TYLKO U NAS
Czy Nord Stream wróci do gry?
Unijny trybunał sprawiedliwości zdecyduje, czy gazociąg Nord Stream wznowi pracę i Komisja Europejska wycofa zakaz importu rosyjskiego gazu. Domaga się tego spółka Gazpromu zarządzająca rurociągiem, który z inicjatywy Berlina i Moskwy prowadził do uzależnienia Europy od dostaw z Rosji.
Zarejestrowana w Szwajcarii spółka Nord Stream 2 AG, należąca do Gazpromu, złożyła pod koniec kwietnia pozew do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z żądaniem unieważnienia decyzji o stopniowym wycofaniu importu rosyjskiego gazu ziemnego, ale dopiero kilka dni temu informacja ta została upubliczniona w Dzienniku Urzędowym UE. Co szczególnie istotne – firma przekonuje, że zakaz dyskryminuje ją w porównaniu z innymi operatorami rurociągów, jak również uniemożliwia jej prowadzenie normalnej działalności, czyli wykorzystywania gazociągu Nord Stream. A zatem doszło w praktyce do „wywłaszczenia nieruchomości bez odszkodowania”.
UE od września bez dostaw rurociągami gazu z Rosji
Przypomnijmy, że przepisy dotyczące rezygnacji Unii z importu rosyjskiego weszły w życie w styczniu tego roku w formie rozporządzenia i zakładają stopniowe redukcje – aż do przyszłego roku, tak by we wrześniu 2027 ostatecznie zakończone zostały rosyjskie dostawy rurociągami. Jednocześnie firmy, które naruszą zakaz, będą dotkliwie karane – zapłacą trzykrotną wartość transakcji (dostawy) albo 3,5 proc. rocznego obrotu.
Unijny zakaz to jeden z elementów sankcji antyrosyjskich, których zakres jest zwiększany od czasu napaści Rosji na Ukrainę. Natomiast spółka Nord Stream 2 AG domaga się uchylenia rozporządzenia w całości, a gdyby to się nie udało - liczy przynajmniej na wycofanie przynajmniej niektórych z przepisów, które uderzają w jej działalność. Rozpatrzenie pozwu, który został skierowany przeciwko Radzie Unii Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu, potrwa najpewniej wiele miesięcy.
Europejskie wzdychanie za tanim paliwem z Rosji
Choć wydawać by się mogło, że Nord Stream to już definitywnie zamknięty w Unii Europejskiej temat i dostawy przez Bałtyk rurociągiem z Rosji do Niemiec nie zostaną przywrócone, to jednak po zakończeniu wojny na Ukrainie podejście Brukseli do relacji gospodarczych z Moskwą może ulec zmianie. Kilka krajów unijnych (nie tylko Słowacja i Węgry najchętniej piętnowane przez Komisję Europejską) do tej pory sprowadza rosyjski gaz i ma długoterminowe kontrakty na import LNG, a niektórzy politycy – szczególnie w Niemczech liczą na powrót taniego rosyjskiego gazu.
Energetyczne przedsięwzięcie Berlina i Moskwy
Przypomnijmy, że system Nord Stream to było wielkie wspólne przedsięwzięcie Berlina i Moskwy, a na budowie i eksploatacji zarobiły krocie największe koncerny zachodnie – nie tylko Gazprom. Zaś dzięki rurociągom Rosjanie mogli słać wielkie ilości gazu (przez Nord Stream1 ponad 50 mld m sześc. rocznie) nie oglądając się na tradycyjne kraje tranzytowe, czyli Ukrainę i Polskę. Władze naszego kraju wielokrotnie alarmowały, że system gazociągów bałtyckich jedynie zwiększa uzależnienie Europy od rosyjskiego surowca, czyli faktycznie od polityki Kremla. Zachód boleśnie przekonał się o tym, co to oznacza w praktyce wiosną 2022 roku, gdy Gazprom stopniowo zakręcał kurek. Latem doszło do uszkodzenia trzech z czterech nitek rurociągu (mógł to być ukraiński sabotaż). Ale – według Nord Stream 2 Ag – jedna nitka pozostaje sprawna i można by nią po zawarciu porozumienia pokojowego przez Moskwę i Kijów bez przeszkód dostarczać znaczące ilości gazu do Europy.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Uwaga na czereśnie „polskie” tylko z nazwy!
Monetarne tsunami w naszych portfelach nie słabnie!
AI już zwalnia ludzi. I się nie patyczkuje
»»Droższa chemia, tańsze masło – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.