Analizy
Inwestorzy z rynku obligacji mają wątpliwości, czy gospodarki uda się wepchnąć na dezinflacyjne tory sprzed wojny / autor: Fratria / AS
Inwestorzy z rynku obligacji mają wątpliwości, czy gospodarki uda się wepchnąć na dezinflacyjne tory sprzed wojny / autor: Fratria / AS

To jeszcze nie przełom

Emil Szweda, analityk portalu Obligacje.pl

  • Opublikowano: 20 czerwca 2026, 11:48

  • Powiększ tekst

Notowania ropy spadały przez większość tygodnia po cyfrowym podpisaniu wstępnego porozumienia na linii Iran-USA. W ten sposób inwestorzy dyskontowali skutki odblokowania Cieśniny Ormuz. Rynki obligacji tylko początkowo uległy entuzjazmowi.

O ile notowania ropy (Brent) wróciły do poziomu z pierwszego rynkowego dnia konfliktu (tj. 3 marca), co jest o tyle istotne, że do samego końca inwestorzy wydawali się przekonani, że do zbrojnego starcia USA z Iranem jednak nie dojdzie, o tyle rentowności obligacji osiągnęły poziomy w najlepszym razie kwietniowe (tak stało się w przypadku naszych obligacji dziesięcioletnich). Amerykańskie dziesięciolatki znalazły się tam, gdzie były zaledwie miesiąc temu, a japońskie umocniły się, ale tylko do poziomu z początku czerwca, po czym ich rentowność ponownie zaczęła rosnąć.

Zatem o ile inwestorzy z rynku towarowego wierzą w trwałe odblokowanie handlu ropą i mają nadzieję na relatywnie szybką odbudowę zniszczonej infrastruktury, o tyle inwestorzy z rynku obligacji, mają wątpliwości, czy gospodarki poszczególnych krajów uda się wepchnąć na dezinflacyjne tory sprzed wojny. W ubiegłym tygodniu Europejski Bank Centralny podniósł zresztą stopy procentowe, w tym tygodniu znalazł naśladowcę w postaci Banku Czech, natomiast Rada Gubernatorów Fed nie zmieniła stóp, lecz zmieniła treść komunikatu po posiedzeniu na bardziej jastrzębią, przynajmniej w powszechnej interpretacji złożonej w komunikacie obietnicy zapanowania nad inflacją. Jednak to właśnie za sprawą tych słów rentowność obligacji ponownie odbijała w końcówce tygodnia, choć były to zwyżki na tyle nieznaczne, że można je nazwać także stabilizacją po wcześniejszym umocnieniu.

Prawdopodobnie ani inwestorzy, ani banki centralne nie mają pewności, co nastąpi dalej. Samo porozumienie wydaje się wciąż kruche i łatwe do zerwania pod byle pretekstem, którym może być także postawa państw trzecich (Izraela). Po drugie, spadek cen notowań ropy naftowej nie musi oznaczać zażegnania groźby wzrostu inflacji. Po wycofaniu preferencji podatkowych ceny paliw na stacjach benzynowych wciąż mogą być wyższe niż przed konfliktem, a części jego średnioterminowych skutków nie można już zapobiec, bowiem przez Cieśninę Ormuz przepływała nie tylko ropa, ale także gaz i nawozy sztuczne. Nawet odtworzenie produkcji nawozów nie sprawi, że trafią one na pola w odpowiednim terminie, co może wywrzeć wpływ na wysokość zbiorów, a więc także na ceny.

Mimo tych zagrożeń, notowania obligacji mogą jeszcze rosnąć, jeśli inwestorzy nabiorą przekonania, że odblokowanie Cieśniny Ormuz jest trwałe. Rozterki mogą się pojawić, kiedy cyklicznie publikowane dane pokażą jaki był rzeczywisty koszt konfliktu i jego gospodarczych skutków na budżety rządowe. Wiemy już, że w przypadku Polski, deficyt budżetowy na koniec maja przekroczył 100 mld zł, co jeszcze kilka lat temu byłoby wiadomością zdolną wywołać rynkową panikę, ale tym razem informacja została przyjęta z obojętnością.

Na rynek obligacji korporacyjnych trafiło kilka emisji, które zostały wchłonięte przez inwestorów, nawet po zwiększeniu puli oferowanych papierów jak np. z 500 mln zł do 800 mln zł w przypadku Alior Banku. Atal uplasował nowy dług na 260 mln zł z marżą o 0,5 pkt proc. niższą niż w grudniu, co niekoniecznie musi od razu ilustrować kondycję całego rynku, ale raczej zmiany w podejściu do obligacji samego Atalu. 165 mln zł pozostała spóła Resi Capital, ale awizo tej oferty trafiło na rynek jeszcze w maju, trudno więc mówić o błyskawicznym procesie. Równie wymowny może być bowiem brak komunikatów ze strony mBanku Hipotecznego o skróceniu zapisów czy o podniesieniu wartości emisji listów zastawnych, które trwają przecież już dwa tygodnie. Z publiczną emisją, największą w swojej historii, ruszyła PragmaGO – inwestorzy mogą składać zapisy na papiery warte do 60 mln zł (80 mln zł w opcji).

Emil Szweda, Obligacje.pl

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych