Informacje

Siły Wagnera w Rostowie / autor: EPA/ARKADY BUDNITSKY Dostawca: PAP/EPA.
Siły Wagnera w Rostowie / autor: EPA/ARKADY BUDNITSKY Dostawca: PAP/EPA.

AKTUALIZACJA

Pucz w Rosji: "Wagner" walczy z rosyjską armią!

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 24 czerwca 2023, 09:49

    Aktualizacja: 24 czerwca 2023, 14:33

  • 1
  • Powiększ tekst

Właściciel rosyjskiej najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn przebywa w sztabie Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie nad Donem; przywódca wagnerowców domaga się spotkania z ministrem obrony Siergiejem Szojgu i szefem sztabu generalnego Walerijem Gierasimowem i grozi, że w przeciwnym razie „pójdzie na Moskwę” - oznajmiły w sobotę agencja Reutera i niezależny rosyjski portal Meduza.

Chcemy się tutaj spotkać z Szojgu i szefem sztabu generalnego. Dopóki nie przyjadą, pozostaniemy (na miejscu) i będziemy blokować Rostów nad Donem. Pójdziemy (też) na Moskwę” - zadeklarował Prigożyn, cytowany przez Reutersa i opozycyjne rosyjskie media.

Meduza poinformowała, że szef wagnerowców miał spotkać się w Rostowie nad Donem z wiceministrem obrony Junus-bekiem Jewkurowem i zastępcą szefa sztabu generalnego Władimirem Aleksiejewem.

CZYTAJ TEŻ:

Teraz w Rosji! Wojsko na ulicach, blokada Moskwy ZDJĘCIA

Jak dodano, Prigożyn powiadomił, że pod kontrolą jego bojowników znajdują się jakoby „obiekty wojskowe w Rostowie, w tym lotnisko”.

W nocy z piątku na sobotę Prigożyn ogłosił, że jego bojownicy wkraczają do Rostowa nad Donem. Wcześniej w piątek przywódca najemników oświadczył, że oddziały regularnej rosyjskiej armii zaatakowały obóz wagnerowców, co skutkowało licznymi ofiarami śmiertelnymi. Oznajmił, że zamierza „przywrócić sprawiedliwość” w siłach zbrojnych i wezwał, by nie okazywać mu sprzeciwu.

WAŻNE:

Ekspert: Prigożyn może mieć wsparcie reżimu

Rosjanie zaczęli kąsać się nawzajem dla władzy i pieniędzy. Upadła krucha dyktatura Putina - oświadczył w piątek szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) generał Kyryło Budanow, komentując konflikt między Grupą Wagnera i armią lojalną wobec Kremla.

Wagnerowcy przejęli kontrolę nad obiektami wojskowymi

Żołnierze najemniczej Grupy Wagnera przejęli kontrolę nad wszystkimi obiektami wojskowymi w Woroneżu, mieście położonym 500 km na południe od Moskwy - powiadomiła w sobotę agencja Reutera, powołując się na źródło w rosyjskich służbach bezpieczeństwa.

CZYTAJ TAKŻE:

Prezydent, szef MON i sojusznicy monitorują sytuację w Rosji

W sobotę w godzinach porannych przywódca najemników poinformował, że znajduje się w kwaterze Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie nad Donem i oczekuje tam na przybycie ministra obrony Siegieja Szojgu oraz szefa sztabu generalnego Walerija Gierasimowa. Zagroził, że w przeciwnym razie wagnerowcy „pójdą na Moskwę”.

Ekspert ds. bezpieczeństwa: Prigożyn jest użytecznym narzędziem

Ekspert ds. bezpieczeństwa i były korespondent wojenny Marcin Ogdowski, śledzący sprawy w Rosji wskazuje, iż za zamachem stanu… nie musi stać szef Grupy Wagnera:

W oparciu o to, co wiem, i czego się domyślam, stawiam następującą hipotezę: to nie jest zamach stanu, prigożyn jest na to za krótki. I nawet nie on gra tu pierwsze skrzypce, a jest użytecznym narzędziem. Najpierw małe wprowadzenie. Kilka dni temu szef Wagnera powiedział, że do domów wróciło 32 tysiące jego byłych podwładnych. Nie wierzę, że było ich tak wielu - nie po przemiale, jaki wagnerowcom zafundowały pod Bachmutem ZSU. Ale niech to będzie kilkanaście tysięcy ludzi. Sporo. Tymczasem zaledwie kilkudziesięciu wcześniej zwolnionych łobuzów (oraz dezerterów) dopuściło się do tej pory kilkuset poważnych wykroczeń, włącznie z zabójstwami, także seryjnymi. Nic w tym dziwnego, w końcu prigożyn wyciągnął z kryminałów 50 tys. zatwardziałych bandytów, którym zaoferował wolność w zamian za półroczną służbę. Z perspektywy państwa kilkanaście tysięcy zbirów to poważne zagrożenie, zwłaszcza że mogliby działać w sposób zorganizowany. Nie tyle wprost zagrozić władzy, co zwykłym ludziom, biznesom, lokalnym administracjom. Czyli zagrozić pośrednio, wykazując słabość tejże władzy oraz jej krótkowzroczność, skoro wcześniej dopuściła do amnestii, dała bandytom broń, pozwoliła pielęgnować zabójcze nawyki. Miejsce wagnerowców winno być w więzieniu - skąd większość z nich wypełzła. Tylko jak ich zamknąć, skoro propaganda miesiącami czyniła z nich bohaterów, a jeszcze miesiąc temu sam putin kazał rosjanom czcić najemników niczym bohaterów wielkiej wojny ojczyźnianej? Ano należało ich wtórnie skryminalizować, przedstawić jako wrogów państwa i społeczeństwa. Nie wiem, jaki jest w tym udział prigożyna. Czy zmuszono go do nagrania wczorajszych buntowniczych wystąpień, czy tak zmanipulowano, by zrobił to z własnej woli? A może posłużono się technologią deepfake? To w gruncie rzeczy wtórna rzecz. Jeśli mam rację, nie skończy się tylko na najcięższych zarzutach dla prigożyna, ale na rozwiązaniu Grupy Wagnera i aresztowaniach jej członków, także weteranów „specjalnej operacji wojskowej”. Pewnie wkrótce się przekonany.

Pytanie czy dysponujący takimi siłami oligarcha podda się bez walki?

Bunt także na Białorusi!

Jak wskazują niepotwierdzone dotąd informacje, na Białorusi także ma dochodzić do ruchawek i sporu na linii wojsko - administracja prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Informuje o tym Voice of America

W Rosji trwa zaogniający się spór między szefem Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem a prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Szef Grupy Wagnera miał wezwać do ustąpienia szefa sztabu armii rosyjskiej i szefa MON, jednocześnie jego ludzie opanowali Rostow nad Donem.

Tymczasem dochodzą nas słuchy, iż sytuacja zaognia się także na Białorusi.

Pojawiają się głosy o rzekomej ucieczce prezydenta Łukaszenki… do Turcji!

Z kolei przed chwilą jeden z wysokich rangą, białoruskich wojskowych wezwał wojsko i społeczeństwo do wypowiedzenia posłuszeństwa prezydentowi Łukaszence.

CZYTAJ: Łukaszenka uciekł do Turcji? Odezwa wojskowego zachwiała armią

Sztab zajęty bez jednego strzału

Właściciel najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn oświadczył w sobotę, że jego żołnierze nie musieli oddać ani jednego strzału, żeby zająć sztab Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie and Donem na południu Rosji.

Prigożyn poinformował też, że siły Grupy Wagnera zostały ostrzelane przez artylerię i śmigłowce w drodze do Rostowa nad Donem.

Wyraził przekonanie, że ma poparcie rosyjskiego narodu w swym – jak to nazwał – „marszu sprawiedliwości”.

CZYTAJ: Rosjanie popierają „Wagnera”? „Okręg zajęty bez jednego strzału

PAP/ VoA/ Настоящее Время/ as/

Powiązane tematy

Komentarze