Analizy

Pole do wyraźniejszego spadku kursu EUR/PLN jest ograniczone, pomimo że euro/dolar powrócił powyżej 1,22 / autor: Pixabay
Pole do wyraźniejszego spadku kursu EUR/PLN jest ograniczone, pomimo że euro/dolar powrócił powyżej 1,22 / autor: Pixabay

RPP w centrum uwagi

Joanna Bachert, Mirosław Budzicki, Biuro Strategii Rynkowych PKO BP

  • Opublikowano: 13 stycznia 2021, 08:52

  • 1
  • Powiększ tekst

Wtorkowa sesja nie zmieniła ogólnego obrazu krajowego rynku walutowego. Złoty stabilizował się, a kurs EUR/PLN utrzymywał podwyższone poziomy w okolicach 4,52-4,53. Presję na naszą walutę nadal wywierał dolar, który przez większą część sesji europejskiej utrzymywał wcześniejsze zwyżki, po tym jak wzrost rentowności amerykańskich obligacji zwiększył popyt na amerykańską walutę. Dopiero podczas handlu w USA kurs EUR/USD z poziomu 1,213 powrócił powyżej 1,22. Rynki nadal pozostają pod wpływem napływających informacji związanych z pandemią koronawirusa, kwestii politycznych w Stanach Zjednoczonych i ponownego wzrostu napięć na linii Waszyngton-Pekin.

Jeszcze na początku miesiąca dolar osiągał najniższe poziomy wobec euro od ponad dwóch i pół roku, a w ciągu ostatnich 10 miesięcy był jedną z walut, które najbardziej traciły, gdyż bardzo łagodna polityka Fedu powodowała, że inwestorzy  odwracali się od USD na rzecz innych walut. Teraz  jednak, kiedy administracja Joe Bidena 20 stycznia „przejmie” Biały Dom rynki liczą na zwiększenie wydatków fiskalnych, co sprawiła, że rentowności amerykańskich obligacji wyraźnie rosną nasilając popyt na USD (we wtorek rentowności 10-letnich obligacji USA znalazły się na poziomie najwyższym od 10 miesięcy). Oczekiwanie na dalsze, silne wsparcia amerykańskiej gospodarki przez nową administrację waszyngtońską sprawia, że inwestorzy ponownie zaczęli wręcz oczekiwać podwyżek stóp procentowych w 2023 roku, a wielu z nich zaczęło również spodziewać się, że Fed może zacząć wycofywać się lub ograniczać program skupu aktywów wcześniej niż oczekiwano. W takim przekonaniu utwierdziły ich m.in. ostatnie komentarze przedstawicieli FOMC, w tym prezesa Fed w Dallas  który powiedział, że jest „otwarty” na ograniczanie programu QE pod koniec 2021 roku. Szef Fed w Atlancie, zwrócił zaś uwagę, że gospodarka amerykańska tak szybko wychodzi z kryzysu spowodowanego przez pandemię, że podwyżka stóp może być możliwa szybciej niż prognozowano, nawet już w przyszłym roku.

W kraju inwestorzy wyczekują środowego posiedzenia RPP. Choć po analizie wywiadu prezesa NBP A. Glapińskiego już chyba mało kto spodziewa się, aby w styczniu stopy procentowe zostały obniżone, niemniej inwestorzy czekać będą na publikację komunikatu kończącego posiedzenie, w poszukiwaniu jakichkolwiek sygnałów ze strony Rady dot. polityki monetarnej NBP. Ponadto NBP opublikuj dzisiaj dane o  listopadowym bilansie płatniczym, które powinny pokazać kolejną dużą nadwyżkę w wymianie z zagranicą i bardzo dobre wyniki eksportu. Złoty może więc stać przed pokusą ponownego umacniania się, jednak inwestorzy cały czas mają świadomość, że jeżeli polska waluta będzie za mocno zyskiwała na wartości, to NBP może się ponownie uaktywnić. Wydaje się więc, że pole do wyraźniejszego spadku kursu EUR/PLN jest ograniczone, pomimo że euro/dolar powrócił powyżej 1,22.

Na rynku stopy procentowej ostatnie sesje przyniosły względną stabilizację rentowności obligacji skarbowych. Znacznie większą zmienność obserwujemy natomiast na krzywej IRS. We wtorek notowania 10-letnich instrumentów wzrosły w ciągu zaledwie jednego dnia o 10 pb. w okolice 1,20 proc.. W tym kontekście warto pamiętać, że jeszcze 6 stycznia utrzymywały się one blisko 1,05 proc.. Tak silny wzrost notowań wynikał głównie z gwałtownej przeceny, jaką obserwujemy na rynku amerykańskich obligacji. Rentowności US Treasuries w sektorze 10Y kontynuowały we wtorek wzrosty coraz bardziej zbliżając się do 1,20 proc.. Poza samą wygraną Partii Demokratycznej w wyborach w USA i wypowiedziami J.Bidena, który ma w tym tygodniu przedstawić szczegóły swojego programu, oczekiwania na stymulację fiskalną dodatkowo wzrosły po ostatnich słabszych od prognozowanych danych z amerykańskiego rynku pracy. Część inwestorów uznała, że gospodarka może po prostu wymagać większego wsparcia ze strony państwa, co oczywiście będzie skutkować wzrostem podaży papierów skarbowych.

Trudno oczekiwać, aby polski rynek w dłuższym terminie mógł ignorować przecenę obligacji widoczną w USA. Już teraz spread pomiędzy rentownościami polskich 10-letnich papierów skarbowych a amerykańskich spadł w okolice 5 pb. Gwałtowny wzrost rentowności US Treasuries, do jakiego doszło w ostatnich dniach, będzie tworzyć naturalną presję na stromienie się krzywych dochodowości również w Polsce. Dlatego oczekiwać można, że przy stabilnych notowaniach 2-letnich polskich obligacji w pobliżu 0,05 proc., rentowności papierów 10-letnich wzrosną w kierunku 1,35 proc. w najbliższych tygodniach.

Krótkoterminowo przed przeceną polskich obligacji rynek chronić mogło zbliżające się środowe posiedzenie RPP. Część inwestorów liczyła na to, że Rada obniży stopy procentowe już w styczniu. Rynek wycenia w pełni scenariusz spadku stopy referencyjnej o 10 pb. do zera w I kw. 2021 r., a w połowie na styczniowym posiedzeniu. Ten scenariusz może się jednak nie sprawdzić. Przeciwko luzowaniu polityki pieniężnej przemawiają oczekiwane trendy w zakresie PKB i inflacji w najbliższych kwartałach, a także fakt, że kurs EUR/PLN utrzymuje się wciąż powyżej preferowanego przez bank centralny poziomu 4,50. Warto wspomnieć, że dla członków Rady stopy procentowe kształtują się obecnie na właściwym poziomie, a ich zmiana wymagałaby materializacji alternatywnych scenariuszy negatywnych. Brak istotniejszych sygnałów zapowiadających obniżkę stóp w środowym komentarzu powinno przesunąć krzywe dochodowości w górę.

Joanna Bachert, Mirosław Budzicki, Biuro Strategii Rynkowych PKO BP

Powiązane tematy

Komentarze