Informacje

Nord Stream2 blokują USA / autor: PIxabay
Nord Stream2 blokują USA / autor: PIxabay

Niemcy nerowowo reagują na amerykańskie sankcje

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 18 grudnia 2019, 09:40

    Aktualizacja · 18 grudnia 2019, 09:41

  • 2
  • Tagi: biznes ekonomia niemcy uda nord stream2
  • Powiększ tekst

Współrządzący w Niemczech socjaldemokraci (SPD) krytykują prawdopodobne sankcje USA przeciwko firmom zaangażowanym w budowę gazociągu Nord Stream 2. Współprzewodnicząca SPD Saskia Esken domaga się reakcji rządu RFN. Sankcje zatwierdził we wtorek Senat USA.

To nie jest szczególnie przyjazny akt” - powiedziała Esken w środę w telewizji ZDF, komentując decyzję Senatu USA o przyjęciu ustawy o budżecie Pentagonu na 2020 rok. Wpisano w niej m.in. sankcje na firmy budujące Nord Stream 2.

Rząd federalny nie może się na to zgodzić i musi zareagować zażądała Esken, nie precyzując jednak, na czym ta reakcja miałaby polegać.

To bardzo problematyczne, że USA próbują w taki sposób wpływać na to, co się dzieje w Europie oburzała się szefowa SPD.

Przegłosowana przez amerykański Senat ustawa czeka teraz na podpis prezydenta Donalda Trumpa. Ten zapowiadał wcześniej natychmiastowe podpisanie ustawy po przyjęciu jej przez Kongres.

Po 60 dniach od podpisania ustawy sekretarz stanu USA po konsultacji z ministrem finansów ma opublikować listę podmiotów, których dotyczą sankcje.

Według ekspertów amerykańskie sankcje mogą doprowadzić do rezygnacji z budowy Nord Stream 2 przez specjalistyczną szwajcarską firmę Allseas.

Z informacji niemieckiego dziennika „Bild” wynika, że gdyby Stany Zjednoczone przed 31 grudnia wprowadziły sankcje wobec firm biorących udział w układaniu rur po dnie Bałtyku, to realizacja Nord Stream 2 opóźniłaby się o pięć lat.

Z dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” przewiduje, że Rosjanie będą starali się uniknąć konsekwencji sankcji, tworząc fakty dokonane - dążąc do jak najszybszego ułożenia pozostałych 200 kilometrów gazociągu.

PAP, DS

Komentarze