Analizy
Tempo, w jakim PKO BH uplasował emisję listów zastawnych przekroczyło średnie tempo sprzedaży obligacji skarbowych / autor: Fratria /AS
Tempo, w jakim PKO BH uplasował emisję listów zastawnych przekroczyło średnie tempo sprzedaży obligacji skarbowych / autor: Fratria /AS

Popyt na bezpieczeństwo

Emil Szweda, analityk portalu Obligacje.pl

  • Opublikowano: 11 kwietnia 2026, 11:17

  • Powiększ tekst

Dobre nastroje na globalnym rynku obligacji nie utrzymały się długo. Wygląda to tak, jakby inwestorzy tylko czekali na okazję, by pozbyć się więcej skarbowego długu. Opis ten nie dotyczy jednak notowań w Europie Środkowej. U nas rentowności od trzech dni trzymają się relatywnie nisko.

Najpierw jednak o publicznej emisji listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego. Popyt przekroczył wartość emisji (500 mln zł) już pierwszego dnia zapisów, a nazajutrz pochłonął i dodatkową pulę (kolejne 0,5 mld zł). To druga taka emisja PKO BH. Pierwszą bank przeprowadził pół roku wcześniej i wówczas inwestorzy potrzebowali tygodnia na zgromadzenie 1 mld zł zapisów, choć to tamtej emisji towarzyszyło większe zainteresowanie mediów. Tym razem zapisy rozpoczęto zaraz po świętach, a media, również finansowe, miały do omówienia bardzie palące tematy. Mimo to, i mimo okoliczności, a może za ich sprawą, inwestorzy wchłonęli emisję na 1 mld zł, jakby trwała właśnie ich wyjątkowa promocja.

Dla porównania, w marcu sprzedaż obligacji oszczędnościowych skarbu państwa sięgnęła 7,3 mld zł, ale tylko dlatego, że od marca warunki uległy pogorszeniu. W lutym było to 6,1 mld zł, a w styczniu 5,8 mld zł. Innymi słowy tempo, w jakim PKO BH uplasował emisję listów zastawnych przekroczyło średnie tempo sprzedaży oszczędnościowych obligacji skarbowych. Oczywiście, te drugie dostępne są w stałej sprzedaży, a PKO BH wychodzi z emisją raz na pół roku (częstotliwość ma jednak ulec zagęszczeniu), niemniej wynik emisji i tak jest imponujący. Elementem decydującym o sukcesie emisji jest możliwość dywersyfikacji portfeli przez inwestorów (głównie klientów PKO BP) o nową klasę instrumentów dłużnych, w dodatku o bardzo niskim profilu ryzyka. Emisji sprzyjał też czas. Inwestorzy ponieśli w marcu bolesne straty na jednostkach uczestnictwa funduszy dłużnych, co było skutkiem ostrej przeceny obligacji skarbowych na rynku hurtowym, do czego z kolei doprowadziła blokada Cieśniny Ormuz i wzrost notowań ropy. Choć obecnie te same elementy decydują o odbiciu notowań, to dla wielu inwestorów nowe czynniki ryzyka i wynikające z nich nowe szanse na ekstra zyski nie są czymś atrakcyjnym. Inwestorzy szukają tu przewidywalnych, stabilnych wyników inwestycji i najczęściej także niskiego ryzyka. I trzeba powiedzieć, że nic bardziej pasującego do tego opisu niż hipoteczne listy zastawne, nie znajdą na rynku dłużnym.

Zawarcie zawieszenia broni sprowadziło rentowność naszych obligacji dziesięcioletnich z 5,9 proc. w okolice 5,5 proc. i ten spadek (i zarazem wzrost cen; rentowność porusza się bowiem w kierunku przeciwnym do notowań) utrzymał się do końca tygodnia. Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych i późniejsza konferencja Adama Glapińskiego, prezesa NBP, nie miały tu nic do rzeczy. Ani decyzja, ani retoryka przewodniczącego RPP nie zaskoczyły inwestorów. Nikt, obserwując dynamikę wydarzeń geopolitycznych i nieprzewidywalność ich wpływu na rynki towarowe, nie oczekiwał po Radzie podtrzymania cyklu obniżek, niewielu też rekomendowałoby podnoszenie stóp wobec tak wielu niewiadomych. Fakt, że obniżone poziomy rentowności utrzymały się także na innych rynkach regionu (Czechy, Węgry) wskazuje, że inwestorzy przychylnie spojrzeli kraje Europy Środkowej, które łączy wspólny mianownik - relatywnie niskie zadłużenie w relacji do PKB.

Na rynkach rozwiniętych sytuacja przedstawia się zgoła inaczej. Dołek rentowności został osiągnięty w środę przed południem, w reakcji na zawarte porozumienie, ale w piątek po południu notowania oddały sporą część wcześniejszych zysków. Japońskie dziesięciolatki wspięły się nawet na 2,45 proc., przebijając szczyt sprzed zawieszenia broni, ale też sytuacja Japonii jest szczególna (silne uzależnienie od importu paliw i bardzo wysokie zadłużenie do PKB). Na rynkach europejskich i amerykańskich kwestia kierunku dalszych notowań nie została jeszcze rozstrzygnięta.

Emil Szweda, Obligacje.pl

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych