Analizy
ierwsze półrocze 2026 roku pokazało wyraźny rozdźwięk między inwestorami a bankami centralnymi / autor: Pixabay
ierwsze półrocze 2026 roku pokazało wyraźny rozdźwięk między inwestorami a bankami centralnymi / autor: Pixabay

Złoto spadło z rekordu o niemal 30 proc., a NBP w tym czasie zwiększył rezerwy o 82 tony

Tomasz Gessner, główny analityk Tavex

  • Opublikowano: 22 lipca 2026, 17:30

  • Powiększ tekst

Gdy cena złota spadła o niemal 30 proc. od styczniowego rekordu, Narodowy Bank Polski nie wycofał się z rynku, lecz systematycznie zwiększał swoje rezerwy, łącznie o około 82 tony w samym tylko pierwszym półroczu. Na koniec czerwca posiadał już 632,4 tony kruszcu i znalazł się coraz bliżej zapowiadanego celu 700 ton. Pierwsze półrocze 2026 roku pokazało wyraźny rozdźwięk między inwestorami reagującymi nerwowo na retorykę Fedu, inflację i geopolitykę a bankami centralnymi, które traktują złoto jako zabezpieczenie na dekady, a nie sposób na szybki zysk. Co przyniesie druga część roku?

Od gorączki zakupów do realizacji zysków

Cena złota osiągnęła 29 stycznia historyczny szczyt na poziomie około 5595 dolarów za uncję. Niespełna pięć miesięcy później, 24 czerwca, spadła do około 3959 dolarów. Oznacza to przecenę o niemal 30 proc. między najwyższym i najniższym punktem półrocza. Na koniec czerwca złoto kosztowało około 4027 dolarów i zakończyło pierwszą połowę roku około 8 proc. poniżej poziomu z końca 2025 roku.

Początek roku upłynął pod znakiem dynamicznych wzrostów i kolejnych rekordów. Rosnące ceny przyciągały nowych kupujących, a zainteresowanie fizycznym złotem zwiększyło się na wielu rynkach. Sytuacja zmieniła się pod koniec stycznia, kiedy prezydent USA Donald Trump ogłosił Kevina Warsha jako swojego kandydata na prezesa Rezerwy Federalnej.

Inwestorzy odebrali tę decyzję jako sygnał, że amerykańska polityka pieniężna może pozostać bardziej restrykcyjna, niż wcześniej zakładano. W ciągu jednego dnia cena złota na rynku spot spadła o 9,5 proc., a kontrakty terminowe straciły 11,4 proc. Do przeceny przyczyniły się również realizacja zysków, umocnienie dolara i wzrost rentowności obligacji – mówi Tomasz Gessner, główny analityk Tavex. Rynek złota nie spadł dlatego, że kruszec nagle stracił fundamentalne uzasadnienie. Problemem było tempo wcześniejszych wzrostów i fakt, że zbyt wielu inwestorów ustawiło się po tej samej stronie rynku. Gdy pojawił się pretekst do realizacji zysków, korekta musiała być gwałtowna” – dodaje.

Geopolityka tym razem nie wystarczyła. NBP coraz bliżej 700 ton złota

Na notowania złota wpływał również konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Wzrost napięcia geopolitycznego teoretycznie powinien sprzyjać aktywom uznawanym za bezpieczne. Jednocześnie jednak drożejąca ropa zwiększyła obawy o inflację i ograniczyła oczekiwania na obniżki stóp procentowych w USA.

Wyższe stopy i rosnące rentowności obligacji zwiększają koszt alternatywny posiadania złota, które nie wypłaca odsetek. W efekcie presja związana z polityką pieniężną i kursem dolara okazała się silniejsza niż popyt wynikający z niepewności geopolitycznej.

Pierwsze półrocze przypomniało, że złoto nie reaguje na geopolitykę w sposób automatyczny. Ten sam konflikt może początkowo zwiększać popyt na bezpieczne aktywa, ale jeżeli równocześnie podnosi ceny ropy, inflację i oczekiwania dotyczące stóp procentowych, jego ostateczny wpływ na złoto może być odwrotny” – wyjaśnia Tomasz Gessner.

W przeciwieństwie do części uczestników rynku banki centralne kontynuowały zakupy mimo dużych wahań cen. W pierwszym kwartale nabyły netto 244 tony złota, czyli o 3 proc. więcej niż rok wcześniej – podkreśla.

Jednym z najbardziej aktywnych kupujących pozostawał Narodowy Bank Polski. W pierwszym półroczu zwiększył swoje zasoby o około 82 tony. Na koniec czerwca rezerwy NBP wynosiły 632,4 tony złota o wartości około 308 mld zł. Bank zbliżył się tym samym do zapowiadanego poziomu 700 ton.

Zakupy kontynuował również Ludowy Bank Chin. W czerwcu powiększył rezerwy o około 15 ton, najwięcej od października 2023 roku. W całym półroczu kupił około 40 ton, przedłużając serię zakupów do 20 kolejnych miesięcy. Oficjalne chińskie rezerwy wzrosły do około 2346 ton. Banki centralne nie oceniają zakupu złota przez pryzmat wyniku w następnym kwartale. Budują rezerwy, które mają zwiększać bezpieczeństwo finansowe państwa przez wiele lat. Zachowanie NBP i banku centralnego Chin pokazuje, że gwałtowna korekta została przez część instytucji potraktowana jako okazja do dalszych zakupów, a nie jako sygnał podważający długoterminową rolę złota.

Co może zdecydować o drugim półroczu?

W kolejnych miesiącach kluczowe dla rynku złota będą decyzje amerykańskiej Rezerwy Federalnej, kierunek inflacji, notowania dolara i rentowności obligacji (zwłaszcza realnych) oraz dalsza aktywność banków centralnych.

Warto też pamiętać o kondycji amerykańskiego rynku akcji, który w ostatnich tygodniach łapie zadyszkę po wcześniejszych, dynamicznych wzrostach. Jeśli realizacja zysków zamieniłaby się w poważniejszą wyprzedaż, obecna administracja w Waszyngtonie może być bardziej skłonna do nacisków na nowo wybranego szefa Rezerwy Federalnej, aby ten złagodził nieco retorykę dotyczącą perspektyw kształtowania się stóp procentowych. Kondycja rynku akcji w kolejnych miesiącach ma także spore znaczenie w kontekście listopadowych wyborów połówkowych. Im niżej znajdą się wyceny aktywów, tym słabszy będzie sentyment Amerykanów, a tym samym mniejsze szanse na dobry wynik obecnej administracji.

Istotne będzie również to, czy okolice 4000 dolarów za uncję zostaną uznane przez inwestorów za atrakcyjny poziom do ponownego zwiększania pozycji. Po gwałtownych zmianach z pierwszego półrocza rynek może jednak potrzebować czasu na ustabilizowanie się.

Największym błędem byłoby zakładanie, że styczniowa euforia albo czerwcowy pesymizm będą trwały bez końca. Na rynku finansowym sentyment ma zwykle postać wahadła - od skrajnego optymizmu po skrajny pesymizm. Tak jak pół roku temu po złoto ustawiały się kolejki przed punktami sprzedaży, tak teraz, po 30 proc. spadku ceny, inwestorzy tracą wiarę w kruszec. Historycznie zmiana sentymentu na skrajnie pesymistyczny sygnalizowała, że potencjał do dalszego spadku ceny się wyczerpuje” – podsumowuje główny analityk Tavex.

Tomasz Gessner, główny analityk Tavex

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych