Opinie

fot. mat. prasowe
fot. mat. prasowe

Więcej Poczty w Polsce

Maria Szurowska

Maria Szurowska

Dziennikarka "Gazety Bankowej"

  • Opublikowano: 2 marca 2016, 14:59

  • Powiększ tekst

Poczta Polska po dwóch latach przerwy wraca do obsługi przesyłek sądowych i to w nie byle jakim stylu. Pocztowcy planują rozszerzyć wachlarz usług dla sektora publicznego. „To powrót do normalności” – mówią przedstawiciele operatora.

Wygrana w 2013 roku przetargu na obsługę korespondencji sądowej przez prywatny InPost, od początku wywoływała kontrowersje. Oczywiście, pojawiały się głosy o zbawiennej funkcji konkurencji, która działa mobilizująco. Szybko jednak okazało się, że znacznej części społeczeństwa nie odpowiada odbiór wezwań sądowych w sklepie monopolowym, rybnym, czy u sprzedawcy skąpej bielizny.

Kwestie estetyczne nie były jedynym zarzutem. O wiele poważniejszym problemem okazały się niedochodzące listy, czy zagubione awizo. Eksperci zastanawiali się, czy taki sposób liberalizacji rynku jest zasadny – sfera przesyłek instytucji państwowych to obszar wrażliwy i czy nie właśnie po to, aby gwarantować rzetelność dostaw, został powołany państwowy operator?

Kontrowersje wokół powiązań właścicielskich spółki InPost pojawiały się od początku. Obrońcy właścicieli podmiotu tłumaczyli, że tylko dzięki spółkom zarejestrowanym na Malcie i Cyprze, jedyny konkurent Poczty Polskiej (PP) może oferować swoje usługi w atrakcyjnych cenach. Podobny argument pojawiał się, kiedy wyszło na jaw, na jakich warunkach InPost zatrudnia swoich pracowników (były to głównie umowy cywilno-prawne).

Kolejny zamęt wywołała nasza publikacja „Matrioszki Rafała Brzoski”, w której znalazły się nieoficjalne informacje na temat rzeczywistych powodów unieważnienia jednego z wygranych przez InPost przetargów. Pisaliśmy wtedy o poszukiwanych przez Służbę Wywiadu Wojskowego niekorzystnych z punktu widzenia polskiej racji stanu powiązań spółek Rafała Brzoski z rosyjskimi podmiotami.

Antypocztowa krucjata

W listopadzie, po przegranych przetargach na obsługę korespondencji sądowej oraz z Izb Skarbowych, InPost z Rafałem Brzoską na czele rozpoczął szeroko zakrojoną akcję medialną przeciwko Poczcie Polskiej. W publikacjach medialnych, podczas konferencji prasowych i indywidualnych spotkań z dziennikarzami tłumaczyli, że narodowy operator dopuszcza się dumpingu. Zdaniem przedstawicieli InPost ceny oferowane przez Pocztę w przetargach były nawet 70 proc. niższe niż skierowane na rynek detaliczny.

– Cennik został podniesiony ostatnio rok temu, aby pokryć malejące przychody – tłumaczył podczas jednej z konferencji prasowych prezes Brzoska. – Prawda jest taka, że na Poczcie za ten sam znaczek wszyscy płacimy 3,70 zł, ale tam, gdzie narodowy operator ma do czynienia z konkurencją, tę samą usługę w przetargach wycenia na 0,41 zł. Gdyby była to rzeczywista oszczędność, oznacza to, że jako konsumenci powinniśmy się spodziewać takich samych cen, a jeżeli tak nie jest, to dopłacamy 1,8 mld zł do cen tam, gdzie PP ma monopol – mówił Brzoska.

Poczta Polska odpierała zarzuty argumentując, że zawsze cena za jednostkę dla odbiorcy hurtowego jest niższa niż w przypadku obrotu detalicznego.

