Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Jak wojewoda niszczy społeczny biznes

Krzysztof Wołodźko

Krzysztof Wołodźko

Redaktor „Nowego Obywatela”, publicysta „Gazety Polskiej Codziennie”, członek zespołu „Pressji”.

  • Opublikowano: 7 czerwca 2013, 13:35

  • 12
  • Powiększ tekst

Jak zniszczyć udany biznes, który na siebie zarabia i wyrobił sobie markę na ogólnopolską skalę, a przy tym stanowi formę rehabilitacji ponad dwudziestu osób po bardzo ciężkich psychicznych kryzysach? Gdybyście Państwo potrzebowali kiedyś know-how w tej kwestii, pomocą służy wojewoda małopolski, Jerzy Miller.

Krakowski, wielozadaniowy ośrodek „Zielony Dół” to jedna z inicjatyw Laboratorium Cogito, od wielu lat prowadzącego działalność biznesową o profilu społecznym. Podkreślę – także finansowo bardzo udaną działalność, która dzięki bardzo umiejętnym rozwiązaniom menadżerskim i terapeutycznym gwarantuje pracę osobom po psychicznych kryzysach, po długotrwałym leczeniu w ośrodkach psychiatrycznych. „Zielony Dół” znajduje się na Woli Justowskiej, ma fenomenalne położenie, turystycznie i rekreacyjnie: niedaleko pięknych wzgórz Lasku Wolskiego, Panieńskich Skał, Kopca Kościuszki, Ogrodu Zoologicznego. A do centrum Krakowa bardzo stamtąd blisko.

Laboratorium  Cogito trzy lata temu wydzierżawiło zniszczony budynek na ulicy Zielony Dół (stąd nazwa ośrodka), odnowiło go, przeznaczyło środki na poprawę infrastruktury. Zainwestowało w to blisko milion złotych. Tych pieniędzy już nie odzyska – tak sformułowano umowę z Urzędem Wojewódzkim. Tyle że poprzedni wojewoda małopolski, Stanisław Kracik, gwarantował, że dzierżawa będzie utrzymywana przez kolejne lata. Zmienił się jednak „pan na włościach” – słowo poprzednika nie wiąże Jerzego Millera.

Obecny wojewoda nie potrafi rzetelnie wyjaśnić, dlaczego chce się pozbyć „Zielonego Dołu”. W rozmowie z dziennikarzami powiedział krótko: – „Doświadczenie trzech lat wskazuje, że przedłużenie umowy nie jest wskazane”. „Nie bo nie” – kpi Kraków z argumentacji Millera. Urzędnicy wojewody próbowali insynuować, że chodzi o kwestie niewiarygodności finansowej ośrodka – okazało się, że idzie o kilka spłaconych z opóźnieniem zimowych faktur, wina leżała po obu stronach. Co może być przyczyną całego zamieszania, które nie przyczynia popularności wojewodzie nawet w oczach mainstreamowych mediów? O tym za chwilę...

Tu ważna sprawa. Miałem okazję przygotować duży reportaż o innej inicjatywie Laboratorium Cogito, działającym przez lata na krakowskim Podgórzu pensjonacie „U Pana Cogito”. Agnieszka Lewonowska-Banach, kierownik Pensjonatu, mówiła mi wówczas: „Nasza działalność mieści się w ramach gospodarki społecznej, o której wiele się dyskutuje, ale trudniej ją praktykować. To profesjonalna działalność gospodarcza, z której zysk przeznaczany jest na cele społeczne, przy dużym udziale osób, na rzecz których podejmuje się starania. Naszym zadaniem jest włączanie osób po kryzysach psychicznych w pełnoprawne życie rodzinne, społeczne. Praca, jak w przypadku każdego z nas, pozwala im godniej, lepiej żyć, zmienić swój status. Z tym wiąże się terapeutyczna rola pracy, wykonywanej codziennie, regularnie: nasi pracownicy mają po co wstać, umyć się, odpowiednio ubrać, elegancko wyglądać; są w kontakcie z innymi, nie są skazani na cztery ściany domu, czyjąś litość, rentę. Trzeba pamiętać, że bardzo często ludzie chorzy psychicznie nie tylko chowają się w domach, ale są w nich chowani przed oczyma świata; boją się wszelkich wyzwań i są w tym strachu utwierdzani”.

Kto zatem wygrał z biznesem społecznym? Wojewoda Miller? Na to się zanosi. A może także deweloperzy? Moja hipoteza jest następująca: tereny na Woli Justowskiej są bardzo atrakcyjne jako miejsca pod zabudowę (przynajmniej do czasu, gdy zrobi się tam bardzo ciasno): dużo zieleni, cisza, atrakcyjne położenie, dobrze kojarzona dzielnica. „Atak deweloperów” na Woli Justowskiej trwa od wielu lat. Przy niewielkim sprzeciwie mieszkańców miasto „oddało” tam choćby miejsce rekreacji i wspomnień pokoleń krakowian – Wesołą Polanę. To właśnie w jej najbliższej okolicy w 2002 r. spłonął „w niewyjaśnionych okolicznościach” drewniany kościółek, pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski. Już go nie odbudowano: nie chciała tego także krakowska Kuria. Co prawda Urząd Wojewódzki zarzeka się, że miejsce „Zielonego Dołu” zajmą inicjatywy o podobnym profilu. Ale – umówmy się – kogo za rok, półtora sprawa będzie jeszcze interesowała? Wynajem się skończy, atrakcyjny teren będzie wolny, a milionowa inwestycja Laboratorium Cogito z pewnością podnosi jego atrakcyjność... Nie takie cuda się zdarzały, w ramach prywatyzacji po polsku. Podkreślam jednak, że to tylko robocza hipoteza, na podstawie znajomości krakowskich, okołodeweloperskich realiów.

Na zakończenie sprawy trzeba jeszcze poczekać – umowa wynajmu budynku zajmowanego przez „Zielony Dół” kończy się we wrześniu. Argumentacja Urzędu Wojewódzkiego merytorycznie jest bezwartościowa, ale przecież i tak liczy się wola Jerzego Millera. W Krakowie wrze... Ale czy skończy się to happy endem? Z pewnością. Pytanie, kto otworzy szampana...

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze