Informacje

fot. Gazeta Bankowa
fot. Gazeta Bankowa

Marek Jakubiak: "Cieszę się, że istnieje sprawiedliwość"

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • 23 marca 2016
  • 12:26
  • 2
  • Tagi: ciechan gospodarka ludzie Marek Jakubiak piwo
  • Powiększ tekst

W 2014 roku miała miejsce głośna akcja środowisk lewicowych, które pod lokalem Wrzenie Świata wylały kilka litrów znanego i cienionego przez konsumentów piwa marki Ciechan. Sprawa trafiła do sądu i doczekała się wyroku. Wyroku, dodajmy, korzystnego dla polskiej marki. O to, czy bojkot wpłynął na sytuację Browarów Regionalnych Jakubiak, i jakie są jego plany na przyszłość, pytamy posła Marka Jakubiaka - szefa BRJ i architekta piwnego renesansu w Polsce.

Arkady Saulski: Przedwczoraj zapadł wyrok sądu w sprawie wylewania piw marki Ciechan przez lewicowych aktywistów w 2014 roku. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że wylewający przegrali sprawę w całości i określił działania aktywistów (przypomnijmy - niszczenie produktów Browarów Regionalnych Jakubiak poprzez ich publiczne wylewanie, publikowanie szkalujących firmę wpisów i nawoływanie do bojkotu) były niezgodne z regułami uczciwej konkurencji. Moje pytanie jest następujące - czy wyrok sądu pana zadowala?

Marek Jakubiak: Mimo wszystko wcale nie jest mi z tym dobrze. Oczywiście cieszę się, że sąd podziela moje racje, natomiast nie cieszę się, że moje piwo było wylewane przez niedobrych ludzi. Nie cieszę się, że przez rok muszę tłumaczyć się za niezawinione rzeczy. Ale cieszę się, że istnieje sprawiedliwość. Sąd nie pozostawił suchej nitki na panu Szczygle, a ludzie, którzy powinni zajmować się kulturą, zajmują się takimi rzeczami, że sąd był zdumiony. Ale to zapewne jeszcze nie koniec tej sprawy i zobaczymy jak to się skończy. Wyrok jest nieprawomocny, mogą się jeszcze odwołać - musimy czekać dalej. Ale cieszę się, że Sąd Okręgowy - a to już jest marka - powiedział, że absolutnie niedozwolone jest niszczenie produktu spożywczego i dzielenie ludzi.

A z biznesowego punktu widzenia? Bojkot produktu ze względu na jakieś klucze ideologiczne. Czy odczuł pan to w sprzedaży, inwestycjach?

Nie chcę wypowiadać się szczegółowo na ten temat. Jeśli jednak chodzi o bojkot, to żaden bojkot nie jest dobry dla produktu, żaden produkt nie wychodzi na tym dobrze. Sąd zauważył to w swoim uzasadnieniu, że Wrzenie Świata doprowadziło do podziału klientów na tych, którzy piją piwo marki Ciechan i tych, którzy go nie piją z powodów ideologicznych. I to nie jest skutek mojego działania, tylko skutek działania lokalu Wrzenie Świata.

Jakie są w związku z tym plany dla przyszłości marki?

Jeśli oni będą chcieli sprawę kontynuować, szarpać się o nią, to ja jestem gotów na dodatkowe czynności, bo też kwota, którą zasądził sąd - 5 tys. złotych - jest mikroskopijna wobec tej, którą ja chciałem. Myślę, że tu też może być punkt sporu, jeśli dojdzie do odwołania. Jeśli oni się odwołają, to ja podwyższę tę kwotę, będę żądał wyższej.

Czy ta sytuacja zmieniła jakoś pana biznesowe plany? A może robi pan swoje i nie zwraca uwagi na trudności?

Robię swoje. Ale nie zgadzam się też na takie działania pewnych grup. To jest już kolejny przypadek - wcześniej dotyczyło to makaronów polskich, potem PolskiegoBusa. Doczytałem, że to była skoordynowana akcja, wcześniej ustalana - może nie z konkretnymi firmami - natomiast odbyło się w Warszawie szkolenie na wiosnę - pewna grupa szkoliła się na okoliczność bojkotów. "Bojkot jako skuteczne narzędzie działań z przeciwnikami ideologii LGBT", jeśli nie przekręcam tytułu tego szkolenia. Mam wrażenie, że to było działanie podejmowane z premedytacją, ukierunkowane na sukces - po prostu chcieli się dobrze bawić. Niech się bawią dalej, ale nie kosztem polskiego produktu i nie kosztem polskiej fabryki.

Rozmawiał Arkady Saulski.

Komentarze