polska nie zaakceptuje mechanizmu ws. praworządności

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 10 listopada 2020, 10:30

  • Powiększ tekst

Zaproponowany mechanizm dotyczący praworządności jest częścią pakietu budżetowego UE na lata 2021-2027, który wymaga jednomyślności unijnej „27”. Polska nie zaakceptuje go w obecnej formie - mówi europoseł Jacek Saryusz-Wolski (PiS)

Czytaj też: Niemieckie radio przeprasza: Sfałszowaliśmy wypowiedź Barley

Czytaj też: Unijna puszka Pandory

Czytaj też: Haniebne słowa wiceszefowej KE! Niemka postuluje „finansowe zagłodzenie” Polski i Węgier

Zawarte na początku listopada porozumienie między Parlamentem Europejskim i niemiecką prezydencją w Radzie UE w sprawie powiązania praworządności z budżetem UE zakłada, że Komisja Europejska będzie mogła uruchomić mechanizm prowadzący do zamrożenia pieniędzy unijnych, np. przy zagrożeniu dla niezależności sądownictwa. Decyzje w tej sprawie miałyby podejmować państwa członkowskie większością kwalifikowaną. Rozwiązania te muszą jeszcze finalnie zatwierdzić Parlament Europejski i Rada UE.

Zdaniem Saryusz-Wolskiego mechanizm w przyjętym kształcie jest sprzeczny z unijnym traktatem. Jest to próba narzucenia siłą pewnego rozwiązania wbrew unijnemu prawu z nadzieją, że kraje, które mają być pierwszymi ofiarami tego mechanizmu, zawahają się przed użyciem weta w sprawie budżetu UE. Ten proces jest prowadzony w zaciszu gabinetów w Brukseli, pod osłoną pandemii, gdy Parlament Europejski jest zamknięty, a Rady UE odbywają się w formie wideokonferencji - powiedział europoseł.

Saryusz-Wolski tłumaczy, że projekt rozporządzenia dotyczącego mechanizmu jest częścią pakietu rozporządzeń okołobudżetowych. Oznacza to, że sam, aby został przyjęty, wymaga tylko większości kwalifikowanej w Radzie UE i zwykłej większości w Parlamencie Europejskim, jednak jako część całego pakietu budżetu unijnego wymaga jednomyślności. Nawet gdyby mechanizm został przyjęty w formie nieakceptowalnej dla wszystkich krajów, pozostanie martwy, bo nie wejdzie w życie bez jednomyślności wśród wszystkich państw członkowskich w sprawie wieloletnich ram finansowych. Polska i Węgry zapowiedziały weto, więc jednomyślności obecnie nie ma - podkreślił.

Jak dodał, jeśli nie dojdzie do porozumienia do końca 2020 r., w przyszłym roku w UE będzie obowiązywało prowizorium budżetowe. Tę kwestię reguluje unijny traktat o funkcjonowaniu UE.

Art. 312 ust. 4 tego traktatu mówi, że jeżeli UE nie przyjmie nowego budżetu przed wygaśnięciem poprzedniego, pułapy i inne przepisy dotyczące ostatniego roku obowiązywania tego budżetu przedłuża się do czasu znalezieniu porozumienia. Finansowo to sytuacja korzystna dla Polski, bo środki dla Polski byłyby w przyszłym roku w ramach prowizorium większe o 23 proc. niż te, które nasz kraj miałby otrzymać na podstawie nowego projektu budżetu - powiedział.

1 stycznia 2021 r. od Niemiec prezydencję w Unii Europejskiej przejmie Portugalia.

Premier Portugalii Antonio Costa uważa, że należy porzucić pomysł dotyczący mechanizmu praworządności w budżecie. Z rąk Lizbony 1 lipca prezydencję przejmie Słowenia, której premier Janez Jansza jest bliskim sojusznikiem (premiera Węgier) Viktora Orbana. Niemcy mają siedem tygodni do końca roku i już widać, że nie są w stanie zakończyć negocjacji budżetowych - mówi parlamentarzysta.

Czytaj też: Morawiecki: temat funduszy i praworządności przewinął się na szczycie

Saryusz-Wolski uważa, że w sprawie mechanizmu Polsce i Węgrom kibicują kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej, choć - jak mówi - „nie chcą wychodzić z tym na pierwszą linię frontu”. „Sprzymierzeńcami są też te kraje południa, które uważają, że należy porzucić pomysł mechanizmu, bo ważniejsze są koronakryzys, zdrowie obywateli i gospodarka. W najbliższym czasie pojawi się więc presja na Berlin, Paryż i Brukselę, żeby to odblokować” - wskazał.

Jak powiedział, Polska jest gotowa zgodzić się na mechanizm, który został opisany w punkcie 23 konkluzji szczytu unijnego z lipca, a którego istotą są nie rządy prawa, lecz ochrona budżetu UE przed korupcją i defraudacją.

Dlatego, jak mówi europoseł, „polski rząd może obecnie spokojnie wetować i czekać na koniec prezydencji niemieckiej”. „Koronafunduszu jak dotąd nie ma, a Polska może bez pośrednictwa Komisji Europejskiej i drakońskich warunków pozyskać potrzebne pieniądze na międzynarodowym rynku finansowym na nie gorszych, a wręcz lepszych warunkach. Ma wysoką wiarygodność kredytową i może dziś pożyczać środki po ujemnej stopie procentowej. Prowizorium budżetowe będzie korzystne dla Polski, prawo jest po naszej stronie, finansowo sobie radzimy, bo dług publiczny relatywnie jest jednym z najniższych w UE, bo poniżej 60 proc. PKB. Możemy spokojnie czekać na rozwój wydarzeń. Czas gra na korzyść Polski” - podsumował.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w minionym tygodniu, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania tzw. praworządności z budżetem UE. Z kolei premier Węgier skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

PAP/mt

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych