Opinie

Atak na Pocztę Polską. Co im się nie podoba? Będziecie zaskoczeni!

Artur Ceyrowski

Artur Ceyrowski

Dziennikarz, publicysta, komentator

  • Opublikowano · 31 marca 2017, 12:59

    Aktualizacja · 31 marca 2017, 13:01

  • 36
  • Powiększ tekst

Przyzwyczajonych do narzekania na państwowe molochy mogło zdziwić to, że w ostatnim czasie usłyszeliśmy w mediach kilka niezwykle pozytywnych wiadomości na temat polskiego giganta pocztowego. Najważniejszym komunikatem było to, że Poczta Polska zatrudni więcej osób niepełnosprawnych. Bardzo ważna zmiana, dzięki której spora grupa naszych rodaków przestanie borykać się z problemem wykluczenia. Jednocześnie, część pracowników Poczty zostanie przeszkolona, aby lepiej obsługiwać osoby niedowidzące i niesłyszące. Zarząd operatora poinformował również, że wprowadza nowy system premiowania. Spółka ma na ten cel wydać kilkanaście milionów złotych miesięcznie, a pensje listonoszy i innych pracowników mają realnie wzrosnąć

Co ciekawe, te wszystkie ważne i pozytywne informacje zbiegły się z niezwykłym atakiem przeprowadzonym niemal jednocześnie przez Gazetę Wyborczą, Newsweek i Politykę. Skąd te dziwne i niezrozumiałe ataki mainstreamowych mediów?

Poczta się reformuje…

Więcej osób niepełnosprawnych zatrudnionych przez Pocztę, nowe szkolenia dla pracowników, które mają pomóc w obsłudze niewidomych oraz niesłyszących klientów. Do tego specjalne porozumienie między Pocztą Polską a Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wypowiadając się dla Polskiego Radia, minister rodziny pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska przyznała, że rząd Prawa i Sprawiedliwości chce poprawiać sytuację niepełnosprawnych, także przez prowadzenie polityki istotnych zmian w zakresie postrzegania takich osób.

W tym obszarze kluczowe dla nas znaczenie ma poprawa dostępności do rynku pracy, poprawa wskaźników zatrudnienia osób niepełnosprawnych, likwidacja barier architektonicznych, ale też poprawa jakości wszystkich usług.

– powiedziała minister Rafalska.

Chwilę wcześniej o tym, że listonosze i pozostali pracownicy Poczty Polskiej mogą liczyć na wyższe pensje poinformował Grzegorz Kurdziel z zarządu Poczty. Według jego słów, podwyżki czekają pracowników od maja lub czerwca tego roku, a każdy z pracowników może dostać na rękę co najmniej 200 złotych. Wyższe podwyżki mają być uzależnione między innymi od poprawy jakości pracy, a spółka planuje wydać na ten cel kilkanaście milionów złotych miesięcznie.

…i trafia na frontalny atak

Jak na te informacje zareagowały media polskojęzyczne? Bardzo ciekawie. „Polityka”, tygodnik założony w 1957 roku przez Komitet Centralny PZPR, zaatakował Pocztę w tekście „Piszcie, płaćcie i nie płaczcie”, podpisanym przez Adama Grzeszaka. Autor żalił się, że Poczta Polska jest monopolistą, a dodatkowo nie zawsze wszystko działa w niej perfekcyjnie. Zabawne, biorąc pod uwagę proweniencję jego tygodnika.

Z Pocztą Polską państwo ma problem jak z państwowym górnictwem. Są potrzebne, ale nie bardzo sobie radzą. Rząd PiS ma na to prostą receptę: zapewnić monopol albo stworzyć system dotacji parapodatkowych. Tak by odbiorcy prądu dokładali do górnictwa a wszyscy obywatele, jeśli nie chcą pisać listów, dotowali Pocztę Polską przez wyższe opłaty sądowe i administracyjne.

– napisał w swoim tekście Grzeszak.

Zostawiając już na boku absurdalne uwagi o „zapewnianiu monopolu” w sytuacji, w której mówimy o firmie, która de facto od dawna kontroluje większość rynku i niewiele wskazuje na to, żeby miała jakąś realną konkurencję, to chyba pierwszy raz spotykamy się z sytuacją, w której spadkobiercom komuny nie podobają się państwowe monopole. Więcej! Oni nawet namawiają do „uwolnienia rynku”. Ktoś złośliwy mógłby napisać, że państwowe monopole nie podoba się „Polityce” od czasów, w których państwem nie rządzą już namiestnicy Kremla, tylko rząd wybrany przez Polaków w wolnych i demokratycznych wyborach.

Warto więc podpowiedzieć „Polityce” pewnego rodzaju banał. Otóż, w wielu państwach europejskich, podobnie w Stanach Zjednoczonych, ważne gałęzie gospodarki są w różny sposób wspierane przez rząd. Bardzo często się okazuje, że taka państwowa troska o daną część gospodarki daje w praktyce lepsze rezultaty niż „wolny rynek”, który najczęściej z gospodarczą wolnością ma niewiele wspólnego. Oczywiście można to tłumaczyć długo i zawile, ale bardzo często okazuje się, że lepszy status tych gałęzi gospodarki, które są pod opieką państwa, związany jest choćby z innowacjami i inwestycjami w dziedzinach, w których wymagany jest duży kapitał, który nie przynosi szybkich zysków, tj. np. komunikacja czy energetyka.

Na Pocztę i plany Prawa i Sprawiedliwości ponarzekał również Newsweek, w którym Dariusz Ćwiklak żalił się, że „Rząd chce znowelizować prawo pocztowe. Z korzyścią dla Poczty Polskiej, ze szkodą dla klientów”. W gazecie Tomasza Lisa przytaczane są argumenty nieco tajemniczego „Związku prywatnych operatorów pocztowych”, wg których „ten projekt ustawy to prawny bubel niezgodny przede wszystkim z unijną dyrektywą pocztową”. Tłumacząc z języka redaktorów Tomasza Lisa na język polski: „Jest ogromne ryzyko, że ktoś w UE nas skrytykuje, bo na polskim rynku nie będą już zarabiały polskie firmy, tylko firmy z obcym kapitałem”.

Może Timmermans napisze jakiegoś złośliwego tweeta? Może Juncker nie poczochra nikogo z polskich polityków po włoskach? Może nawet ktoś z korespondentów GW, pracując jednocześnie dla jakieś zagranicznej redakcji, skrytykuje Polskę? Straszna tragedia. A co z korzyścią dla klientów? No, tę widać choćby na przykładzie skolonizowanego już rynku usług bankowych, w którym polscy klienci są niemal tak dopieszczeni przez zagranicznych właścicieli większości placówek finansowych, jak mieszkańcy Konga przez Leopolda II.

Na Pocztę Polską utyskuje również Gazeta Wyborcza, która przypomina, że usługi są coraz droższe, a los pracowników coraz gorszy. Jak to się ma do zapowiedzi o podwyżkach? Tak jak większość informacji z Gazety do rzeczywistości, czyli fakty sobie, a Gazeta Wyborcza sobie. Prawie jak wykłady Hegla, tylko nudniej. Jeszcze ciekawsze są te utyskiwania Wyborczej wówczas, kiedy zestawi się je z informacją o tym, że „(…) w 2016 roku członkowie zarządu Agory zarobili 8,57 mln zł, niemal o 5,7 mln zł więcej niż w roku poprzednim dzięki premiom otrzymanym m.in. w ramach trzyletniego planu motywacyjnego” (cyt. za wirtualnemedia.pl). To wszystko przy zamykaniu kolejnych tytułów i serwisów Agory, przy masowym zwalnianiu pracowników, przy regularnym obniżaniu im pensji. Paradne.

„Na mieście” wiele osób sugeruje, że prawdziwe powody tego kuriozalnego ataku „Newsweeka”, „Gazety Wyborczej” i „Polityki” są zupełnie inne i nie mają nic wspólnego z fałszywą i absurdalną „troską” o polską legislację czy o los pracowników Poczty Polskiej. Pojawiają się głosy, że realnym powodem, dla którego obserwujemy frontalny atak na największego polskiego operatora pocztowego jest wygrany przez Pocztę Polską przetarg na ochronę lotniska w Pyrzowicach. Miało to ponoć naruszyć dobre interesy wielu wpływowych ludzi związanych ze służbami. Czy tak jest w istocie, któż to wie? Trop jednak z pewnością jest ciekawy.

Powiązane tematy

Komentarze