Informacje

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski / autor: Fratria
Minister Zdrowia Łukasz Szumowski / autor: Fratria

Łukasz Szumowski: Jestem gotowy na przesłuchanie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 15 maja 2020, 18:00

  • 1
  • Tagi: Covid-19 Koronawirus Łukasz Szumowski Ministerstwo Zdrowia Pandemia Zdrowie
  • Powiększ tekst

Chciałbym, żeby do przesłuchań doszło jak najszybciej. Chciałbym, aby sprawa była wyjaśniana błyskawicznie. Jestem gotowy złożyć zeznania, mój brat jest gotowy złożyć zeznania, wiceminister Janusz Cieszyński też. I każdy urzędnik Ministerstwa Zdrowia, który może pomóc wyjaśnić tę sprawę. To my jesteśmy poszkodowani, a nie my komuś zaszkodziliśmy - mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski w wywiadzie dla money.pl.

Gazeta Wyborcza” poinformowała, że Ministerstwo Zdrowia „przepłacając i bez sprawdzenia jakości kupiło maseczki ochronne za ponad 5 mln zł”. „Zarobił na tym instruktor narciarski, przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego. Transakcję ułatwił mu brat ministra zdrowia, a finalizował ją wiceminister Janusz Cieszyński” - napisała „GW”.

Minister zaprzeczył jakoby wspomniany instruktor był jego przyjacielem.

To nie jest mój przyjaciel. I nie jest to też przyjaciel mojego brata. To człowiek, który uczył nas jeździć na nartach i który organizował obozy sportowe. Nie ma i nie było żadnej bliskiej relacji. Od lat się z nim nie widziałem, wbrew temu, co sugerują niektóre media - mówił Szumowski.

Chciałbym, żeby do przesłuchań w tej sprawie doszło jak najszybciej. Chciałbym, aby sprawa była wyjaśniana błyskawicznie. Jestem gotowy złożyć zeznania, mój brat jest gotowy złożyć zeznania, wiceminister Janusz Cieszyński też. I każdy urzędnik Ministerstwa Zdrowia, który może pomóc wyjaśnić tę sprawę. To my jesteśmy poszkodowani, a nie my komuś zaszkodziliśmy - dodał.

Szumowski przedstawił też jak wyglądała sprawa z jego perspektywy

Mój brat doskonale zdawał sobie sprawę, że potrzebujemy sprzętu, maseczek, kombinezonów. To była i jest wiedza ogólnie dostępna. Widział, co się dzieje, widział, jak wygląda epidemia w innych krajach. Po wiadomości od pana Łukasza G., brat zadzwonił do mnie z pytaniem: „co ma z nim zrobić”? A ja odpowiedziałem, że odsyłam do działu zakupów, nad którym nadzór ma wiceminister Janusz Cieszyński. Koniec historii. Nie dopytywałem, co się stało dalej. Nie interesowałem się, nie pilotowałem, nie naciskałem. A minister Cieszyński i cały zespół każdą osobę, która się zgłaszała, traktował w taki sam sposób - zgodny z procedurami - podkreślił.

Minister Zdrowia przypomniał również o realiach panujących w kraju w pierwszych tygodniach pandemii.

Dziś łatwo nam oceniać, z dość już odległej perspektywy, decyzje, które wtedy musieliśmy podejmować w ciągu godzin. Nie mieliśmy miesięcy, tygodni, dni na analizy. Mieliśmy godziny. Po godzinach sprzętu już nie było, bo kupił ktoś inny. Dziś łatwo zapomnieć o ciężarówkach wywożących trumny z Bergamo. Dziś łatwo zapomnieć, że w Hiszpanii i we Włoszech ludzie umierali na korytarzach w szpitalach, bo lekarze nie mogli udzielić im pomocy, musieli wybierać kogo podłączyć do respiratora. W takich warunkach podejmowaliśmy w Polsce decyzje o zakupach. Miałem odmówić? Dzisiaj czytałbym w gazetach, że „Szumowski mógł kupić 100 tys. maseczek, ale tego nie zrobił i naraził medyków na utratę zdrowia lub śmierć”. A ja wtedy miałbym się tłumaczyć tak, że cztery lata temu znałem tego gościa, więc nie mogłem kupić sprzętu tak bardzo potrzebnego? Kuriozum. Propozycji zakupów były tony, ale większość na pierwszy rzut oka nierzetelna. Mało kto deklarował chęć pokazania towaru. Nie mogliśmy sobie pozwolić na komfort odmawiania, wybrzydzania i czekania, jeśli towar naprawdę był dostępny - mówił Szumowski.

Przy tym wszystkim szef resortu przyznał się, że popełniono błąd.

Popełniliśmy błąd, to prawda. Tak jak cały świat, nie testowaliśmy sprzętu sprowadzanego z Chin. Dziś widzimy, że spora część to niestety towar marnej jakości. I reklamujemy oczywiście każdy taki sprzęt. Proces trwa. Proszę zauważyć, że Komisja Europejska również popełniła błąd, który akurat my wychwyciliśmy. Kupili 1,5 mln masek, które okazują się być wadliwe. Przecież nikt z KE nie chciał kupić byle czego. Przecież im też zależy na ochronie ludzi - stwierdził.

Czytaj też: Prezes PiS: Wyglądamy bardzo dobrze w ocenach międzynarodowych

KG/Money

Komentarze