Analizy
Deweloperzy prowadzą grę rynkową, ograniczając podaż tanich mieszkań / autor: Fratria / LS
Deweloperzy prowadzą grę rynkową, ograniczając podaż tanich mieszkań / autor: Fratria / LS

Tanie mieszkania znikają. W co grają deweloperzy?

Marek Wielgo

Marek Wielgo

ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl. Wcześniej redaktor z 30-letnim stażem w dużych redakcjach, gdzie odpowiadał za obszar związany z budownictwem, rynkiem nieruchomości i mieszkalnictwem

  • Opublikowano: 9 maja 2026, 17:00

  • Powiększ tekst

Kwiecień pokazał, że deweloperzy prowadzą grę, która coraz wyraźniej różni się w poszczególnych metropoliach. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl jasno wynika, że w jednych zwiększają oni podaż relatywnie tańszych mieszkań, w innych – wręcz przeciwnie – wyraźnie ją ograniczają, wprowadzając na rynek głównie droższe projekty.

Dla osób planujących zakup mieszkania nie jest to tylko ciekawostka statystyczna, ale zmiana o bardzo praktycznym znaczeniu – bo decyduje nie tylko o poziomie średnich cen, ale przede wszystkim o tym, jak duży mają oni wybór mieszkań w swoim zasięgu finansowym” – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Popyt wystrzelił, ale szybko opadł

Początek 2026 r. zapowiadał bardzo silne ożywienie sprzedaży mieszkań. W Warszawie deweloperzy sprzedali w marcu 1797 lokali, a w kwietniu już 1442, co oznacza spadek o 20 proc. miesiąc do miesiąca. W Krakowie sprzedaż wyniosła 670 mieszkań wobec 714 w marcu (–6 proc.), we Wrocławiu 574 wobec 683 (–16 proc.), a w Trójmieście 544 wobec 692 (–21 proc.). Największy spadek odnotowano w Łodzi – z 548 do 402 mieszkań (–27 proc.). Jedynym rynkiem, który wyłamał się z tego trendu, były miasta Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie sprzedaż wzrosła z 451 do 462 lokali.

Należy też jednak odnotować, że – mimo tych spadków – kwietniowe wyniki sprzedażowe firm deweloperskich w większości miast pozostawały wyższe od średniej miesięcznej z 2025 r. – w Warszawie o 15 proc., w Krakowie o 18 proc., a w Poznaniu o 14 proc. Wyjątkiem było Trójmiasto, gdzie sprzedaż była o ok. 7 proc. niższa od ubiegłorocznej średniej.

Źródło marcowego ożywienia popytu dobrze widać na rynku kredytowym. Według Biura Informacji Kredytowej, w marcu liczba osób wnioskujących o kredyt hipoteczny sięgnęła 63,3 tys., podczas gdy w kwietniu spadła do 42,3 tys., czyli aż o 33 proc.

Dlatego sprzedaż mieszkań była w kwietniu o 15 proc. niższa niż w bardzo silnym marcu, który był miesiącem wyjątkowym. Kupujący ruszyli wówczas po mieszkania, obawiając się dalszego wzrostu kosztów kredytu i spadku zdolności kredytowej. Zakładamy, że w kolejnych miesiącach popyt będzie stopniowo słabł wraz z rozładowywaniem się marcowych rezerwacji” – komentuje Jan Dziekoński, główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl.

W większości metropolii kwietniowa sprzedaż mieszkań była wyższa od średniej / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl
W większości metropolii kwietniowa sprzedaż mieszkań była wyższa od średniej / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl

Podaż ostrożniejsza, ale bardzo nierówna

Jak wynika z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl deweloperzy wyraźnie ograniczyli tempo wprowadzania nowych mieszkań, ale nie wszędzie w takim samym stopniu. W Warszawie liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży spadła z 1019 w marcu do 919 w kwietniu (–10 proc.). W Poznaniu spadek był znacznie głębszy – z 480 do zaledwie 141 lokali (–71 proc.). Jeszcze bardziej rzuca się w oczy Kraków, gdzie podaż skurczyła się z 1019 do 195 mieszkań, czyli aż o 81 proc. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na innych rynkach. We Wrocławiu liczba nowych mieszkań wzrosła z 494 w marcu do 935 w kwietniu (+89 proc.), w Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii – z 124 do 495 (+299 proc.), a w Trójmieście – z 468 do 549 (+17 proc.).

Co więcej, kwietniowe wyniki podażowe w części metropolii wypadają słabo także na tle średniej z 2025 r. W Krakowie do sprzedaży trafiło o ok. 70 proc. mniej mieszkań niż przeciętnie w ubiegłym roku, w Poznaniu – o ok. 62 proc. mniej, a w Warszawie – o ok. 24 proc. mniej. Są jednak wyjątki: we Wrocławiu deweloperzy wprowadzili o ok. 70 proc. więcej mieszkań niż wynosiła ubiegłoroczna średnia, a w Katowicach i pozostałych miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii – o ok. 9 proc. więcej.

– Te różnice nie są przypadkowe. Pokazują, że deweloperzy dostosowują swoją strategię do lokalnej sytuacji – poziomu sprzedaży, konkurencji i struktury oferty – tłumaczy Marek Wielgo.

W Krakowie w kwietniu pojawiło się blisko 200 nowych lokali / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl
W Krakowie w kwietniu pojawiło się blisko 200 nowych lokali / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl

Oferta rośnie, ale nie wszędzie

Efektem relacji popytu i podaży są zmiany w liczbie mieszkań dostępnych w ofercie. W kwietniu w większości metropolii oferta wzrosła. Najbardziej we Wrocławiu – z 10 tys. do 10,5 tys. mieszkań (+5 proc.). Niewielkie wzrosty odnotowano w Łodzi (z 11,3 tys. do 11,5 tys.), w miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii (z 11 tys. do 11,2 tys.) oraz w Trójmieście (z 8,7 tys. do 8,8 tys.).

Jednocześnie w trzech największych rynkach, które najmocniej ograniczyły podaż, oferta się skurczyła. W Warszawie spadła z 16,8 tys. do 16,6 tys. mieszkań, w Krakowie z 12,3 tys. do 11,9 tys., a w Poznaniu z 8,1 tys. do 7,8 tys.

To bardzo istotna informacja dla kupujących, bo właśnie na tych rynkach dostępność mieszkań zaczyna się pogarszać – komentuje Marek Wielgo.

Kwiecień przyniósł w większości miast przyrost oferty deweloperów
Kwiecień przyniósł w większości miast przyrost oferty deweloperów

Kluczowa zmiana: znikają najtańsze mieszkania

Największe znaczenie ma jednak to, co dzieje się w najtańszym segmencie rynku, obejmującym jedną czwartą lokali z najniższą ceną metra kwadratowego. W Warszawie poniżej górnej granicy cen wyznaczających ten segment w grudniu ubiegłego roku (14,4 tys. zł/mkw.) było ok. 4,2 tys. mieszkań, a w kwietniu – już tylko ok. 3,4 tys., czyli aż o 20 proc. mniej.

W Trójmieście oferta najtańszych lokali skurczyła się w tym czasie z 2,1 tys. do 1,9 tys. (–10 proc.), w Poznaniu – z ok. 2 tys. do 1,6 tys. (–19 proc.), a we Wrocławiu – z 2,4 tys. do 2,2 tys. (–7 proc.). W praktyce oznacza to, że lokale dostępne dla osób z ograniczoną zdolnością kredytową znikają szybciej, niż rynek jest w stanie je uzupełniać.

Odwrotna sytuacja ma miejsce w miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie liczba najtańszych mieszkań wzrosła z 3 tys. do 3,2 tys. (+7 proc.), oraz w Krakowie – z 2,7 tys. do 2,8 tys. (+3 proc.), przy czym w Łodzi utrzymała się ona na poziomie ok. 2,8 tys.

Ta różnica niemal idealnie pokrywa się z tym, co dzieje się z cenami: w Warszawie ceny rosną najszybciej, w Poznaniu również widać wyraźny wzrost, a w Łodzi czy Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii pozostają praktycznie bez zmian.

W Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu i Poznaniu ubywa relatywnie tanich lokali z oferty deweloperów / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl
W Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu i Poznaniu ubywa relatywnie tanich lokali z oferty deweloperów / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl

Ceny: wzrost tam, gdzie znika tani segment

W Warszawie średnia cena metra kwadratowego wzrosła w kwietniu do blisko 20 tys. zł, czyli o ok. 2 proc. w porównaniu z marcem. Tym samym stolica praktycznie znalazła się na poziomie psychologicznej bariery, która jeszcze niedawno wydawała się odległa. W ujęciu rocznym oznacza to już wzrost rzędu ok. 12 proc., a skala podwyżek z pierwszych miesięcy 2026 r. przewyższa tempo obserwowane wcześniej przez blisko dwa lata.

Poza Warszawą wzrost średniej ceny metra kwadratowego odnotowano tylko w Poznaniu, gdzie wyniosła ona ok. 14,3 tys. zł (+1 proc. m/m). W pozostałych metropoliach kwiecień upłynął pod znakiem stabilizacji. W Trójmieście było to ok. 17,7 tys. zł, w Krakowie – 17,1 tys. zł, we Wrocławiu – 15,3 tys. zł, a w Łodzi – 11,5 tys. zł. W miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii kwiecień przyniósł spadek średniej o 1 proc., do ok. 11,2 tys. zł za metr.

Jeśli z rynku znika dolna część oferty, średnia cena rośnie nawet bez podwyżek w cennikach. Dlatego Warszawa i Poznań drożeją dziś szybciej niż miasta, w których nadal dostępna jest duża liczba relatywnie tanich mieszkań” – zauważa Marek Wielgo.

Dodaje, że coraz większy wpływ na średnie ceny metra kwadratowego – szczególnie w Warszawie – mają inwestycje z wyższej półki cenowej.

W kwietni średnia cena mkw. wzrosła tam, gdzie pojawiła się duża pula drogich mieszkań / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl
W kwietni średnia cena mkw. wzrosła tam, gdzie pojawiła się duża pula drogich mieszkań / autor: materiały prasowe RynekPierwotny.pl

Marek Wielgo zwraca uwagę, że rynku mieszkaniowego nie da się już opisać jedną, uniwersalną diagnozą. Dzieje się tak dlatego, że o realnej sytuacji kupujących w coraz większym stopniu decydują lokalne uwarunkowania.

W Warszawie, Poznaniu czy Trójmieście wybór mieszkań w segmencie dostępnych finansowo systematycznie się kurczy. Nawet przy umiarkowanych zmianach średnich cen dostępność realnie się pogarsza, bo z rynku znika część najtańszych lokali.

W Łodzi, Krakowie czy miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii sytuacja wygląda inaczej. Oferta pozostaje duża lub wręcz rośnie, liczba najtańszych mieszkań nie maleje, a ceny pozostają stabilne. To oznacza większy wybór i większą przestrzeń do negocjacji.

Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych