Informacje

Mężczyzna przed centrum handlowym w Szanghaju / autor: Fot. ALEX PLAVEVSKI/EPA/PAP
Mężczyzna przed centrum handlowym w Szanghaju / autor: Fot. ALEX PLAVEVSKI/EPA/PAP

TYLKO U NAS

Koniec chińskiego cudu gospodarczego

Artur Ceyrowski

Artur Ceyrowski

Dziennikarz, publicysta, komentator

  • Opublikowano: 14 marca 2024, 20:15

  • Powiększ tekst

Zmieniające się okoliczności geopolityczne powodują, że wieloletni okres rekordowego wzrostu PKB w Państwie Środka w zasadzie dobiegł końca.

Jednocześnie Chiny zauważyły, że do tego, by wciąż liczyć się w globalnym wyścigu trzeba zmienić strategię, bo dotychczasowa przestała przynosić spodziewane efekty.

Choć dane obrazujące stan gospodarki Państwa Środka za ubiegły rok pokazują cały szereg poważnych problemów, to  jednocześnie dowodzą, że to właśnie Chiny stały się największym beneficjentem „zielonej rewolucji” Starego Kontynentu. To budzi nerwową reakcję Stanów Zjednoczonych i przynajmniej deklaratywnie, sprzeciw Brukseli, której polityka w decydującym stopniu wygenerowała ten stan rzeczy.

Raport przygotowany przez Macieja Kalwasińskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich nie pozostawia złudzeń. Chińska gospodarka jest w kryzysie, dlatego czeka ją mocne przesterowanie.

Co wygenerowało kryzys?

Zdaniem OSW, problemy to splot kilku ważnych czynników: relatywnie dużych kosztów dotychczasowego modelu gospodarczego, gorszych nastrojów społecznych, słabnącego sektora nieruchomości i malejącego popytu na rynkach zagranicznych. Eksperci przewidują stagnację i zauważają, że będzie ona długotrwała, bo Chiny nie są przecież w żadnym stopniu gospodarką rynkową.

Chiny: jeszcze więcej władzy dla partii

Wyhamowanie chińskiej gospodarki nie będzie jednocześnie oznaczało mniejszej konkurencyjności firm z Państwa Środka. Podobnie polityczne wpływy Pekinu szybko nie osłabną.

Widać jednak, że coraz większą rolę w chińskiej gospodarce zaczynają odgrywać podobne elementy, które kształtują politykę na Starym Kontynencie, związane z zieloną energią i zmianą myślenia o motoryzacji.

Nie wydaje się jednak, by generowały je podobne czynniki jak w Europie, gdyż są one raczej odpowiedzią na potrzeby rynku niż realizacją jakichkolwiek innych założeń.

Głównym celem Pekinu jest obecnie wzmacnianie bezpieczeństwa i ograniczenie zależności państwa od zagranicznych wpływów. Władze nie koncentrują wysiłków na stymulowaniu aktywności gospodarczej, lecz na dążeniu do samowystarczalności w newralgicznych obszarach jak technologia, energetyka czy produkcja żywności - czytamy na stronach OSW.

Nietrudno zgadywać, że źródłem tych słów jest niższe tempo wzrostu PKB i koniec ery „cudu gospodarczego”. Widać to już w wynikach chińskiej gospodarki za 2023 rok , choć jednocześnie Chińczycy robią wiele, by realny stan swojej ekonomii dobrze maskować.

To dlatego premier Li Qiang w Davos ogłosił wzrost PKB w 2023 na poziomie 5,2 procent.

Te dane z oczywistych powodów nie budzą zaufania analityków. Jednocześnie podkreślają oni, że faktycznie po porzuceniu strategii „zero COVID” pod koniec 2022 roku chińska gospodarka nabrała rozpędu, ale faktyczna dynamika zmiany jest nieznana, bo szacunkowe oceny wahają się od 1,5 procenta wzrostu aż do 7,2 procent.

W ocenie chińskiej gospodarki niezwykle istotne jest to, że podawany przez władze poziom PKB jest de facto narzędziem zewnętrznej i wewnętrznej propagandy.

Jako podstawowy wyznacznik kondycji gospodarczej ma świadczyć o sukcesach Chin pod rządami partii komunistycznej. Badania ekonomiczne dowodzą, że chińscy statystycy manipulują wielkością deflatora PKB (miarą zmiany cen w gospodarce) i dostosowują w ten sposób wartość nominalną do pożądanej wartości realnej, która jest powszechnie porównywana międzynarodowo. W przeszłości wprost wskazywano na fałszowanie wskaźnika - zauważa OSW.

Rośnie przewaga USA

Jednocześnie eksperci pokazują rosnącą przewagę gospodarki Stanów Zjednoczonych nad ChRL, przy PKB USA na poziomie o ok. 9,5 biliona dolarów większym niż PKB Chin. To zwiększenie dystansu między rywalizującymi ze sobą potęgami jest efektem dużej ekspansji amerykańskiej gospodarki i słabnącego juana.

Analizując deflację, która dotknęła gospodarkę Państwa Środka w ub. roku analitycy OSW zestawiają sytuację z tą, która w latach 90. XX wieku charakteryzowała Japonię. Wówczas po wieloletnim okresie bardzo szybkiego wzrostu również mieliśmy do czynienia ze stagnacją. Jednocześnie spadające ceny obniżają nominalne dochody przedsiębiorców i prowadzą często do ogromnych wzrostów zadłużenia. To z kolei powoduje dalsze spowolnienie wzrostu gospodarczego i wywiera presję, na jeszcze większe obniżenie cen.

Inna, bardziej ekspansywna polityka pieniężna w przypadku Chin nie tylko nie byłaby rozwiązaniem, ale wręcz pogorszyłaby sytuację. Wszystko dlatego, że fundusze nie trafiałyby głównie do właścicieli firm. Podniosłyby produkcję, ale nie uruchomiłyby wyższej konsumpcji. Na tę chwilę do zaciągania kredytów chińskich przedsiębiorców zniechęcają głównie niepewne warunki gospodarcze, a nie realne koszty pożyczonego pieniądza.

To dlatego Pekin na różne sposoby pracuje nad tym, aby pobudzić konsumpcję poprawiając nastroje ludności: Mieszkańcy Chin pozostają nastawieni pesymistycznie w obliczu relatywnie niskiego tempa wzrostu dochodów, niełatwej sytuacji na rynku pracy oraz kryzysu na rynku nieruchomości - czytamy w raporcie.

Ogromnym kłopotem jest bardzo również bardzo wysokie bezrobocie w grupie wiekowej 16-24, które sięga nawet 21 procent. To wszystko powoduje, że pogłębia się jeden z najstarszych problemów chińskiej gospodarki, czyli relatywnie niska konsumpcja:

W efekcie Chińczycy w ograniczonym zakresie korzystają z owoców wzrostu PKB. Konsumpcja w chińskich gospodarstwach domowych utrzymuje się na poziomie poniżej 40% PKB, podczas gdy w Polsce jest to ok. 60%, a w USA – ponad 70%. Władze ChRL od lat deklarują potrzebę wspierania konsumpcji, ale za słowami nie idą czyny - czytamy w raporcie OSW.

Do wymienionych wyżej problemów dochodzą kłopoty na rynku nieruchomości, który przez lata pełnił kluczową rolę dla chińskiej gospodarki, odpowiadając (łącznie z powiązanymi łańcuchami dostaw branżami) za blisko ¼ całego PKB.

Ciekawe są także dane pokazujące zmianę struktury handlu zagranicznego, bo to właśnie one w ogromnym stopniu determinują postrzeganie Chin na arenie międzynarodowej.

ChRL importuje przede wszystkim surowce, natomiast eksportuje dobra przetworzone. Ich nadwyżka w handlu towarami fabrycznymi w 2023 r. oscylowała w granicach 10% PKB państwa i 2% PKB świata. To (…) więcej niż kiedykolwiek wcześniej w historii - zauważają analitycy OSW.

Jednocześnie, nieco paradoksalnie, umacniająca się amerykańska waluta i ogromny spadek towarów i surowców po okresie ich bardzo dużego wzrostu spowodował, że zarówno chiński eksport i import spadł w ujęciu dolarowym. Spowodowało to, że chińska waluta była najsłabsza w stosunku do dolara od 2007 roku.

Lider sprzedaży „elektryków”

Widać jednak, że chińska gospodarka się zmienia, co w ogromnym stopniu odczuwamy także na Starym Kontynencie. Niezwykle ciekawe jest choćby to, że to właśnie Pekin w ogromnym stopniu stał się dostarczycielem potrzeb wygenerowanych przez transformację energetyczną w Europie.

W 2023 r. Chiny zostały największym eksporterem samochodów na świecie, a chiński producent BYD w czwartym kwartale stał się globalnym liderem w sprzedaży „elektryków”. W ChRL w ciągu jednego roku zainstalowano więcej paneli fotowoltaicznych niż cała zainstalowana moc w jakimkolwiek innym państwie. Tamtejsze firmy już teraz kontrolują ponad 80% globalnego łańcucha dostaw paneli słonecznych, a ich eksport rośnie w tempie kilkudziesięciu procent rocznie - podsumowuje raport OSW.

W 2023 r. w Chinach wzrosły „inwestycje w produkcję maszyn i sprzętu elektrycznego wzrosły o ponad 32%, w wytwarzanie i zaopatrzenie w prąd oraz energię cieplną – o przeszło 27%, a w sektorze motoryzacyjnym – o blisko 20%.

Tego typu informacje budzą oczywiście niepokój w Stanach Zjednoczonych i - przynajmniej teoretycznie - wśród unijnych decydentów, którzy próbują na różne sposoby reagować, by chronić wewnętrzne rynki przed chińską ekspansją.

Jednocześnie władze w Pekinie mają świadomość, że wzmocnienie bezpieczeństwa ekonomicznego zagwarantuje jedynie pobudzenie aktywności gospodarczej przy jednoczesnej rozbudowie infrastruktury energetycznej.

To oczywiście wzmacnia eksport i cieszy nabywców, ale jednocześnie prowadzi do konstatacji bardzo starej, czyli uznania, że to co dobre dla konsumentów, nie zawsze musi być bezpieczne z perspektywy geopolitycznej.

Artur Ceyrowski

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Polskie czołgi - już w Rosji!

Minister finansów wrzucił handlowi kukułcze jajo

Turów kaputt? Niemcy biją brawo polskiemu sądowi

Wyłączenia prądu dla odbiorców są już nieuchronne

Miotła Tuska. Trzęsienie ziemi w dyplomacji

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych