Coraz więcej niepewności, ale rynek walutowy spokojny
Wobec braku istotnych danych w trakcie wtorkowej sesji rynek walutowy koncentruje swoją uwagę wokół dalszego celnego zamieszania, ale na pewno z ciekawością będzie się dziś przysłuchiwał także wypowiedziom bankierów centralnych (szczególnie tych z Fed). Ropa naftowa wciąż jest blisko wielomiesięcznych szczytów (w oczekiwaniu na rozstrzygnięcia wokół Iranu), a złoto lekko się koryguje po silnych zwyżkach z ostatnich dni.
Jakie cła na stole?
Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem, że dziś na 150 dni w życie weszły nowe globalne cła w wysokości 10% zaserwowane przez prezydenta Trumpa. Amerykański przywódca jeszcze w sobotę twierdził, że zmienił zdanie i stawka wyniesie maksymalnie (na tej podstawie prawnej) 15%. Aktualnie okazuje się, że w aktach prawnych widnieje tylko niższe obciążenie, a wyższe pozostaje w sferze zapowiedzi (gróźb?). Taka sytuacja dodaje jeszcze więcej niepewności co do ruchów handlowych Białego Domu. Właśnie ta niepewność stała za wczorajszą decyzją Parlamentu Europejskiego o odroczeniu głosowania nad ratyfikacją umowy handlowej z USA (wynegocjowanej kilka miesięcy temu). PE głosem większości twierdzi, że nie zaakceptuje umowy, której warunki mogą zostać zerwane następnego dnia tylko i wyłącznie według życzenia prezydenta Trumpa. Trudno jakoś mocno się dziwić takiemu podejściu parlamentarzystów, skoro przecieki z amerykańskiej administracji wskazują, że zamierza się ona za chwilę powołać na tę samą podstawę prawną, która działa w przypadku ceł na stal czy aluminium. Problem w tym, że użycie argumentu bezpieczeństwa narodowego jako podstawy dla nałożenie taryf na szerokie spektrum produktów już na pierwszy rzut oka wydaje się wątpliwe prawnie. Warto przypomnieć, że Sąd Najwyższy USA, w swoim piątkowym orzeczeniu odrzucającym podstawę prawną dla większości nałożonych w zeszłym roku ceł, podkreślił konstytucyjne kompetencje Kongresu do prowadzenia długofalowej polityki celnej. Donald Trump nie jest szczególnie znany ze swojej ugodowości, co pozwala sądzić, że kolejne dni (tudzież tygodnie) przyniosą nam raczej dalszą eskalację wojny handlowej, a nie jej wyciszenie. Co można uznać za ciekawe, na tym zamieszaniu w krótkim terminie zyskują zarówno amerykańskie obligacje, jak i amerykański dolar.
USD w ataku, ale na razie złamał tylko JPY
Wtorkowy handel znowu delikatnie faworyzuje dolara amerykańskiego. Bardzo wyraźnie zyskuje on zasadniczo jedynie do jena japońskiego, co ma być efektem nastawienia inwestorów na gołębią podwyżkę stóp przez Bank Japonii (czyli podwyżka z brakiem widoków na kolejne), do której może dojść 19 marca. Aktualnie przy takim obrocie spraw pojawia się przewidywanie, że historycznie silna pozycja premierki Sanaea Takaichi przełoży się na obiecywaną w kampanii wyborczej silną ekspansję fiskalną. Mają to być podstawy do dalszej ucieczki od jena, który tylko dziś traci blisko 1% wobec dolara, a kurs USD/JPY, przekraczając 156 JPY, znalazł się najwyżej od 2 tygodni. Na pozostałej części rynku dolarowego jest spokojniej, co nie oznacza, że USD nie jest siłą dominującą. Kurs EUR/USD znowu schodzi w pobliże 1,177 USD, ale bez pokonania lokalnego wsparcia w okolicy 1,174 USD w dalszym ciągu możemy mówić o kontynuacji konsolidacji, która faworyzuje zielonego. Przy stabilności kursu euro, który balansuje na 4,22 PLN, otrzymujemy kurs dolara wciąż poniżej 3,59 PLN. Kurs franka wraca w pobliże górnego ograniczenia lokalnego trendu bocznego przy 4,63 PLN.
Sytuacja na giełdach i wycena surowców
Na innych rynkach dostrzeżemy oznaki niepewności i braku przekonania inwestorów do obrania wyraźnego kierunku, co przekłada się na spadki części giełd, a wzrosty na innych parkietach (np. Madryt -0,5%, a Paryż +0,3%). Pod znaczną presją podaży znalazła się GPW (WIG20 -1,4%), co przynajmniej w pewnym stopniu można złożyć na karb realizacji zysków po świetnej poniedziałkowej sesji. Kontrakty na Wall Street wskazują na pozytywne otwarcie po drugiej stronie Atlantyku. Napięcia wokół Iranu w praktyce nie słabną (mimo kolejnych rund negocjacji), a to przekłada się na utrzymywanie wycen ropy naftowej blisko 7-miesięcznych szczytów (za baryłkę odmiany Brent trzeba płacić 71,6 USD). Po mocnym odbiciu złota (blisko 200 USD w 4 sesje), dziś widzimy odreagowanie, a za uncję trzeba płacić poniżej 5140 USD.
Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.