Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Facebook
zdjęcie ilustracyjne / autor: Facebook

Czy rząd będzie mógł wyłączyć serwisy internetowe? Głosy krytyczne

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 29 stycznia 2021, 17:17

    Aktualizacja: 29 stycznia 2021, 19:14

  • 0
  • Powiększ tekst

Eksperci wskazują na niedoskonałość proponowanego prawa, przejawiającą się choćby w bardzo ogólnym zdefiniowaniu zagrożeń uprawniających premiera do skorzystania z tego rozwiązania. Według Dariusza Jemielniaka z Akademii Leona Koźmińskiego „Znacznie lepszym rozwiązaniem jest albo bardzo ścisły, konkretny katalog zagrożeń, albo brak cenzury” – czytamy na portalu Wirtualnemedia.com.pl

Czytaj też: Ważna reforma w Polsce. Sprawą zainteresował się syn Donalda Trumpa

Czytaj też: Węgry zapowiadają projekt ustawy ws. gigantów Big Tech

W tekście „Nowelizacja ustawy o cyberbezpieczeństwie: Furtka do wyłączenia Internetu” z „Dziennika Gazety Prawnej” przedstawiono projekt nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Omawiany jest w nim jeden z pomysłów ustawy – tzw. polecenie zabezpieczające. Może je wydać minister właściwy do spraw informatyzacji – stanowisko sprawowane obecnie przez premiera - m.in. operatorom telekomunikacyjnym, w przypadku wystąpienia tzw. incydentu krytycznego.

Polecenie jest decyzją administracyjną i może obowiązywać dwa lata. Wymaga od firm podjęcia oczekiwanych przez ministra działań – w tym zakazania połączeń z określonymi adresami IP lub stronami internetowymi” – pisze „DGP”. Polecenie takie można wydać bez uzasadnienia, „jeżeli wymagają tego względy obronności lub bezpieczeństwa państwa lub bezpieczeństwa i porządku publicznego” - informuje Wirtualnemedia.pl.

Według Wydziału Promocji Polityki Cyfrowej KPRM przepisy te mają na celu „pilne podjęcie skutecznych działań w przypadku wystąpienia incydentu krytycznego”, którego następstwem byłaby znaczna szkoda dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego, interesów międzynarodowych, interesów gospodarczych, działania instytucji publicznych, praw i wolności obywatelskich lub życia i zdrowia ludzi.

Czytaj też: Facebook zbanował Trumpa. Dał mu szlaban do końca kadencji

W odpowiedzi na pytanie czy serwisom społecznościowym i stronom internetowym grozi, że będą wyłączane przez rząd bez uzasadnienia KPRM poinformował, że narzędzie nie jest do takich celów przewidziane. KPRM zaznaczył, że każda taka decyzja będzie musiała być poprzedzona analizą, oraz że od decyzji o zastosowaniu polecenia zabezpieczającego będzie można się odwołać, zgodnie z przepisami k.p.a. – czytamy w serwisie Wirtualnemedia.pl.

Swoje obawy co do zapisów ustawy oraz możliwych wynikających z nich nadużyć wyraził prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego. Uważa on, że natychmiastowa wykonalność decyzji o odłączeniu - wobec czego nie ma procedury odwoławczej – mogłaby być stosowana tylko w przypadku publikacji organizacji terrorystycznych czy serwisów zamieszczających treści pedofilskie, inaczej jego zdaniem przyjęcie ww. rozwiązań mogłyby być wykorzystywane w sposób charakterystyczny dla autorytaryzmu. Prof. Jemielniak podkreślił, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłyby np. bardzo ścisły i konkretny katalog zagrożeń albo brak cenzury.

wirtualnemedia.pl/mt

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze