Opinie

Fot. Archiwum KHW / Akcja ratownicza Mysłowice - Wesoła
Fot. Archiwum KHW / Akcja ratownicza Mysłowice - Wesoła

Nie znam się na górnictwie, ale znam kilku górników – fajne, twarde chłopaki

Wojciech Surmacz

Wojciech Surmacz

Redaktor naczelny wGospodarce.pl i Gazety Bankowej

  • 14 stycznia 2015
  • 19:54
  • 5
  • Tagi: Ewa Kopacz górnictwo górnik kopalnia ludzie restrukturyzacja Solidarność węgiel węgiel kamienny związki zawodowe
  • Powiększ tekst

Politycy, dziennikarze, prawnicy, biznesmeni, naukowcy... W całej Polsce powstają już ruchy społeczne, specjalizujące się w restrukturyzacji górnictwa. A ja o tym nie mam bladego pojęcia. Dlatego ani Wam pomogę, ani zaszkodzę kochani górnicy - radźcie sobie sami z Kopaczową. Ze mną, co najwyżej, piwa możecie się napić.

Jak Adam Małysz czy Kamil Stoch zdobywali medale olimpijskie to cała Polska znała się na skokach narciarskich. W każdym medium, za każdym rogiem czaił się ekspert od telemarków gotów polskim mistrzom lekcji udzielać. Piłka nożna? Bardzo proszę: Lewandowski do ataku, Boruc na bramkę. Nikt lepiej od pospolitego ruszenia nie potrafił drużyny ułożyć na Euro 2012. Zresztą jesteśmy specami nie tylko od sportu. Po prostu tak już mamy, że gdy tylko pojawia się jakiś problem o charakterze masowym, bez żenady stajemy się z miejsca ekspertami.

Pół biedy, gdy to się dzieje w naszych domach, czy na podwórkach. Gorzej gdy ta bezczelność zaczyna przenikać do mediów. Koszmar zaczyna się – tak, jak dzisiaj w przypadku górników – gdy w jakimś studio (telewizyjnym lub radiowym) na tematy sobie zupełnie obce zaczyna deliberować grupa totalnych ignorantów. W różnych konfiguracjach – dziennikarze z politykami, naukowcy z prawnikami etc. Jak oni wszyscy się świetnie orientują, co z tym fantem zrobić. Przecież to takie proste: kopalnie trzeba zamknąć, a górników zwolnić. A potem te kopalnie sprzedać, otworzyć i znowu zatrudnić górników. Najgorsze, że pani premier – lekarz z wykształcenia, też poczuła zew krwi i postanowiła w taki właśnie sposób „wyleczyć” polskie górnictwo. Cóż, nawet nie życzę jej powodzenia, bo przecież wiadomo, że odniesie „sukces”. Na pewno w mediach głównego nurtu.

Sam na temat górnictwa niewiele mam do powiedzenia. Nawet w kopalni nigdy nigdy nie byłem. Prywatnie mam do nich stosunek ambiwalentny, bo z jednej strony chowam głęboko w sercu górników Solidarności, którzy walczyli za moją wolność. Z drugiej zaś kopalnie jawią mi się jako beznadziejnie zarządzane, państwowe relikty minionej epoki. Pytanie: dlaczego po 1989 roku kolejne rządy, pamiętając o patriotyzmie tych górników, o ich poświęceniu dla ojczyzny, nic dla nich nie zrobiły tylko hodowały jak pieczarki – w ciemnocie, podlewając nawozem? Ja nie wiem, bo się na tym nie znam.

Kolejna sprawa: ci wszyscy jajogłowi eksperci trują w mediach o bezpieczeństwie energetycznym państwa polskiego. Szczególnie dzisiaj, gdy na wschodzie Ukrainy praktycznie całe pogranicze stoi w ogniu. Czy coś szczególnego się wydarzyło, że wszyscy „nagle” zapomnieli o tym, że Polska gospodarka i elektroenergetyka jeszcze przynajmniej do 2050 roku będzie uzależniona od węgla kamiennego, a jego udział w zużyciu surowców energetycznych wynosi aktualnie ponad 55 proc., zaś w produkcji energii elektrycznej 57 proc.? Polska jest uzależniona energetycznie od węgla kamiennego. Dlaczego zatem polski rząd chce zamykać kopalnie? Nie mam zielonego pojęcia, nie znam się na tym.

Znam za to osobiście kilku górników. Poznaliśmy się dobrych kilka lat temu na wakacjach. Bardzo fajne chłopaki. Czasem, przy piwie opowiadali jak to jest – tam, na dole. No i z tego co mówili, nie jest wesoło. To prawda - zarabiają dobrze, są związkowcami jak cała reszta - taka tradycja. Ale jak mi opowiadali rodzinne historie (każdej zginął kiedyś górnik), to szczerze mówiąc, chrzanię taką kasę. Wolę zarabiać mniej i nie narażać codziennie życia. Nie użalam się nad nimi, bo kopalnia to w sumie ich wybór. Ale warto pamiętać, że Ślązacy – górnicy, to tacy sami Polacy, jak my - wszyscy. Każdy z nich też chciałby godnie żyć. Więc mają do wyboru: kopalnia, emigracja albo nędza. Ci najodważniejsi wybierają kopalnię.

To wszystko co zapamiętałem z tych naszych rozmów przy piwie, bo nie byli zbyt skorzy do wynurzeń. Młode, twarde chłopaki, Ślonzoki. Można powiedzieć, że ich poznałem. Nie warto na nich bezmyślnie wieszać psów, bo w sumie mają ten sam problem, co wszyscy w tym kraju. Chcieliby żyć normalnie i nie mogą.

Więcej o kryzysie polskiego górnictwa czytaj tutaj:

Komentarze