– Inny jest koszt nadania jednego listu dla Jana Kowalskiego, a inny koszt usługi dla dużego klienta zintegrowanego z system informatycznym i logistycznym poczty – odnosił się do argumentów Brzoski Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.

InPost nie dawał za wygraną. W pewnym momencie posunął się do rozsyłania wezwań do zaprzestania działań na szkodę ich spółki do… regionalnych menedżerow PP ds. sprzedaży. W pismach straszono szeregowych pracowników Poczty pociągnięciem ich do osobistej odpowiedzialności majątkowej.

Ożywcza konkurencja

Poczta Polska złapała wiatr w żagle. Podczas konferencji prasowej inaugurującej powrót PP do obsługi przesyłek sądowych, jej przedstawiciele zaprezentowali swoją nową aplikację – Mobilny Listonosz. Wszyscy listonosze mają zostać wyposażeni w tablety – koniec z „analogowym” podpisywaniem potwierdzenia odbioru na kartce papieru.

W całym projekcie nie chodzi jednak tylko o wymianę długopisu na rysik. Poczta Polska chce wykorzystać to narzędzie także do oferowania innych swoich usług – ubezpieczeniowych, czy finansowych.

– Chcemy skupić się na aktywnościach rozwojowych, które w przyszłości przyniosą Poczcie dodatkowe dochody. Chodzi m.in. o sprzedaż usług ubezpieczeniowych, a także zbieranie zamówień na inne produkty – informowali podczas przedstawiciele PP.

Prawdziwą zmianą jest jednak plan rozszerzenia działalności. Poczta ma ambicje świadczyć szereg nowych usług dla sektora publicznego.

– Przy tworzeniu naszego rozwiązania wykorzystujemy podpis biometryczny i dzięki aktom prawnym z Ministerstwa Sprawiedliwości ten podpis jest zrównywany z podpisem odręcznym – tłumaczyli przedstawiciele Poczty. – Wykorzystujemy też rozwiązanie zbierania danych w chmurze, dzięki czemu możemy m.in. realizować usługi w chmurze dla administracji publicznej. Dzięki wykorzystaniu tych urządzeń możemy np. przeprowadzać i analizować ankiety. Możemy sobie wyobrazić, że kolejny spis powszechny realizowany jest przez nas – mamy przecież zarówno geolokalizację, jak i podpis biometryczny.

Do tego dochodzą możliwości związane z zarządzaniem kryzysowym. Jak podkreślali przedstawiciele Poczty, 20 tys. listonoszy rozlokowanych po całym kraju wyposażonych w urządzenia zawierające mnóstwo informacji i dających szereg możliwości to idealne narzędzie do koordynacji działań.

– W jednej sekundzie możemy do wszystkich rozesłać np. zdjęcie zaginionego dziecka – tłumaczyli przedstawiciele PP. W ten sam sposób możemy w 20 tys. różnych miejsc informować o zagrożeniu np. powodziowym, czy huraganem.

Poczta Polska chce także realizować cześć zadań administracji publicznej. Podczas konferencji prasowej został podany przykład programu Rodzina 500+.

– Już teraz w ramach programu EGOV świadczymy usługę potwierdzania profili zaufanych – informują przedstawiciele PP. – To będzie kolejny krok. W ochronie danych osobowych mamy ogromne doświadczenie, dlatego jesteśmy idealnym podmiotem do świadczenia usług z wykorzystaniem obrotu danymi wrażliwymi.

Miejmy nadzieję, że za deklaracjami Poczty do jeszcze aktywniejszej pomocy administracji publicznej pójdą realne działania. Narodowy operator ma do tego idealną infrastrukturę oraz wspomniane doświadczenie w obrocie danymi osobowymi, a teraz także wspomaga ich nowoczesna technologia. Być może kilkuletnia przygoda z InPostem była konieczna, aby Poczta nabrała rozpędu i w pełni zaczęła wykorzystywać swój potencjał.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych